#fFLhk
W szkole mi dokuczano i co śmieszne w życiu dorosłym zupełnie o tym nie myślałam. Prawdę mówiąc, życzę swoim byłym prześladowcom jak najlepiej, pomimo tego jak okropnie mnie traktowali (wyzwiska, zaczepki - dokuczanie starter pack). Umiałam sobie mimo wszystko znaleźć przyjaciół, dobrą pracę itp. Założyłam rodzinę i wszystko pięknie. Do momentu jak zobaczyłam jak pewien chłopiec dokucza mojemu synowi na placu zabaw. Złośliwie, robił wszystko aby uprzykrzyć mu zabaw ęzabierał zabawki, przezywał, rzucał piaskiem). Zwróciłam gówniarzowi uwagę. Sytuacja opanowana.
Tylko od tamtej pory ściska mnie paraliżujący lęk. Po prostu boję się masakrycznie o synka, żeby nie przeżył tego co ja. O dziwo też o siebie. Nikomu nie mówiłam, ale to bardzo utrudnia mi normalne funkcjonowanie, coś się we mnie wyzwoliło. Jestem osobą samoświadomą i pójdę do lekarza jak to się nie uspokoi. Jednak szokuje mnie jak bardzo ta błaha sprawa się na mnie odbiła.
Zapisz syna na jakiś sport walki, żeby umiał się bronić. Będzie bardziej pewny siebie, a Ty będziesz spokojniejsza.
To jest dobry pomysł, ale problem polega na tym, że synek nie chce krzywdzić innych dzieci. Nie chce ich uderzyć, nawet w samoobronie. W przedszkolu jest chłopczyk, który notorycznie szczypie inne dzieci. Przedszkolanka bezradna, rozmowy nic nie dawały, więc powiedziałam Młodemu, żeby się bronił i też uszczypnął chłopca jeśli tamten zacznie. Powiedział mi: W życiu-nie chcę żeby kogoś bolało. Dlatego na razie ćwiczymy „cięte riposty” i budujemy pewność siebie. :)
Hmm... w takich sztukach walki jak judo czy aikido nie trzeba nikogo bić ani nawet sprawiać bólu, chodzi tylko o to żeby nie dać się trafić, i żeby przeciwnik znalazł się na ziemi. I spora część treningu to ćwiczenie pewnych ruchów i kondycji. Może go jakoś przekonasz, żeby chociaż poszedł na trening i spróbował.
Sztuki walki bardziej mi się kojarzą z samodyscypliną i samo świadomością własnego ciała. Nie zawsze polega to na biciu innych 😊
Nie wiem czemu ale mam wrażenie iż dobry zawodnik w sztuce walki jest bardziej opanowany i lepiej panuje nad emocjami, ale mogę się mylić 🤔
Szczerze to nie brzmi to jak dobry pomysł, bo , doświadczenia wiem, że jak oddasz oprawcy to sam masz potem problemy...
@Poprostuodmiennie Bo tak się wpaja dzieciom. Za jakieś 3 lata jak nabierze więcej samoświadomości, to zacznie się bronić.
Osobiście doradzałabym z dzieckiem też poćwiczyć cięty język. Choćby poszukać kilku ripost w internecie na przyszłość, a potem takich na sytuacje które już się zdarzyły. Troche to zajęło i było mało miłe dla mojej pokojowej natury, ale nauczyłam się.
To jest dobry pomysł bo sztuki walki uczą nie tylko się bronić ale i podnoszą pewność siebie a z tego co mi się wydaje to agresorzy szukają raczej słabszych od siebie, do silniejszych czy fizycznie czy psychicznie raczej nie podskakują
Ja ze szkoły, w której mi ubliżano jako dziecko nie chciałam się przenosić i po latach żałuję. Dopisze tylko, że warto obserwować samoocenę dziecka w stosunku do innych osób i czasem zasięgnąć opinii osoby trzeciej czy jego rozwój społeczny przebiega jak trzeba.
Mam nadzieję, że teraz sobie radzisz. Dziękuję za radę. Najlepszego.
Poczucie wartości dziecka wynika przede wszystkim z tego jak jest traktowane przez rodziców.
Autorko, zagłęb się w temat od tej strony.
Pewność siebie i wysokie poczucie swojej wartości powinno wystarczyć by syn sobie radził w trudnych sytuacjach.
Wiem, że zabrzmi to jak truizm, ale każdy człowiek jest inny. Niektórzy są bardziej niż inni wrażliwi i obiektywnie normalne sytuacje mogą odbierać jako trudne. Zwłaszcza w obcym środowisku. Mój synek ma wysoką samoocenę. Niemniej jego charakter nie jest wojowniczy. Nauka asertywności jest trudna i wiele jeszcze przed nami. Nie będę jednak zmuszać synka do zachowań, których nie chce. Szanuję to, że odbiera świat inaczej niż ja. Zdarza się niestety, że dzieci z kochających i wspierających rodzin są dręczone.
Właśnie o to mi chodzi. Nie ma co go zmuszać do agresji (sam miałem takie pomysły, nie polecam!)
Człowiek stabilny sobie poradzi. Wydaje mi się, że wystarczy być czujnym i po prostu ufać dziecku :-)
To nauczy syna się bronić. Nie mówię że ma zaraz wszystkich bić ale niech zna swoją wartość, umie odpowiedzieć lub naucz go jak nie przejmować się gadaniem innych.
Mlody sie zahartuje. Zycie nie jest cukierkowe i lepiej, ze sie o tym dowie w miare wczesnie. Wiekszosc z nas miala takie przezycia zapewne, i naprawde malo kto to dzis nie rozpamietuje, tak mi sie wydaje. Nie rob z mlodego jakiegos mameja.
Dla własnego spokoju ducha zapisz syna na jakąś sztukę walki a jak podrośnie to na Krav Magę, od razu się uspokoisz. Młody nie tyle co nauczy się bronić ale przede wszystkim nauczy się unikać takich sytuacji i z nich wychodzić bez rękoczynów. Polecam.
Mój lęk wszystko zdemonizował. Minęło trochę czasu od opisywanego przeze mnie zdarzenia i czuję się jak panikara. :) Dziękuje za rady wszystkim :)
@Mia1986 rozumiem Cię w 100% jednak może serio poważnie pomysł nad jakimś sportem walki, jeśli się nie przyda (oby tak bylo) to fajnie wpłynie na zdrowie, koordynację i kondycję młodego. Trzymam za Was kciuki i powodzonka :)
Fight fire with fire. Naucz syna walki ulicznej i niech to on będzie tym, który dokucza. Jednocześnie doznając dysonansu, sam osiągniesz harmonię.
Kurva, dzwonie na policje i do psychiatry, bardzo ich teraz potrzebujesz.
To nie jest film akcji, tylko prawdziwe życie, w życiu jest całkiem inaczej ;p