Pewnego razu pojechałam z rodzicami zatankować auto. Gdy ojciec tankował ja poszłam zapłacić. Zawsze gdy tak robimy on czeka na parkingu żeby nie blokować dystrybutora. Pewna że i tym razem tak było, idę na parking jeszcze w międzyczasie spotkałam kolegę wymieniliśmy parę zdań, pożegnałam się, jak gdyby nigdy nic wsiadam do samochodu zaczynam coś mówić, a tu nagle odwraca się jakiś obcy facet i mówi do mnie “To chyba nie tu”. Patrzę, a mój ojciec dopiero odjeżdża od dystrybutora.
Dodaj anonimowe wyznanie
Klasyczna wtopa jak chwycenie za rękę, w roztargnieniu obcego chłopa...