#fF0mF
Artur charakterem był bardzo do mnie podobny. Oboje byliśmy spokojni, nieśmiali, mieliśmy niską samoocenę i byliśmy obiektem drwin sporej części popularnych rówieśników. Można powiedzieć, że zakumplowały się ze sobą dwie ofiary losu.
Poszliśmy również do jednego liceum, do tej samej klasy. Tam poznaliśmy wiele wspaniałych osób, w tym najlepszego przyjaciela Artura - powiedzmy, Bartka.
Gdzieś w połowie liceum Artur zaczął się do mnie zalecać. Kolega był z niego wspaniały, ale miał kilka cech, które skutecznie odrzucały go jako kandydata na mojego chłopaka, więc delikatnie starałam się go zniechęcić. Im bardziej byłam niedostępna, tym on bardziej się starał, więc w pewnym momencie powiedziałam mu wprost, że nic z tego. On zrozumiał, nadal "byliśmy w jednej paczce".
Jakiś miesiąc czy dwa później Artur poznał dziewczynę, w której się zakochał. Cieszyłam się jego szczęściem - byli w związku i wszystko pięknie się układało. Niedługo potem zaczęłam chodzić z Bartkiem. Nie była to wielka, płomienna miłość jak u Artura, ale oboje chcieliśmy spróbować.
Po kilku miesiącach opowieści o tym, jak Artur kocha swą lubą, zerwał z nią. Płomienna miłość zgasła tak szybko, jak się rozpaliła.
Potem Artur umawiał się z kilkoma dziewczynami. Chłopak nabrał niezwykłej pewności siebie, stał się wręcz arogancki. Uwielbiał rozmawiać o swoich intymnych sprawach. Bartkowi wypominał, że jestem jego pierwszą i jedyną, a on, bóg seksu, miał już tyle kobiet!
Niedługo potem ustabilizował się, poznał swój ideał kobiety. Zerwał z nią SMS-em po dwóch latach przysięgania sobie wiecznej miłości i planowania ślubu, kiedy okazało się, że jest poważnie chora. Nie omieszkałam mu powiedzieć, że zachował się jak ostatni cham i prostak. Wyjechał wtedy z kraju, a nasz kontakt się urwał.
Odezwał się do mnie niedawno, kiedy dowiedział się, że po 7 latach związku z Bartkiem rozeszliśmy się. Poprosił o spotkanie w kawiarni. Myślałam, że może chce mnie pocieszyć, może chce po prostu pogadać lub tak jak kiedyś bywało, wyżalić się. Usłyszałam jednak co innego:
"Gdybyś się ze mną umówiła w liceum, miałabyś teraz męża z dobrze prosperującą firmą, a tak jesteś sama i do końca życia będziesz sama!".
Tak, przyjechał z Anglii tylko po to, żeby mi to powiedzieć. Chwilę później wyszedł, zostawił mnie z rachunkiem za kawę, a na FB napisał długi post o tym, jak to upokorzył dziewczynę, która go odrzuciła. Zdaje mi się, że chyba jeszcze nie wyrósł z gimnazjum, więc... anonimowego zakończenia brak ;)
PS Po miesiącu stwierdziliśmy z Bartkiem, że jednak nie możemy bez siebie żyć i doszliśmy do kompromisu. Planujemy ślub, a Artur... cóż, w sumie nawet nie wiem co u niego ;)
A on do końca życia będzie dupkiem :)
Też tak uważam ;)
Nie, znajdzie sobie dziewczynę jego wartą, dorobi się milionów na swojej firmie i będzie żył długo i szczęśliwie. A autorka będzie całe życie klepać biedę.
Taki pan biznesmen, a za kawę to już nie łaska zapłacić :/
tacy są faceci. większość z nich rozważy zapłacenie za kawę jeśli myślą że mają szansę zaruchać :/
Zulugula nie każdy taki jest. Dziewczyny też bywają podłe. Każdy człowiek jest inny, a określanie osobowości po samej płci, czy wyglądzie nie świadczy dobrze o nas samych :)
Nie stać go na to xD
Wszystko wydał na podróż z Anglii...
Skoro przyleciał specjalnie po to, żeby Cię jakoś upokorzyć i zdołować, to bardzo musi go boleć dupa, że nie został przez Ciebie wybrany.
Artur! Wybieram Cię!
"Gdy wyzwanie rzuci los,
Z odwagą stań i walcz!"
😄😄😄
To samo pomyślałam;-)
Niektórzy nigdy nie wzrosną z chamstwa i głupoty, a Tobie Autorka życzę dużo szczęścia 😄
Chyba ktoś tu próbował sobie chamstwem jajeczka powiększyć. Całe szczęście, autorko, że nie dałaś się wciągnąć :)
Chamem i dupkiem zostaje się na całe życie :)
Patrząc z jego perspektywy, jeśli chciał tylko przyjechać po to by powiedzieć Ci to w twarz, to domyślam się że pewnie miał taki plan odkąd go odrzuciłas. Pewnie stwierdził że nie chcesz takiej ofiary losu i chciał zrobić z siebie kogoś, kogo już nigdy nie będziesz miała i miałaś żałować. Ale wyszło jak wyszło. Patrząc na to jest dupkiem przez ciebie :)
Teraz zostaje tylko jedno, życzę szczęścia oraz duuuużo dzieci Tobie i ''Bartkowi'' :D
Znając życie znajdzie sobie jakąś niunię, którą będzie pomiatał i zdradzał, a ona będzie mu robić obiadki i wybaczać wszystko. Jak dopadnie go kryzys wieku średniego, to zorientuje się, że został sam jak palec. Albo wręcz przeciwnie: zostanie sponsorem jakiejś dziewczyny i będzie zadowolony. Tak bywa :(
Utarł Ci nosa nie płacąc za kawę, nie ma co :D