#fGqOB

Jako nastolatka w wolne dni, więc głównie weekendy i wakacje, jeździłam z mamą do pracy. Pomagałam jej, najczęściej brałam obsługę gości, nabijałam paragony, zapraszałam do środka, odpowiadałam na pytania, sterowałam parkingiem i takie duperele na dzień dobry, które sprawiają że gość się czuje bardziej jak wśród swoich.

Jeśli chodzi o gadanie, najczęstsze teksty i odpowiedzi wchodzą już z czasem w krew.
Po maturze jeździłam tam przez jakieś 2 miesiące po czym wyjechałam nad morze z przyjaciółką. Niby nic, ale zdarzyło się że prawie komuś odpowiedziałam tekstem z parkingu u mamy i byłoby niezręcznie. Pod koniec wyjazdu, gdy miałam przerwę poszłam do sklepu, wybrałam taki większy, był kilka kilometrów dalej w mieście. Wzięłam z półek co chciała i idę do kasy, wszystko okay, pani nabiła wszytko i w tym momencie z odruchu spytałam "Kartą czy gotówką?".
Nie wiem, która z nas była w większym szoku, ale odpowiedziałam sama sobie, że kartą, wzięłam co moje i wyszłam.
Postac Odpowiedz

Ja kiedyś podpowiadałam kody pani na kasie w sklepie, w którym dorabiałam na początku studiów... Zdziwiona, że klientka zna.

KrB Odpowiedz

Będąc na urlopie w barze mleczny wymieniałam Pani siedzącej na kasie (zastępowała koleżankę) rolkę od terminala

bazienka Odpowiedz

jak pracowalam na infolinii, to odbierajac wlasny telefon mialam czasem na koncu jezyka- dzien dobry, bazienka, w czym moge pomoc :)

Ciastozrabarbarem Odpowiedz

Widzę że sporo osób ma takie skrzywienie przez prace 😅 ja na początku studiów pracowałam w złotych łukach i zdarzyło mi się odebrać telefon tekstem z "sluchawki", a od znajomej usłyszałam historie że przez sen wyjmowała ubrania z szafki, a jak mąż spytał co robi to powiedziała że mięso uzupełnia 🤣

Dodaj anonimowe wyznanie