#f5OnQ

Od dłuższego czasu choruję na chorobę Gravesa-Basedowa i w związku z nią, nadczynność tarczycy. Pomijając szereg dolegliwości, najbardziej wyraźne są dwie. Wdupizm i wyjebanizm. Choroba, sama w sobie często wiąże się z zaburzeniami na tle psychiki, ale moje to już osiągają zenit (w przeciwieństwie do kobiet, które np. w związku z tą chorobą, bardziej wpadają w depresję, lęki, nerwicę).

Ja mam wszystko gdzieś. Męża, córki, rodzinę i przyjaciół. Nie obchodzą mnie, pomimo że przed chorobą kochałam ich ponad życie. Nerki dałabym sobie wyciąć za nich. A teraz? A teraz to ja nic nie czuję. Byłam u psychiatry i psychologa, u endokrynologa. Tak właśnie choroba na mnie wpłynęła. Spłyciła mi uczucia, bo mi się kochać i nienawidzić nawet nie chce. Nic mnie nie raduje i nie smuci. Wyniki tarczycowe mam w normach, Graves-Basedow uśpiony, nawet problemy z sercem ogarnięte. I co? I nic właśnie. Nikt o niczym nie wie, na co dzień jestem przykładną matką i żoną dbającą o dom, pracującą. Tylko pustą w środku. No i w sumie co z tego? Psychiatra się cieszy, że pacjentka reaguje na leki, mąż się cieszy, że żona się stara, i dzieci też, bo mama kocha.. Tylko ja patrzę w lustro i nie widzę nic, nie czuję, nie kocham. I w sumie to nic mnie to nie obchodzi, bo po co.
chybaraczej Odpowiedz

i wszystko fajno, tylko dlaczego psychiatra jest przekonany że leki działają skoro tutaj opisujesz że ewidentnie nie działają? jak masz wyzdrowieć skoro sama sobie robisz wbrew ukrywając do przed psychiatrą

2579937

Może chodzi o leki na tarczycę? Nie wiem

Ariane

Od tarczycy jest endokrynolog

kewin Odpowiedz

I to jest właśnie depresja, kochana.

Praca Odpowiedz

Skoro to tutaj piszesz i poswiecasz czas, znaczy, że coś Cię to jednak obchodzi.
Coś tam czujesz i widzisz, że jest nie tak.
Zatem nie wmawiaj sobie, że kompletnie nic Cię nie obchodzi, tylko bądź szczera z lekarzem i mężem, a będzie Ci się żyło lepiej.

ohlala

Niekoniecznie, może być po prostu bardzo świadoma siebie, zwłaszcza, że chodzi na terapię.

Niezywa

To, że jesteś świadom tego i o tym piszesz to nie znaczy, że jednak te uczucia czujesz. Tak samo jak jesteś z dziewczyną, której nie kochasz. Wiesz o tym, ale nie możesz się zmusić do kochania jej, gdy tego nie czujesz.

Wykupka

Skoro udane przed dziećmi i mężem tzn, że coś czuje. Jakby serio miała to wszystko gdzieś to by ich zostawiła, bo co to dla niej za różnica, co oni czują.

Niezywa

Wykupka Bo myślisz, że to takie łatwe zostawić całą rodzinę i po prostu odejść. Ludzie trwią całe lata a czasem życie w związkach z osobami, do których nic nie czują, bo tak wygodnie. I jak to wytłumaczysz?

Wykupka

Niezywa, ale ona nie czuje nic. Nie, że nie czuję nic do męża. Podobno wszystko jej jest obojętne. Ludzie tkwią w takich związkach całe życie np. ze względu na dzieci, co ludzie pomyślą, z obawy przed samotnością. A jej jest wszystko jedno, nie ma żadnych uczuć.

