Mój chłopak nigdy nie zaznał w domu miłości od rodziców. Znęcali się nad nim psychicznie, porównywali do brata i wypominali chorowitość. W szkole wcale nie było lepiej, znajomi odwrócili się od niego i został przez nich dotkliwie pobity. W pewnym momencie W. całkowicie wyłączył uczucia, a nawet jeśli nie je same w sobie, to wszelkie mechanizmy ich okazywania, przestał się uczyć i popadł w imprezy, alko i fajki. I tu pojawiam się ja... Dziewczyna z innego miasta, taka, której nienawidził (temat na inną historię :)), a która podała mu swoją malutką łapę i pomogła wstać. W. przestał palić, imprezować za dwoje i nauczył się okazywać inne emocje niż nienawiść. Przy mnie pierwszy raz od dłuższego czasu się popłakał i postanowił coś w życiu osiągnąć. Codziennie mówi mi, że jestem jego cudem i promyczkiem w tunelu. Mówi, że przy mnie wie, czym jest miłość, moi rodzice traktują go jak swojego dzieciaka, a moi znajomi są do niego mega pozytywnie nastawieni.
Spytacie: „Kurka, pochwaliłaś się, ale co w tym anonimowego?”. Już spieszę z odpowiedzią... Nie kocham go. Zawsze, gdy mam go pocałować, krzyczę w głowie, że tego nie chcę. Chciałabym go zostawić, ale wiem, że on sobie z tym nie poradzi.
Dodaj anonimowe wyznanie
Znajomi się odwrócili, pobili i z tej okazji popadł w imprezy za dwoje.
No błagam Cię. Ogarnij się bo za jakiś czas będziesz pisać wyznanie jak się ratować z bycia w czarnej dupie
Bawisz się w pocieszycielkę strapionych?
"Wybawicielko". Po co w ogóle pozwoliłaś na pocałunek za pierwszym razem? Dlaczego od początku nie byłaś z nim szczera? Dlaczego całe otoczenie myśli, że jesteście ze sobą blisko?
Kurde, szkoda mi chłopa bo mu nie pomogłaś ani trochę. Mało tego, będzie miał bardzo kiepskie doświadczenie po Tobie i prawdopodobnie zamknie się na nowy związek.
Nie wiem.. ja w takiej sytuacji nie wiem czy miałabym serce powiedzieć, że nigdy go nie kochałam, a pocałunki były z litości. Z tyłu głowy coś mi podpowiada, że bym nakłamała. Wymyśliła jakąś bzdurę, że jednak jestem homo, że muszę wyjechać, cokolwiek...byleby nie przyznać, że to wszystko z litości.
Nie wiem co mądrego napisać, na pewno nie możesz dłużej tego ciągnąć, tylko zastanów się dobrze, co sama chciałabyś usłyszeć w takiej sytuacji. Od chłopaka, którego bardzo kochasz. Choć raz potraktuj go poważnie.
I jak długo chcesz to ciągnąć?
Najpierw to Ty siebie uratuj, bo tu ewidentnie wszystko ok też nie jest.
Jeżeli pił i palił to może do tego wrócić.
To niech wraca. To jego problem. Niech zacznie żyć dla siebie, a nie dla kogoś.