#fjf8v

Nie mówię o tym, że wstydzę się braku prawa jazdy. Moi rodzice jeżdżą, tak samo dziadek. Może wdałam się w obie babcie. Nie czułabym się tak źle, gdyby nie to, że od wielu lat jestem o to pytana przez otoczenie. Znajomi, nauczyciele, rodzina. Kuzynostwo, gdy widzi mnie od czasu do czasu i nie ma o czym mówić, to pyta i radzi robić, bo się przydaje, wiadoma sprawa. Czytałam kiedyś, że 90% osób z wyższym wykształceniem ma prawo jazdy. Uczyłam się jeździć, ale tylko dlatego, że ojciec, z którym nie mieszkam, obniżał mi za karę alimenty na 3 miesiące studenckich wakacji. Było to możliwe, gdyż dogadaliśmy się bez sądu i nie miał ich zasądzonych. Od drugiego roku studiów pracowałam, ale i tak chciałam tę ostatnią w życiu pomoc od niego, pieniądze podczas studiów. Gdy któregoś razu miał obniżyć je bardziej niż zwykle, postanowiłam zapisać się na kurs. Teorię przebimbałam, a na części praktycznej szło mi tragicznie.

Na drodze wszystko dzieje się dla mnie za szybko. Nie mam dobrego refleksu ani podzielności uwagi. Gdy patrzę na drogę, żeby dobrze jechać, potrafię przeoczyć znać. Auto zjeżdża mi zbyt daleko do prawej lub lewej krawędzi. Mam problemy z oceną odległości. Stresuję się śmiertelnie przy wyprzedzaniu, bo mam wrażenie, że zaraz wjadę z kimś na czołówkę. Gdy jechałam pierwszy raz drogą szybkiego ruchu (kilkadziesiąt kilometrów), to na początku zaczęło mi się robić słabo, ale nie powiedziałam instruktorowi, bo był zajęty rozmową przez telefon. Gdybym poczuła się jeszcze gorzej, tobym mu powiedziała. Z kolei babcia była przeciwna robieniu przeze mnie prawa jazdy, bo widzi wszędzie zagrożenie, nawet w jeździe rowerem czy pływaniu. Tylko mama szanuje moją wolność i mówi, że nikogo by nie zmuszała do jazdy autem i w razie wypadku czułaby się winna.

Nabawiłam się fobii. Gdy jadę jako pasażer, czuję, jakbym była za kółkiem i też boję się wyprzedzania. Samochód nie jest dla ciapowatych.
Cystof Odpowiedz

Prawko jest pierońsko przydatne. Z tym akurat nie ma się co kłócić, taka prawda.

Inna prawda jest natomiast taka że wbrew obiegowej opinii nie każdy musi je mieć. Osoby bez pewnych predyspozycji a posiadający prawko stanowią zagrożenie na drodze dla siebie i innych. Niech chcesz/nie umiesz/nie możesz/boisz się? To nie rób prawka, nie jest obligatoryjne :)

Sciezka Odpowiedz

Przeprowadziłam sie z wielkiego miasta na wieś. Cała rodzina od początku wręcz "kazała" mi zrobić natychmiast prawko.
A ja nie zamierzam, bo sama siebie znam najlepiej i wiem, że skończyłoby sie to wypadkiem w pierwszym tygodniu. Mam koncentrację kolibra, niedowidzę, zamieram w panice, kiedy coś mnie zaskoczy, nie wiem gdzie jest lewo a gdzie prawo - ale według moich krewnych powinnam prowadzić pojazd zdolny zabić innych ludzi i mnie samą.
Nie daj sie idiotom.

pantarei

Jeżeli wieś jest dobrze skomunikowana to ok. Gorzej jak się komuś z prowadzących domowników coś się stanie, auto będzie stało na pojeździe a karetka będzie za h

coztegoze2 Odpowiedz

Nie każdy musi być kierowcą. Jest prawdopodobne, że skoro babcia widzi zagrożenie w jeździe na rowerze czy w pływaniu (a to są przecież bezpieczne czynności a wypadki zdarzają się wszędzie, można mieć wypadek idąc czy nawet w domu jest wiele wypadków) to po prostu masz przekazane tego typu lęki. Nasiąkłaś nimi od dzieciństwa. I dlatego robi Ci się słabo na drodze szybkiego ruchu. Skoro od dzieciństwa słyszałaś, że jazda na rowerze jest niebezpieczna to Twoja podświadomość musi wariować w trakcie jazdy autem. To jest znane zjawisko, że rodzice czy dziadkowie przekazują dzieciom swoje lęki i potem trzeba się tego wyzbywać w trakcie terapii. Jeżeli dziecko zostało nauczone, że świat jest niebezpiecznym miejscem to trzeba to potem przepracować po prostu. Samo nie minie.

