#fjYfD
Wiedziałem, że jej relacje z ojcem są kiepskie, w sumie nie widziałem go od wielu lat, nawet nie pamiętam, jak wygląda. Ona sobie ubzdurała, że jak coś będzie nie tak z dziećmi, to ją też zostawię... A ona chce mieć dzieci, tylko się boi. Zawsze było mi trudno uwierzyć, że ona „po prostu nie chce mieć dzieci”, bo widziałem, jak zajmuje się bratankiem, jak chętnie się z nim bawi, jak dobrze sobie radziła, kiedy moje rodzeństwo było jeszcze małe. Przez to ciągle ją wypytywałem, o co naprawdę chodzi.
Poszliśmy na terapię, jest dużo lepiej, choć to dopiero początek, to efekty naprawdę już widać. Teraz to się wręcz napaliła, wciąż planuje, jak urządzi dziecku sypialnię, jakie zabawki kupimy. Tylko jeszcze czasami ma takie „napady” strachu. Wtedy płacze, przytula się do mnie i pyta, czy na pewno jej nie zostawię, jeśli coś pójdzie nie tak, bo jej mama nie dawała sobie rady.
W sumie mam wrażenie, że jest dużo szczęśliwsza. Najpierw bałem się, że kłamie, żebym przy niej został, ale wygląda na to, że nie (nawet rozmawiałem na ten temat z psychoterapeutą). Cieszę się, że porozmawialiśmy. Szczerość w związku to bardzo ważna sprawa.
Jakiś gówniarz to napisał...
Ona nie chce dziecka, ona chce planować meble i zabawki, po pierwszej kolce i zarwanej nocy będzie niezła jazda.
On tak samo ;)
Rozbawił mnie ten morał na końcu: szczerość w związku to bardzo ważna sprawa.
Rychło w czas do tego doszedłeś. Szkoda, że nie przyszło Ci do głowy porozmawiać o tym zanim ona stała się Twoją narzeczoną.
To fajnie, że teraz masz wrażenie, że jest szczęśliwsza, ale nie powinieneś pchać tej relacji dalej dopóki terapia nie dobiegnie końca, żebyś po ślubie nie usłyszał, że dzieci jednak nie będzie.