#fBwuM
Był 24 grudnia, a ja byłam w żałobie po mojej zmarłej matce, która była dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Wtedy też zdałam sobie sprawę, że będą to moje pierwsze samotnie spędzone święta. Postanowiłam się nie załamywać i przygotować swoją własną samotną wigilię. Nie chciałam marnować czasu ani pieniędzy na przygotowanie całej kolacji dla jednej osoby, więc zdecydowałam, że zrobię zwykły sernik i to będzie cała moja uroczysta kolacja. Jak postanowiłam, tak zrobiłam.
Sernik wyszedł naprawdę świetny, a mi zaczynało robić się smutno. Wszyscy całymi rodzinami gdzieś się spieszyli, tylko ja siedziałam sama w domu przy swoim przepysznym serniku.
Moje rozmyślania przerwał głośny śmiech u sąsiadki z góry. Znałam tę kobietę, ponieważ często zaczepiała mnie i zagadywała, a ja zawsze poświęcałam chwilkę czasu na pogawędkę z nią. Ten śmiech na górze jeszcze bardziej mnie zdołował i właśnie wtedy postanowiłam zrobić coś, na co w normalnej sytuacji pewnie nigdy bym się nie odważyła. Postanowiłam pójść na górę i poczęstować wszystkich moim wypiekiem. Zarzuciłam na siebie przyzwoite ubrania, wzięłam sernik i poszłam piętro wyżej. Spodziewałam się, że otworzy mi znajoma sąsiadka, więc przygotowałam odpowiedni dialog i zapukałam w drzwi.
Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu otworzył mi jakiś mężczyzna. Byłam zupełnie zdezorientowana, nie tego się spodziewałam. Mój cudowny plan nie wypalił. Mężczyzna przywitał się i spytał, o co chodzi, a ja nie wiedząc co powiedzieć zaczęłam dukać w stresie jakieś bezsensowne zdania. Tego było już chyba z wiele dla mnie na ten dzień, bo wybuchnęłam ogromnym płaczem. Stałam tam jak wariatka przed obcym facetem, z sernikiem w ręku, w wigilijną noc, i ryczałam.
Wtem w drzwiach ukazała się moja sąsiadka, rozpoznała mnie i zaprosiła do środka. Dopiero po tym, jak wypiłam kubek gorącej herbaty, byłam w stanie powiedzieć o co tak naprawdę mi chodzi. Ku mojemu zaskoczeniu powiedziałam całą prawdę, o niedawno zmarłej matce i o tym, że nie mam z kim spędzić świąt.
Dla mojej kochanej sąsiadki było jasne, że spędzę ten dzień z nią i z jej rodziną. Wszyscy przyjęli mnie w ten dzień bardzo ciepło.
Od tamtego wydarzenia bardzo zaprzyjaźniłam się z sąsiadką z piętra wyżej. Jej dzieci na co dzień mieszkały za granicą, więc ona również była bardzo samotna. Obie chętnie spędzałyśmy razem czas i chociaż sąsiadka była ode mnie o 50 lat starsza, to świetnie mi się z nią rozmawiało. Dzięki niej również udało mi się pozbierać po śmierci matki. Obecnie nie mieszkam już w tamtym mieście i mój kontakt z sąsiadką właściwie kompletnie zanikł. Jednak ja wciąż o niej pamiętam i o tym, co dla mnie zrobiła.
Może warto nawiązać jakiś kontakt :)
Pomimo, w pewien sposób, smutnego zakończenia - to jednak aż ciepło się na serduchu robi.
Ty nie byłaś bezczynna, bo wstałaś, ogarnęłaś się i chciałaś się podzielić swoim ciastem. A sąsiadka, bo przygarnęła Cię i sprawiła, że wyrzuciłaś z siebie cały żal, smutek, rozgoryczenie.
Wzruszyłam się.
Po przeczytaniu aż mi się łezka w oku zakrecila. Szczesliwego Nowego Roku autorko, bo na wesołych świat juz niestety dzisiaj za późno!
Życzenia "Szczęśliwego Nowego Roku" z kolei nie są zbyt szczodre, bo Nowy Rok to święto przypadające na 1. stycznia (co innego życzyć komuś "Szczęśliwego nowego roku").
A może @szalonyja chciał/a życzyć akurat szczęśliwego dnia 1 stycznia? ;)
W sumie to jest w tym trochę racji ;)
Zawsze mnie fascynowało, czemu zostawia się jedno, puste nakrycie przy stole wigilijnym. Teraz, dzięki tej historii pojąłem sens. Super sąsiadka i oby takich więcej w nowym mieście
może chociaz wysyłaj jej co roku kartki na święta :)
mega wzruszające i piękne !
Cudowna kobieta :)
Aż mi łzy w oczach stanęły. Cudowna osoba i z ciebie, że nie wprosiłaś się jak menel tylko jak porządny człowiek, i z sąsiadki, która cię przyjęła :)
Nikt nie powinien spędzać wigili w samotności, cieszę się, że Ty również tak jej nie spędziłaś :)
Aż się poplakalam 😭 .serio...