Jumalatar

Ona po prostu ma poczucie obowiązku - tego się człowiek uczy, a nie odczuwa. Tak została wychowana. Spełnia więc te obowiązki, bo to jedyne co może zrobić. Wie (nie czuje), że oznajmienie rodzinie, że ich nie kocha będzie dla nich przykrością, więc tego nie zrobi [mam nadzieję].

Ariane

Wykupka tkwią też często że względu na zwykłe przyzwyczajenie. Ludzie zazwyczaj nie lubią zmian, a szukanie nowego lokum, przeprowadzka to też sporo roboty. Ona nie czuje, nie jest nieszczęśliwa żeby musiała uciekać. Tak jest prościej.

Selevan1 Odpowiedz

Kurcze. Ja często przeklinam swoją nadwrażliwość, wzruszanie się z byle powodu, tak zwane łapanie za serce w byle sytuacji, bardzo szybkie i mocne przywiązanie do ludzi.. Ale gdy na chwilę to straciłem przez źle dobrane leki.. Nigdy więcej nie chcę czegoś takiego przeżywać. Ta pustka była okropna. Teraz robię wszystko, żeby walczyć ze splyceniem emocji przez zalazki depresji i uzależnienie..

Współczuję Ci strasznie. Próbuj z tym walczyć, bo nic innego ci nie zostało.

2579937 Odpowiedz

Dzięki za to wyznanie. Od wielu lat chorowałam na depresję (wyleczyłam się - tzn z myśli samobójczych, leżenia plackiem tygodniami, obezwładniającego bólu istnienia) i mam gravesa. Co ciekawe, depresja zelżała po odstawieniu antykoncepcji, a właśnie wtedy dowiedziałam się o chorobie tarczycy, tak jakby hormony na to wpłynęły. Nigdy w sumie nie łączyłam tych dwóch spraw. Szkoda, że nie masz rozwiązania, bo mi się chce ryczeć czasem z niemocy. Mam tyle planów, zainteresowań, otwartych projektów... Ale nie. Nie mogę nawet się zabrać za szukanie pracy. Żeby wysłać CV to jest nieskończoność. Moje życie strasznie się przez to komplikuje.. wyrzuty sumienia przeplatane z wyrzutami innych ludzi ze nie jestem normalna, szczęśliwa, energetyczna.. że nie chcę nigdzie wychodzić, jeździć, nawet jeśli lubię podróżować. Każde przedsięwzięcie mam wrażenie że "powinno mnie cieszyć" ale tak nie jest. Może ta pustka to właśnie przez to..

ZjadaczKsiazek Odpowiedz

Oh wow, to brzmi jakbym ja opisywała moje "uczucia"

justas Odpowiedz

Taka jest prawda. Ja mam niedoczynność tarczycy. Na ostatnich badaniach usłyszałam od lekarza, że moja tarczyca jest stabilna, nie pogarsza się, więc leki nie są potrzebne. Ja akurat jestem przewrażliwiona i za dużo odczuwam, ale jestem bardzo flegmatyczna i nerwowa i wiecznie zmęczona. Libido mam zerowe wręcz co troszkę utrudnia pożycie małżeńskie. Od lat wypadają mi włosy. Nie mogę znieść zimna, boję się zim. Utrzymanie wagi to jest hardcore. Problem w tym, że ja nie chcę tych objawów mieć, ale wg lekarzy wszystko gra. Nie gra właśnie, dlaczego każe się nam żyć z objawami choroby? Choroby się leczy, a nie mówi, że nie jest jeszcze tak źle, żeby to leczyć. Ehh.

MiniMaksi Odpowiedz

Ale to co opisałaś to jak byk objaw depresji! Depresja to nie psychiczny dół, tylko uczuciowa pustka.

bazienka Odpowiedz

omojboze jak ja ci zazdroszcze, mam niestety w druga strone- podwyzszona wrazliwosc

NiskaDzikuska Odpowiedz

Zmen terapeutę albo zapisz się na grupy dziewczyno

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie