#faPz4

Jedna z najbardziej zawstydzających sytuacji w moim życiu przydarzyła mi się kilkanaście lat temu na fotelu w gabinecie stomatologicznym. 
Od zawsze miałam skłonność do próchnicy, która wymagała cyklicznych wizyt w gabinecie dentystycznym. Tak było i tym razem. Poszłam tam z lekkim ćmieniem, sprawiającego co jakiś czas problemy zęba (został źle leczony przy pierwszym otwarciu i później co jakiś czas wymagał poprawek). Standardowo rozsiadłam się w fotelu, otworzyłam szeroko usta i profilaktycznie zamknęłam oczy, by darować sobie dalsze widoki narzędzi zbliżających się do mojej twarzy. Od zawsze boję się stomatologów, więc dla mojej dentystki była to norma, że w taki sposób czekałam na podanie znieczulenia. Gdy znieczulenie zaczęło działać, pani doktor przystąpiła do borowania. Nie zdążyła wwiercić się głęboko, gdy z zęba buchnęło okropnym smrodem. Po prostu jakby ktoś kazał Wam wdychać opary z dawno nieoczyszczanego szamba. Dentystka była tak zaskoczona, że przerwała wiercenie i dosłownie odskoczyła od fotela, a ja z otwartymi ustami, załzawionymi od fetoru oczami i burakiem na twarzy czekałam, aż smród się chociaż trochę ulotni. Niby nie moja wina, ale było mi okropnie wstyd, że doszło do czegoś takiego.
Na szczęście pani doktor, profesjonalistka pełną parą, opanowała obrzydzenie, nie skomentowała i dokończyła leczenie zęba :)

Później jeszcze nie raz gościłam u niej w gabinecie i nigdy więcej taka sytuacja się nie powtórzyła.
Dragomir Odpowiedz

Pewnie ropa się zebrała. Tylko czy w takiej sytuacji znieczulenie działa jak trzeba?

upadlygzyms

Tak. Znieczulenie obejmuje spory obszar począwszy od miejsca wkłucia.
Druga rzecz, że wokół centrum zapalenia tkanki obumarły i zaczęły gnić, w tym włókna nerwowe, więc ewentualnie nawet znieczulenie nie było potrzebne.

HansVanDanz Odpowiedz

No tak, stomatologa zaskoczył smród próchnicy, zgnilizny czy ropienia.
Ginekologów zniesmacza grzybica i upławy, a pielęgniarki mdleją na widok krwi.

3210

Może dentystka na chwilę się osunęła, czy to z powodu zapachu czy z innego, a autorka zinterpretowała to tak a nie inaczej. Też by mi było wstyd choć dokładnie tak jak napisała autorka, nie jest to jej wina.

Dodaj anonimowe wyznanie