#fjYfD

Rozmawiałem z narzeczoną, która nie chce mieć dzieci (rozważałem przez to odejście). Rozmowa była trudna, bałem się jej jak diabli, bo narzeczoną bardzo kocham. Żadne rozmowy nie przynosiły skutku, więc nie myślałem, że jeśli powiem, że chcę odejść, to coś zmieni. Nie chciałem też wymuszać na niej czegokolwiek. Kiedy powiedziałem, że chcę odejść, ona powiedziała, że będzie matką, tylko żebym nie odchodził. Tego też nie chciałem. Najpierw była panika z jej strony, udało mi się ją uspokoić i w końcu po prawie dwóch latach wykręcania się powiedziała mi wszystko o powodach swojej decyzji. Otóż moje dziewczę pochodzi z rozbitej rodziny. Jej ojciec zostawił ich jakiś czas po tym, jak urodził mu się najmłodszy syn, który urodził się chory (obecnie funkcjonuje bardzo dobrze), bo go to przerosło. Nie chcę się wdawać w szczegóły, w końcu to anonimowe, w każdym razie jej ojciec bardzo inteligentnie powiedział mojej obecnej narzeczonej, kiedy była jeszcze dzieckiem, że to przez nich zostawił matkę, którą bardzo kochał, bo dzieci wszystko zniszczyły (?!). 
Wiedziałem, że jej relacje z ojcem są kiepskie, w sumie nie widziałem go od wielu lat, nawet nie pamiętam, jak wygląda. Ona sobie ubzdurała, że jak coś będzie nie tak z dziećmi, to ją też zostawię... A ona chce mieć dzieci, tylko się boi. Zawsze było mi trudno uwierzyć, że ona „po prostu nie chce mieć dzieci”, bo widziałem, jak zajmuje się bratankiem, jak chętnie się z nim bawi, jak dobrze sobie radziła, kiedy moje rodzeństwo było jeszcze małe. Przez to ciągle ją wypytywałem, o co naprawdę chodzi.

Poszliśmy na terapię, jest dużo lepiej, choć to dopiero początek, to efekty naprawdę już widać. Teraz to się wręcz napaliła, wciąż planuje, jak urządzi dziecku sypialnię, jakie zabawki kupimy. Tylko jeszcze czasami ma takie „napady” strachu. Wtedy płacze, przytula się do mnie i pyta, czy na pewno jej nie zostawię, jeśli coś pójdzie nie tak, bo jej mama nie dawała sobie rady. 
W sumie mam wrażenie, że jest dużo szczęśliwsza. Najpierw bałem się, że kłamie, żebym przy niej został, ale wygląda na to, że nie (nawet rozmawiałem na ten temat z psychoterapeutą). Cieszę się, że porozmawialiśmy. Szczerość w związku to bardzo ważna sprawa.
ohlala Odpowiedz

Jakiś gówniarz to napisał...

mobikenobi Odpowiedz

Ona nie chce dziecka, ona chce planować meble i zabawki, po pierwszej kolce i zarwanej nocy będzie niezła jazda.

Anonimowe6692

On tak samo ;)

NAUS Odpowiedz

Rozbawił mnie ten morał na końcu: szczerość w związku to bardzo ważna sprawa.
Rychło w czas do tego doszedłeś. Szkoda, że nie przyszło Ci do głowy porozmawiać o tym zanim ona stała się Twoją narzeczoną.
To fajnie, że teraz masz wrażenie, że jest szczęśliwsza, ale nie powinieneś pchać tej relacji dalej dopóki terapia nie dobiegnie końca, żebyś po ślubie nie usłyszał, że dzieci jednak nie będzie.

Dodaj anonimowe wyznanie