#faGYq
Od początku - chorowity ze mnie chłop. Miałem lat 14, gdy wykryto u mnie wadę krzepliwości. Nie wiadomo z czego się to wzięło, po prostu jest. Plus wirusowe zapalenie wątroby. Jakoś z tym żyję, chociaż bywało kiepsko. 2 lata później wyniki spadły na bardzo niski, wręcz krytyczny poziom, gdzie nawet w warunkach klinicznych mogłem się po prostu wykrwawić po większym zabiegu. Więc wiadomo - leki. Ale nie ma lekko, z bogatej rodziny nie pochodzę, nawet pożyczki nie dałyby rady, bo przecież rachunki trzeba płacić, a rodzica mam tylko jednego. Tyle słowem wstępu.
W okolicy Wielkanocy nastąpił magiczny dzień. Dosłownie. Siedząc spokojnie przed telewizorem razem z mamuśką i babcią, słyszę pukanie do drzwi. Otwieram, co widzę - dwóch facetów z kopertą w ręku. Pytają, czy ja to ja, no i wyszło, że to jednak ja. Wręczają mi kopertę, żegnają się mówiąc, że to prezent na zajączka od parafii i po prostu odchodzą. Ja dziękuję i myk do środka.
Hmmm, koperta dziwnie gruba. Teraz wyobraźcie sobie minę 16-latka, który otwiera kopertę i widzi plik banknotów. Dokładniej 100. Po 100. Koperta zawierająca 10 tys.
Kopara opadła. Zasadniczo miały miejsce trzy reakcje:
- Moja - skąd tu tyle pieniędzy, ile tego jest itd.
- Mamy - co to jest, trzeba to oddać, pewnie pomyłka.
- Babci - na pewno fałszywe.
Tajemnicza dwójka za ten czas zdążyła się zmyć, mama wróciła do domu, wzruszyła ramionami. Koperta wylądowała na stole i nawet nie trzeba było rozmyślać na co zostaną przeznaczone.
Po przeliczeniu "na sucho", na same leki, przez rok, poszło około 8 tysięcy. Co najprawdopodobniej uratowało mnie przed tym, co mogłoby się stać, gdybym tych leków nie dostał. Mały research w parafii dał odpowiedź, że jest to, jak to określił proboszcz - "jednorazowy prezent, na zajączka". Dla samotnych rodziców, z przeznaczeniem na dzieci.
A ja, mając 21 lat, do dziś zastanawiam się, skąd ten skubaniec wiedział, kiedy pieniądze były mi potrzebne. Naprawdę potrzebne.
Oczywiście że są dobrzy księża. U mnie w szkole podstawowej uczył bardzo miły ksiądz. Lekcje umilał nam grą na gitarze a po lekcjach grywał z nami w piłkę. Dzięki niemu 2 ateistów przeszło na katolicyzm.
U mnie w liceum jest taki fajny ksiądz, który sprawił, że kilka osób miało się wypisać z religii, ale musieli pójść na pierwszą lekcję, bo jeszcze nie oddali zwolnienia. Zostali :)
@Avada - u nas to samo, kilka osób chciało się wypisać, a nawet koleżanka, która w zeszłym roku się wypisała, teraz wróciła.
Ja chciałabym się wypisac, ale niestety jeszcze rok muszę na to poczekać, może dzięki księdzu nie będzie aż tak źle
W gimnazjum miałam genialnego księdza od religii - mega wyluzowany człowiek, a poczucie humoru miał takie, jakby się po godzinach zajmował dobrym stand upem :D
@lahierba ja mam właśnie teraz takiego księdza, co lekcje leci jakiś suchar :D
Przez 2 lata gimnazjum mialem bardzo fajnego księdza z ktorym mogłem pożartować. Ba nawet zatrąbił mi gdy szedłem sobie ulicą. W tym roku dostałem księdza który odrazu powiedział że "nie mam co liczyć na powrót starego księdza" po czym gatka o tym ze rock jest zły , rydzyk ma racje ect :/
U mnie w parafii jak jest jakiś fajny ksiądz to po, góra 3 miesiącach go już nie ma.
@Grubby u mnie w parafii dokładnie to samo...a te stare gbury to przesiadują tam do resztek swojego życia...
Mój gimnazjalny ksiądz potrafił nawet jakimś czarnym humorem rzucić, i to z pełną powagą :D W parafii też mam fajnego faceta w roli księdza - przychodzi do nas po kolędzie, mimo że wie, że święta są u nas tylko tradycją, bo większość rodziny jest niewierząca i do kościoła nie chodzimy. Wpada pogadać i zawsze są to ciekawe, produktywne pogawędki :)
@JaLubiePlacki, W mojej szkole podstawowej również uczył bardzo podobny ksiadz, który grał na gitarze, woził uczniów na krzesłach dookoła sali.... :)
Zatwardziali ateiści w tej podstawówce...
Dokładnie tak, dużo się mówi o złej stronie Kościoła, bo to się lepiej sprzedaje w mediach. A tak naprawdę to wiele księży jest super, tylko nie robią wokół siebie zamieszania :)
Bo Kościół ma właśnie pomagać :) i to piękny przykład ;)
Naprawdę piękny gest i dobry przykład :)
Babcia ma najlepsze podejście do kościoła - pewnie fałszywe 😂
Kościół tu nie ma nic do rzeczy, ani wiara w boga. Tu pomógł człowiek, który zapewne jest księdzem z powołania i człowiekiem o wielkim sercu - do takich ludzi mam szacunek, choć w boga nie wierzę.
Aż się ciepło ba sercu zrobiło :)
*na
No pewnie że są dobrzy księża, tacy z powołania :) Niestety jest ich mało. I katechetów tak samo. Uczy mnie taki jeden, który za przeproszeniem pierniczy takie farmazony, że się w głowie nie mieści. I nie dziwię się, że nikt go słuchać nie chce. Mnie to od wiary nie odpycha (corocznie wyjazdy na rekolekcje mocno pogłębiły moją wiarę), ale wiem że tacy katecheci i księża potrafią naprawdę zniechęcić
Piękny gest ale prawda jest taka, ze gdyby cała ta mafia brała większy przykład z Franciszka niż rydzyka (celowo z małej litery), to można by pomóc wielu osobom w takiej sytuacji jak Twoja. Inna kwestia, że państwo też powinno mieć specjalny fundusz na takie przypadki, a tymczasem często trzeba się ratować zbiórkami czy telewizją.
ja takiego księdza miałam który raz się na imprezie troszkę za mocno spił xD
jeździło się z nim na koncerty rockowe/ metalowe i oczywiście grał na gitarze elektrycznej
był starszy o 10 lat, a wiedzę to miał świetną teologie to nam tak wykładał że dziecko by zrozumiało
pozatym jeszcz znam jednego ojca który pokazywał mi w mieście jego studii miejsca gdzie jest najtańsze piwo i obiecał że się ze mną napije i zamiast Szczęść Boże mówi Szczebo xD