#fL2BU
Będąc kiedyś w klubie z kumplem i zakładając się, kto wyrwie fajniejszą dziewczynę, zauważyłem pewną osóbkę. Raczej mój kumpel zauważył i postanowił "podbić", bo ma takie wyjątkowe oczy. Po chwili rozmowy, której się przyglądałem, i ocenieniu dziewczyny (cicha, niska, przeciętna, słowem: zupełnie inna od dziewczyn, do których startowaliśmy) kumpel mówił, że nie warto sobie nią głowy zawracać, myśli, że jest królową - taka wyniosła. Dla mnie była jedynie znośna; nic szczególnego, ale założyłem się, że będzie moja. Rozmawiałem, dostałem numer, ale ona totalnie mnie olewała. Nieprzyzwyczajony do obojętności walczyłem zaciekle. Udało się.
Była dla mnie najpiękniejsza, zabawna, inteligentna. Po jakimś czasie okazało się, że ma raka. Dobrze zniosła tę wiadomość, jest z natury pogodna, ale były chwile załamania. Znajomi, rodzina mówili mi daj sobie z nią spokój, po co ci chora, skoro możesz mieć każdą. Nie dałem sobie spokoju i walczyłem razem z nią, bo kochałem. Dziś patrzę na uroczy uśmiech i czarujące oczy mojej zdrowej żony. Gdybym wtedy się poddał, być może nie wygrałaby, a ja całe życie bym żałował.
Piszę to wyznanie, żeby powiedzieć coś ważnego: ludzie, jeśli coś kochacie, to walczcie o to, wbrew temu "co powiedzą ludzie" i nie rezygnujcie z tego, bo jest trudno. Ja dzięki temu, że walczyłem, mam najwspanialszą nagrodę, o jakiej nie marzyłem.
Jestem zajebisty ale się poświęciłem.
Historia zerżnięta z filmu „Szkoła uczuć”, tylko zakończenie zostało zmienione na happy end. Aż tak nisko upadła ta strona?
@ solo, ale dalej to jest apel i chwalenie się sobą a nie anonimowe wyznanie, no chyba że się w duchu wstydzi że zrezygnował ze swoich standardów i się z nią ożenił.... ale nie zrezygnował, wyrywa barbi w klubach i jest szczęśliwy...
Nazwij to wtrąceniem... nawet jeżeli jest to prawdziwe, to dalej nie jest to wyznanie lecz apel... naucz się czytać ze zrozumieniem.
@solo...
A rozumiesz co to jest dygresja? Inaczej mówiąc wtrącenie.
Coś kochamy, tak właśnie, własne ego
Szacun