#fKiSh

Boję się o swoje bezpieczeństwo. Nie jestem wybitnie ładna, wybitnie lubiana czy popularna, nie mam (chyba) stalkera. Kilka miesięcy temu, pod koniec wakacji chciałam pójść do kościoła się pomodlić. 


Nie robię tego często, w sumie od lat nie bywam w kościele, ale tego dnia jakoś mnie naszło, zobaczyłam wieżę wracając z zakupów w Rivierze i stwierdziłam, że pójdę. Nim dotarłam pod kościół, zrobił się już półmrok (było koło godziny 20 albo 21). 


Opowiadając w skrócie, gdy już stałam na schodach i czytałam rozpiskę o mszach (kościół był już zamknięty) jakiś obcy facet wyciągnął składany duży nóż i powiedział "Ty chrześcijańska ku*wo, zobaczysz jak cię potnę". W pierwszej sekundzie nie załapałam, że mówił do mnie, nie zauważyłam noża. Obok niego przeszedł jakiś inny facet (kościół był tuż przy osiedlu mieszkaniowym) i nawet nie zwrócił uwagi, nie zareagował. 


Czas jakby zwolnił, a ja zamiast zrobić cokolwiek tylko stałam w milczeniu w odległości kilku kroków od niego i nie przyjmowałam do wiadomości, że to nie film, że to się dzieje na prawdę. Koleś odszedł. Tak po prostu sobie poszedł na drugą stronę kościoła, a ja dalej stałam i rozkminiałam jak teraz mam wrócić do domu, żeby go nie spotkać. I wreszcie do mnie dotarło, że mógł wbić mi ten nóż w szyję i nikt kompletnie by mi nie pomógł. 


Uciekłam przez park, po drodze ostrzegając jakąś parę, która szła prosto na tego typa z nożem. Zadzwoniłam na 112, a policja przyjechała na miejsce po 40 minutach (!!!!) gdy ja już byłam w domu. Funkcjonariusze zadzwonili do mnie, żeby zapytać, czy nadal jestem pod tym kościołem, gdzie to dokładnie się stało i jak wyglądał napastnik. 


Dosłownie zaśmiałam im się w twarz z wkurzenia, że jadą tam dopiero po takim czasie, gdy typ na pewno już uciekł albo kogoś zabił. Jeśli ktoś jest z Gdyni, to się działo przy Sanktuarium M.B. Królowej Matki Nadziei i św. Maksymiliana. Uważajcie na siebie. Od tamtej pory nie wychodzę z domu po zmroku. Źli ludzie naprawdę istnieją.
Suomen Odpowiedz

Źli ludzie... istnieją? Nie do wiary!

Ikazc Odpowiedz

Szybko się dowiedziałaś.

Zimowomi Odpowiedz

Mieszkam tuż obok tego kościoła (dla zainteresowanych i dla potwierdzenia to na ul Orzeszkowej). Teraz będę się bać wyjść z domu

DownZpiekla

@Zimowomi Tez teraz nad tym myślę, bo w sumie do tego kościoła też daleko nie mam.

zxzxzx

Mieszkam chyba z 500 km od tego kościoła i też mogę sobie sprawdzić na jakiej jest ulicy.

LaniaLania

A teraz gościu który kiedyś napisał wyznanie o zapisywaniu informacji o anonimowych wyciąga notes i pisze ... kto gdzie mieszka :D

FestinaLente1 Odpowiedz

Współczuję sytuacji, moja znajoma była kiedyś w podobnej i niestety oberwała nożem. Po wszystkim chodziła na terapię i na szczęście wróciła do normy, chociaż bywało ciężko. Ja jednak komentarz chciałabym napisać o czymś ciutke innym, mianowicie o policjantach. Jesteś zbulwersowana, bo policja przyjechała dopiero 40 min po fakcie czyli nic nie wiesz o działaniu służb mundurowych w dużych miastach. Myślisz, że oni sobie w biurze na kawce siedzieli i specjalnie przyjechali prawie godzinę później? Tak, jasne. Wyobraź sobie, że jesteś dyspozytorem na komendzie w takim Krakowie, masz braki w pracownikach (w dużych miastach brakuje policjantów) i oprócz zgłoszenia jednej osoby o rzekomym dla dyspozytora nożowniku masz trzy wypadki, kilka bójek, interwencje w domach, stłuczki i kolizje, kilka innych zgłoszeń o podejrzanych typach itede. Skąd dyżurny ma wiedzieć czy sobie na przykład jaj nie robisz? Przykro mi, ale jeśli nie ma kim pracować, to dyspozytor policjantów sobie z dupy nie wyciągnie. Twoje zgłoszenie względem wypadków, bójek, interwencji jest powiedzmy mniej ważne. Dlatego policjanci przyjechali tak późno. Przepraszam, że tak ostro, może za ostro, ale jak czytam po raz setny jak to leniwi policjanci nie pomogli to mi się nóż w kieszeni otwiera.

doznudzenia

Do wypadków I kolizji jeździ drogówka, więc oni są włączeni z takich interwencji. Poza tym nożownik napadający kobietę jest mniej ważny od awantury domowej u Kowalskich zgłaszanej po raz 3 w tym tygodniu?
Nie według mnie.

ProstowOczy

@FestinaLente1 Masz rację co do zbyt małej ilości policjantów, zwłaszcza w dużym mieście. Ale żeby było zabawniej, to moja koleżanka, która mieszka akurat w takim dużym mieście, chciała zostać policjantką, od gimnazjum o tym marzyła. Kończyła studia typu bezpieczeństwo wewnętrzne (czyli takie pasujące, kierunkowe), robiła jakieś kursy, szkolenia. I inne osoby z jej rocznika też. Startowali do policji. I nikt się nie dostał.. bo nawet jak zdali test sprawnościowy, to każdy oblewał na psychologicznym i to nie wiadomo czemu (problemów z psychiką ani z niską inteligencją nikt z nich nie miał). Byliby policjantami wyszkolonymi, z wyższym wykształceniem (byli i tacy po 2 kierunkach), z pasją. No ale takich nie przyjmuję, pewnie za duże zagrożenie dla przełożonych.. A potem można przeczytać artykuły, że w dużych miastach jest za mało policjantów, bo po prostu brakuje ludzi. To może niech w policji zmienią system rekrutacji, bo póki co pewnie przyjmują kogoś z układami lub kogoś, kim łatwo da się sterować.

FestinaLente1

doznudzenia pisząc o tym, że brakuje policjantów, miałam na myśli ogół ich a nie tylko poszczególne działy. Jeśli patrol z drogówki jest akurat wolny, to nic nie stoi na przeszkodzie żeby podjechał do sprawy niezwiązanej z ruchem (przynajmniej z tego co się orientuje). I według mnie tak, jeśli awantura zdarza się już 3 raz w tygodniu i za poprzednimi dwoma policjanci znajdowali pobitych członków rodziny, to jest ważniejsze od jednego zgłoszenia dziewczyny o nożowniku, który de facto jej nie napadł tylko jej groził (to dwie różne rzeczy). Tym bardziej, że dyspozytor np. już wie co się dzieje na danej rodzinnej awanturze (bo zdarzyły się już wcześniej) a tu dostaje zgłoszenie od jednej dziewczyny odnośnie nożownika, którego nawet nie do końca potrafi opisać.
ProstowOczy masz rację, system rekrutacji do policji to jakieś nieporozumienie, ale czy to jest powód żeby wyżywać się na szeregowych policjantach? Przecież oni nie mają z tym nic wspólnego, to nie ich wina, że ci wysoko ustawieni chcą za pomocą testów psychologicznych powkręcać swoich ludzi.

Donat

@ProstowOczy, testy psychologiczne mają znacznie szerszy zakres niż odkrycie braków umysłowych czy psychicznych. Taki policjant musi mieć psychikę wystarczająco silną, aby nie zabić się po tym, jak będzie składał zwłoki osoby, która zabiła się np. pod pociągiem. Silną na tyle, żeby zachować zimną krew kiedy jedzie na interwencję do domu, w którym jest przemoc, wobec dzieci również. Silną na tyle, żeby zebrać zeznania od roztrzęsionej ofiary gwałtu. Większość osób oblewa testy psychologiczne, ponieważ nie radziłyby sobie z wieloma sytuacjami, przez co same stawałyby się zagrożeniem dla siebie i innych.

nata

Jeżeli patrol jest podczas interwencji, nawet błachej to nie może od tak jej zostawić i jechać gdzie indziej. Muszą dokończyć.

Feniks06

ProstowOczy jesteś psychologiem? Masz kompetencje do tego by osądzać czy testy psychologiczne w policji mają czy nie mają sensu? Masz kompetencje do tego by oceniać stan psychiczny znajomych? Wiesz o tym, że testy psychologiczne się oblewa nie tylko w powodu niskiej inteligencji czy chorób psychicznych czy innych zaburzeń? Tam się sprawdza między innymi system wartości, sposób w jaki ktoś podejmuje decyzje, jak się może zachować w sytuacjach stresogennych. W jakim stopniu ten ktoś kieruje się emocjami. Zapewne po prostu się nie nadawali.

"póki co pewnie przyjmują kogoś z układami lub kogoś, kim łatwo da się sterować."

Oooo tak. Mówimy o robocie mega stresującej, odpowiedzialnej, bez krzty szacunku ze strony społeczeństwa a do tego za nomen omen psie pieniądze. Jestem przekonany, że policjanci jak oka strzegą tego by poza układami nikt się nie dostał na te prestiżowe stanowiska ;)

PurpleLila Odpowiedz

Dobrze że mimo braku reakcji ze strony policji ( bo przyjechanie po 40 minutach od zgłoszenia to nie reakcja) mówisz o wydarzeniu głośno, nazywasz rzeczy po imieniu i ostrzegasz.

Wiele osób pisze tutaj, że nosi przy sobie różne środki do sanoobrony. Ja też. Ale boję się ze w momencie prawdziwego zagrożenia zamuruje mnie jak Ciebie i nie będę w stanie nic zrobić. Ktoś ma jakieś rady na to?

AmziToIzma

Kiedyś nosiłam gaz pieprzowy w torebce, tak po prostu, dla spokoju, ale zawsze bałam się, że jeśli ktoś mnie napadnie, nie zdążę go wyjąć. Niby był na wierzchu, w takiej otwartej kieszonce, ale w sumie, jak ktoś zaatakuje z zaskoczenia, mogę nie zdążyć po niego sięgnąć. A chodzić z gazem w dłoni, trzymając palec za "spust", to trochę głupio.

ZeusKosmateus

Na pewno należy się dokładnie doinformować, jak używać danego środku samoobrony, aby sobie bardziej nie zaszkodzić. I najlepiej trzymać go - jeśli o gaz pieprzowy się rozchodzi - gdzieś w kieszeni, dość blisko, szczególnie, jeśli wracamy po ciemku albo jesteśmy w miejscu, w którym nie czujemy się bezpiecznie.

kolorowa7

@ZeusKosmateus popieram, ja noszę w kieszeni kurtki. Od kiedy zaczepial mnie jakiś typ na spacerze z psem. Co prawda pies już podrosl i sam mbie broni ale gaz i tak mam :)

LaniaLania

Jak jeszcze chodziłam wszędzie piechota / komunikacja miejska , to idąc podejrzana ulica gaz mialam zawsze w ręce/ rękawie

ProstowOczy

@AmziToIzma dlatego lepiej kupić taki niewielkiej ilości gaz (w malutkim, rozmiarze) , który mieści się w dłoni w ten sposób, że go nie widać. Szybka reakcja jest możliwa, a taka ilość gazu na pewno wystarczy. Ja taki właśnie zawsze trzymam w ręce, gdy wracam skądś sama wieczorem

THC

@ProstowOczy NIE PRAWDA Mały gaz wcale nie jest lepszy. W sytuacjach stresowych możemy nie trafić od razu w napastnika, nie mówiąc już o tym, gdy napastników jest dwóch. Po prostu może się okazać że agresor nie jest jeszcze obezwładniony, a nam skończył się gaz w najmniej odpowiednim momencie. Jaki więc kupić? Po pierwsze markowy(fox labs, sabre red, walther pro itd.), a po drugie PRZYNAJMNIEJ 50ml - optymalnie 80 ml. I poćwiczyć szybkie wyciąganie z kieszeni.

ZeusKosmateus Odpowiedz

Echh, dlatego już dawno kupiłam sobie nóż motylkowy i poprosiłam tatę o nauczenie mnie korzystania z niego, bo jeśli się nie umie nim posługiwać, można sobie tylko zaszkodzić. Moim przyjaciołom mam zamiar dorzucić gaz pieprzowy do prezentów - tak na wszelki wypadek. Wydaję mi się, że to nie jest zbyt legalne (posiadanie noża i gazu pieprzowego), ale lepsze to niż słabo skończyć. Szczególnie mieszkając w Krakowie.

matriarchat

Nie jest zbyt legalne? Normalnie możesz posiadać gaz pieprzowy.

Serwatka31

Jak by nie było legalne, nie dałoby się kupić.

Co najwyżej, noszenie go ze sobą i używanie może być nielegalne.

Ale chyba w teorii, jest legalne. W praktyce, może być "przekroczenie granic obrony koniecznej". Jezu, jak ja gardzę tym prawem.

ZeusKosmateus

Tak, bardziej chodziło mi o posiadanie noża, nie wyjaśniłam się jasno. Chociaż spotkałam się z historią, że kogoś ukarano za użycie gazu w obronie własnej, co mnie osobiście okrutnie trwoży...

zxzxzx

Czemu chodzenie z nożem miałoby być niezgodne z prawem? Możesz sobie i dwa miecze na plecach nosić i nic nikomu do tego. Tylko wchodząc do sądu będziesz musiała je zostawiać w depozycie. Na pewno osoba obsługująca depozyt zapamięta cię do końca życia. :P Nie wolno mieć broni ukrytej (takiej, która nie wygląda na pierwszy rzut oka jak broń (np. sztylet ukryty w lasce), kastetu, kuszy, granatnika przeciwpancernego... nic o nożach.

ZeusKosmateus

Oki, przepraszam, w takim razie jestem źle doinformowana.

PunkowaHarcereczka

@zxzxzx a to nie jest tak, że można mieć nóż do jakiejś określonej długości ostrza (16cm)?

ProstowOczy

@ZeusKosmateus w Krakowie to lepiej sprawdzi się gaz pieprzowy. Można powalić kogoś z większej odległości. Bo co Ci po nożu, jeśli spotkasz kogoś z maczetą czy pałką teleskopową

Serwatka31

wergil:
No nie wiem, może dlatego, że jest tak skonstruowane, że dopuszcza tak idiotyczne interpretacje sędziego?

Btw, możliwość strzelenia do kogoś, kto wtargnął Ci do Twojego własnego domu i zachowuje się np. agresywnie, to może być przesada, ale w żadnym wypadku, nie jest absurd.

zxzxzx

Harcerka, nie w Polsce. Możesz mieć siekiery, noże, tasaki, maczety, florety, halabardy - co tam sobie chcesz. Byle nie strzelało, bo tutaj sprawa już nie jest tak jednoznaczna. To się, o ile dobrze pamiętam, nazywa "ustawa o broni i amunicji". Googlaj, jeśli cię ten twmat jakoś bardziej ciekawi.

Viridian

O dziwo ustawa zakazuje posiadania nunczaków (cytat z ustawy, wątpię że to prawidłowa forma) oraz replik kijów baseballowych (prawdziwe można mieć). Nie ma żadnych ograniczeń jeśli chodzi o długość ostrza, mechanizm otwierania noża czy rodzaj blokady. Zakazane są tylko ostrza ukryte.

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
odbyt Odpowiedz

Mieszkam w pobliżu w internacie i rzeczywiście słyszałem o takim osobniku, nawet nam zakazywali wychodzenia przez jakiś krótki okres wieczorami oraz szczególnie w ciemne miejsca :d Ciekawie

MrsFantasty Odpowiedz

Wzgórze <33 Pozdrawiam osoby z Gdyni wracające codzinnie wieczorem przez wzgórze i witomino

weekendtoweekend Odpowiedz

Zepsułaś całe wyznanie ostatnim zdaniem :/

Piripiri Odpowiedz

To Gdynia czy Riviera?

Przecież Riviera jest w Gdyni. xD To centrum handlowe.

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie