#fjYfD

Jakieś trzy miesiące temu opisywałem wam moje problemy z narzeczoną, która nie chce mieć dzieci i że rozważałem przez to odejście (dla zainteresowanych 83kOJ). Kilkoro z was prosiło mnie, żebym napisał, jak to się skończyło, ale tego sam się nie spodziewałem. Przepraszam za ewentualny chaos, to było 3 miesiące temu.

Rozmowa była trudna, bałem się jej jak diabli, bo jak mówiłem w poprzedniej historii, nadal narzeczoną bardzo kocham. Żadne rozmowy nie przynosiły skutku, więc nie myślałem, że jeśli powiem, że chcę odejść to coś zmieni. Nie chciałem też wymuszać na niej czegokolwiek. Jak się pewnie domyślacie (lub nie), kiedy powiedziałem, że chcę odejść ona powiedziała, że będzie matką, tylko żebym nie odchodził. Tego też nie chciałem. Najpierw była panika z jej strony, udało mi się ją uspokoić i w końcu po prawie dwóch latach wykręcania się powiedziała mi wszystko.

Nie wspominałem tego w poprzedniej historii, bo nie myślałem, że to ważne. Otóż moje dziewczę pochodzi z rozbitej rodziny. Jej ojciec zostawił ich jakiś czas po tym, jak urodził mu się najmłodszy syn, który urodził się chory (obecnie funkcjonuje bardzo dobrze), bo go to "przerosło". Nie chcę się wdawać w szczegóły, w końcu to anonimowe, w każdym razie jej ojciec bardzo inteligentnie powiedział mojej obecnej narzeczonej kiedy była jeszcze dzieckiem, że to przez nich zostawił matkę, którą bardzo kochał, bo dzieci wszystko zniszczyły (?!). 


Wiedziałem, że jej relacje z ojcem są kiepskie, w sumie nie widziałem go od wielu lat, nawet nie pamiętam, jak wygląda. Ona sobie ubzdurała, że jak coś będzie nie tak z dziećmi, to ją też zostawię... A ona chce mieć dzieci, tylko się boi. Dlatego było mi tak trudno uwierzyć, że ona "po prostu nie chce mieć dzieci". Zwyczajnie widziałem jak zajmuje się bratankiem, jak chętnie się z nim bawi, jak dobrze sobie radziła kiedy moje rodzeństwo było jeszcze małe. Przez to ciągle ją wypytywałem o co naprawdę chodzi.

Poszliśmy na terapię, jest dużo lepiej, choć to dopiero początek, to efekty naprawdę już widać. Teraz to się wręcz napaliła, wciąż planuje jak urządzi dziecku sypialnię, jakie zabawki kupimy. Tylko jeszcze czasami ma takie "napady" strachu. Wtedy płacze, przytula się do mnie i pyta, czy na pewno jej nie zostawię, jeśli coś pójdzie nie tak, bo jej mama nie dawała sobie rady (fakt, nie ma dziadków, jej matka była całkiem sama z tym wszystkim, dodatków zbyt dużych wtedy nie było, więc klepali często biedę, alimenty nie starczyły na wszystko, np. leki dla brata były drogie). W sumie mam wrażenie, że jest dużo szczęśliwsza. Najpierw bałem się, że kłamie, żebym przy niej został, ale wygląda na to, że nie (nawet rozmawiałem na ten temat z psychoterapeutą).

Apeli nie lubicie, ale taka moja rada. Szczerość w związku to bardzo ważna sprawa, nie zapominajcie o tym.
Gro9 Odpowiedz

Czekaj, w końcu ktoś kto nie umieszcza bezsensownych apeli "co robić", tylko logicznie rozumując ROZMAWIA o problemie z partnerem/partnerką, idzie z problemem do specjalisty a nie odpierdala jakieś dziwne/chore akcje ???
Tego tu już dawno nie było...

PinkiPig

Chyba nigdy. Czuję się zdezorientowana!

PaniPanda Odpowiedz

Cieszę się, że porozmawialiście :) oby wszystko teraz się ułożyło

rassdwa Odpowiedz

Życzę wam powodzenia i zdrowych dzieci, podobnych do tatusia i mamusi.

SzubiDubi Odpowiedz

Bardzo się cieszę Autorze, że Wam sie układa, ale rada nie do końca się sprawdzi kiedy Ty chcesz rozmawiać a Twoja druga połowa niekoniecznie, bo np coś ukrywa jak Twoja narzeczona...Nie mniej jednak trzymam kciuki i życzę wszystkiego najlepszego!

PinkRoom

Dlatego szczerość powinna być z obu stron.

Miguel1234

On woli wstawić smutną historię i słuchać jak ludzie mu współczują zamiast porozmawiać..

siusiunka Odpowiedz

To dobrze że się dogadaliscie. Dobrym pomysłem było by przebadanie się i sprawdzenie czy nie macie jakiś chorób genetycznych które mogli byście przekazać dzieciom tak dla świętego spokoju twojej narzeczonej. Pisze bo wspomniałeś że ma chorego brata a niektóre choroby są genetyczne.
Powodzenia.

Mandragora13 Odpowiedz

Gdzie są tacy faceci jak Ty?

Vampire7 Odpowiedz

Czasami tak się zdarza, że ktoś nie chce mieć dzieci, bo sam miał ciężkie dzieciństwo albo jakieś traumy, ale tak naprawdę byłby świetnym i kochającym rodzicem, ale po prostu nie zdaje sobie z tego sprawy. Tu powinnien wejść specjalista i terapia, brawa dla Was, że tak właśnie zrobiliście. Super, że narzeczona w końcu powiedziała całą prawdę i możecie nad tym popracować. Nic tylko życzyć szczęścia ;)

kapciek Odpowiedz

Bardzo mi się podoba ta historia:)

peztka Odpowiedz

Dzięki za radę! Nigdy bym na to nie wpadła.

Firlotka

Sądząc po niektórych wyznaniach, to mało kto wpada na to by porozmawiać z drugą osobą...

Miguel1234 Odpowiedz

"Facet" XXIw. Zalic się obcym ludziom w Internecie jaki to on nie jest biedny zamiast porozmawiać szczerze i poważnie z narzeczoną... fajnie ,że "zmusiles" narzeczoną terapia do posiadania dzieci tylko dlatego , że Ty ich chciałeś.

izka8520

@Miguel1234 przeczytałeś to w ogóle? Przecież narzeczona też chciała mieć dzieci, ale to ukrywała, bo ma złe przeżycia przez ojca. Boi się, więc poszli na terapię.

Dodaj anonimowe wyznanie