Możliwe, choć wątpię, żeby tak było w moim przypadku. Babcia mieszkała kilka ulic dalej i przychodziła często, ale i tak wychowywali mnie rodzice. Nie uczyli mnie bania się wszystkiego. Gdy byłam mała, po prostu obśmiewałam te jej obawy przed życiem i robiłam swoje. Nie kryłam się z niczym i miałam siłę na utarczki, gdy się czepiała. Gdy byłam starsza, miałam tego coraz bardziej dość i zaczęłam się kryć. Babcia to typ despotycznej matrony, która musi mieć rację i rządzić. Dlatego aktualnie mam z nią sporadyczny kontakt. Do tej pory nie wie, że w wieku 14 lat wybrałam się z dziadkiem (z drugiej strony rodziny), kilkaset kilometrów od nas, w jego rodzinne strony, albo na studiach, na drugi koniec Polski - oczywiście pociągiem. Gdy w szkole był organizowany wyjazd na Bałkany, powiedziałam jej, że chcę jechać. Oczywiście mi odradzała. Więc o wyjeździe dowiedziała się, gdy już tam byłam i wypominała mi to przez rok. W dzieciństwie chciałam ćwiczyć szermierkę (oczywiście babcia się nad tym trzęsła), ale ostatecznie się za to nie zabrałam tylko dlatego, że w mojej okolicy nie było możliwości zapisania się. Pływałam i jeździłam rowerem, czasem brawurowo. Uwielbiam jazdę rowerem, choć wiem, że przy zderzeniu z autem to rowerzysta jest w najgorszej sytuacji. Myślę, że moje obawy biorą się głównie stąd, że... nie umiem jeździć. Może też przez słuchanie w mediach o poważnych wypadkach, ale to drugorzędna sprawa. Możliwe też, że mam uraz z dzieciństwa. Gdy miałam jakieś 10 lat i byłam z ojcem w lesie, kazał mi prowadzić w drodze powrotnej. Groził, że mnie uderzy, gdy tego nie zrobię. Nie wiem, na ile jego groźba była realna. To była jedna z niewielu sytuacji, w których go posłuchałam. Podczas jazdy jeśną, a potem polną drogą czułam, że jazda jest trudna.

Quakie Odpowiedz

Te błędy, o których piszesz są typowe. Mam przerobiony kurs i właśnie wykupuje dodatkowe lekcje żeby to wyćwiczyć. Sam instruktor mi powiedział że każdy tak ma na początku i kwestia wyrobienia odruchów czyli sam kurs to za mało.
Natomiast jeśli nie chcesz to nie rób. Powiedz to głośno rodzinie że nie chcesz, a jak tak bardzo Cię naciskają to niech Ci dadzą samochód do ćwiczeń 😅 od razu się wszyscy zamkną.

Hiholatek Odpowiedz

To był dramat u mnie w szkole jak zaczęli robić prawko i każdy się mnie pytał kiedy je zrobię, a ja nie zamierzałem im mówić prawdy o moich niepohamowanych tikach i o tym, że to połączenie na drodze jest bardzo niebezpieczne i dla mnie i dla innych. Niestety większość sama nie potrafi pomyśleć, że powodów na nie robienie prawka jest więcej, niż zwykłe ,,niechcemisię".

GoMiNam Odpowiedz

Nie rozumiem tego "fenomenu". Nie każdy musi jeździć, nie każdy ma też do tego predyspozycje.
Ponadto tyle się mówi, aby przesiąść się do komunikacji miejskiej szeroko rozumianej, żeby jak najmniej samochodów jeździło, a tu z każdej strony jest zachęcanie do zrobienia prawa jazdy: jak nie rodzice, to dziadkowie, jak nie dziadkowie to presja społeczna albo nagle okres osiemnastych urodzin i wszyscy się na to rzucają.

Nie ma obowiązku posiadania prawa jazdy. Decyzja oczywiście należy do Ciebie, ale jak źle się czujesz podczas prowadzenia samochodu, to sobie odpuść, bo nie ma sensu, abyś traciła nerwy za każdym razem jak wsiądziesz za kółko.

Vito857 Odpowiedz

Szczerze? Jeśli masz tak jeździć to dobrze, że nie masz tego prawka.
To nie jest hejt, tylko realna ocena sytuacji. Nie zgodzę się, że samochód nie jest dla ciapowatych, ale wielu użytkowników samochodów i dróg tego prawka zwyczajnie nie powinno mieć.

Uważam, że należy być odpowiedzialnym i gdyby jeździli tylko ci, którzy potrafią, nie byłoby tylu wypadków. Znam dziewczynę, której w trakcie robienia prawa jazdy zdiagnozowano padaczkę. Lekarz powiedział, że nie powiadomi instruktora, może zrobić prawo jazdy, ale ma nie jeździć. Czy on wierzył, że ona nie będzie jeździć???

ohlala Odpowiedz

Jakichś dziwnych ludzi spotykam, bo nikt, nigdy nie zapytał, czy mam prawko. Nie mam, nie chcę mieć i zupełnie się tego nie wstydzę ;)
Nie każdy musi mieć prawko i szczerze mówiąc sytuacja na drogach byłaby lepsza, gdyby więcej ludzi potrafiło przyjąć do wiadomości, że nie nadaje się na kierowców.

kimipl Odpowiedz

Wszystko zależy od tego gdzie mieszkasz i jak wygląda sprawa komunikacji publicznej.
Szczerze w moim otoczeniu wszyscy mają prawko. Ale nie bo chcieli lecz muszą by mogli dojechać do pracy, urzędów czy na zakupy.
Ale jakiś czas temu poznałem dziewczynę która mieszka w dosyć dogodnej lokalizacji i wszędzie dojeżdża pociągiem.
Też chciał bym mieć taką możliwość. Koszt utr/umania i zakupu auta odpada, a ceny biletów w porównaniu jedynie z kosztem paliwa są śmiesznie niskie.

Cgorypoeb2022 Odpowiedz

Szczerze mówiąc to nie twoja wina tylko masz słabego instruktora.Boisz się to dobrze bo nie ma takiego co urodził się z kierownicą,egzamin trzeba zdać a dopiero potem się uczysz jeździć.Takie są realia.

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie