#fTbOc
Dziś pojechałam z narzeczonym do jego rodziny. W terenie zabudowanym jadę z prędkością, jaką nakazuje prawodawca i nagle na zderzaku pojawia mi się inny samochód. Jedzie w odległości 1,5 m ode mnie. Mało tego, miga światłami, żebym przyspieszyła albo mu zjechała. A ja już cała w nerwach. Nie zjadę, bo nie mam gdzie, ani nie przyspieszę, bo nie po to zdawałam egzamin, żeby prawem jazdy cieszyć się niecały tydzień. Poza tym łamanie przepisów nie jest w moim stylu. Rozumiem, że ktoś jest lepszym kierowcą niż ja albo że gdzieś mu się śpieszy, ale czy tak ciężko jest uszanować to, że ktoś jedzie zgodnie z przepisami? Mało tego, ten ktoś ma zielony listek na szybie, więc to chyba oczywiste, że jest początkujący.
Przeraża mnie również to, że temu kierowcy najwyraźniej brakowało wyobraźni. Co by było, gdybym musiała nagle hamować? To była wieś, na drodze w każdej chwili mógł pojawić się człowiek albo zwierzę. Dodam jeszcze, że pasażerka jadącego za mną samochodu robiła mi zdjęcia. Po co? Żeby wrzucić na fejsa post „spóźnię się na imprezę, bo ktoś zamula na drodze”?
Gdybym faktycznie była zawalidrogą, to mogłabym zrozumieć takie zachowanie, ale jechałam tak, jak powinnam.
Proszę, jadąc, nie wymuszajcie na innych łamania prawa i nie stresujcie ich.
Kto miga światłami w zabudowanym?
Takie burackie akcje generalnie jeżeli już, to trafiają się na autostradach i trasach szybkiego ruchu.
Jeżeli ktoś uważa, że jedziesz zbyt wolno, zawsze może cię wyprzedzić.
Nie masz powodów do stresu, z tytułu że prowadzisz przepisowo.
Jeśli ktoś miga światłami to albo go zignoruj albo zacznij zwalniać. Im humoru i tak nie poprawisz, a w sumie co możesz więcej zrobić?
Ostatnio na autostradzie wyjechał przede mnie (na prawy pas) jakiś ślimaczek i nagle z 140 musiałam zwolnić do 110 czy czegoś w okolicy. Dla mnie to żaden problem, tempomat sam sobie dostosował prędkość i jedziemy dalej.
Ale koleś za mną chyba przez minutę jechał z włączonym klaksonem. Tego nie ogarniesz, jeździj według przepisów, wpuszczaj ludzi kiedy możesz, a widzisz że na ulicach jest już ciężko i pamiętaj, że nie masz wpływu na innych kierowców =]
Większość kierowców to mężczyźni, stąd ciche przyzwolenie na łamanie prawa. Ja siedem razy nie zdałam egzaminu, tylko dlatego że jestem kobietą. Jeden egzaminator powiedział mi to wprost. Ale jako passenger princess ciągle widzę takie sytuacje
Dwa dni spokoju było 😒
No to Ci pech ;)
Moja żona, moja córka, moja siostra i dodatkowo moja dziewczyna ze studiów, to osoby, które znam i które wszystkie zdały za pierwszym razem. Zatem może to nie w płci tkwi problem
Kiepskiej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy.
@Nocturno wyjątki potwierdzające regułę. Mi egzaminator powiedział, że jako kobieta z różowymi włosami nigdy nie dostanę prawka. To było niestety po wyłączeniu nagrywania. Najśmieszniejsze, że tego samego dnia zobaczyłam go moim of (oczywiście miał obrączkę)
@wyzwolonaa no tak, trzeba dorobić okoliczności. A jak wracałaś/wracałeś do domu to kierowca autobusu bił brawo czy też wbił na Twojego OF?
Jechał tym autobusem i walił do jej filmików, ktore oglądał na telefonie. I aż klaskał, ale jajami.
@Nocturno nie jeżdzę zbiorkomem, od transportu mam chłopaka. Tamten egzaminator miał jakieś 60 lat, niestety seksizm wciąż zamyka kobietom drogi do spełniania marzeń