Ta chwila w życiu, kiedy po raz kolejny zdajesz sobie sprawę, że nie chcesz mieć już nic wspólnego ze swoimi dziećmi, żoną, najbliższymi... Odchodzisz od nich na zawsze.
Coś strasznego, nie życzę nikomu.
Coś strasznego to jest dla twojej żony i dzieci, bo tobie znudziła się ..zabawa w dom". I to znowu, skoro napisałeś ,,po raz kolejny". Odchodziłeś już (pewnie też ,,na zawsze") kilka razy, zabawiłeś się, stwierdziłeś że chcesz znowu wrócić do żony i dzieci, a żona naiwnie cię przyjmowała, zapewne błędnie kierując się dobrem dzieci (dla których tak naprawdę lepie byłoby nie mieć ojca niż mieć takiego, który co jakiś czas odchodzi, bo stwierdza że nie chce mieć z nimi nic wspólnego). Mam nadzieję że żona kolejny raz nie da ci wrócić i wniesie o rozwód i poda cię o alimenty. Od alimentów na dzieci odejść nie możesz. Nawet jeśli nie będą mogli ściągnąć od ciebie alimentów, to twoja żona będzie dostawać alimenty z funduszu alimentacyjnego, a tobie będzie rósł dług alimentacyjny. który będziesz musiał spłacić. I to z odsetkami. A jeśli dług przekroczy równowartość 3 miesięcy alimentów, to będzie ci grozić odpowiedzialność karna.
Że się popieprzyło w małżeństwie jakoś jestem w stanie zrozumieć ale chcieć opuścić własne dzieci..?
Nie wiem.. szukasz ciągle powodu, by odejść. Do dupy, nie wiem po co zakładałeś rodzinę.
Super tatuś. Nie życzę żadnej kobiecie takiego.
Coś strasznego to jest dla twojej żony i dzieci, bo tobie znudziła się ..zabawa w dom". I to znowu, skoro napisałeś ,,po raz kolejny". Odchodziłeś już (pewnie też ,,na zawsze") kilka razy, zabawiłeś się, stwierdziłeś że chcesz znowu wrócić do żony i dzieci, a żona naiwnie cię przyjmowała, zapewne błędnie kierując się dobrem dzieci (dla których tak naprawdę lepie byłoby nie mieć ojca niż mieć takiego, który co jakiś czas odchodzi, bo stwierdza że nie chce mieć z nimi nic wspólnego). Mam nadzieję że żona kolejny raz nie da ci wrócić i wniesie o rozwód i poda cię o alimenty. Od alimentów na dzieci odejść nie możesz. Nawet jeśli nie będą mogli ściągnąć od ciebie alimentów, to twoja żona będzie dostawać alimenty z funduszu alimentacyjnego, a tobie będzie rósł dług alimentacyjny. który będziesz musiał spłacić. I to z odsetkami. A jeśli dług przekroczy równowartość 3 miesięcy alimentów, to będzie ci grozić odpowiedzialność karna.
Skoro nie chcesz mieć nic wspólnego, to __chcesz nie mieć nic wspólnego__.
Wybór dokonany.
Twoja wola.
Dlaczego więc "coś strasznego" ? 🤔
Dla mnie to zakończenie jest nielogiczne.
I co z tą chwilą? Przeżywasz drugą młodość czy jak?
Że się popieprzyło w małżeństwie jakoś jestem w stanie zrozumieć ale chcieć opuścić własne dzieci..?
Nie wiem.. szukasz ciągle powodu, by odejść. Do dupy, nie wiem po co zakładałeś rodzinę.
Na pewno wszyscy są źli tylko nie Ty... Dobrze ze chcesz odejść... Dla nich oczywiście.
No słusznie, bo dzieci się fajnie robiło, to potrafi nawet 12to latek, ale żeby je wychować to już trzebaby być mężczyzną.