#HHBgH
Pewnego weekendu dostałem wyzwanie, bo wszyscy koledzy robili już jakieś pranki i inne tego typu rzeczy, a ja ciągle tak niewinnie spędzałem czas. Wymyślili mi, żeby poderwać konkretną dziewczynę, zaprosić ją w konkretne miejsce (opuszczony pustostan, który był naszym cotygodniowym parkietem) i nie owijając w bawełnę, uprawiać z nią seks. W rolę nie wchodziły zabezpieczenia, ale za to w formie rozluźnienia atmosfery do kieszeni włożyli mi "dropsy" za darmoszkę oraz tabletkę gwałtu, gdyby koleżanka jednak była nieśmiała. Oczywiście strasznie mi się to nie podobało, jednak byłem tak głupi, tak wystraszony utratą wszystkich znajomych, że finalnie zacząłem realizować ten plan.
Dziewczynę znałem, toteż wyciągnięcie jej na przysłowiowe powłóczenie się po okolicach nie było za trudne. Dotarliśmy do wyznaczonego miejsca, gdzie były dziurawe kanapy, miejsce na nasze ognisko i skrytka z chipsami oraz colą. Spędziliśmy tam parę godzin, i tak dobrze nam się rozmawiało, że zapomniałem o swoim zadaniu do realizacji. Po jakimś czasie ona sama zainicjowała "pierwszy krok", jednak kiedy ściągnęła ze mnie bluzę, z kieszeni wypadło parę drobiazgów. Na tyle to huknęło na tej betonowej posadzce, że nasz wzrok przebiegł po petach, tajemniczej tabletce w woreczku i saszetkach z odurzającą substancją. Ona jak poparzona odskoczyła, fakty połączyła natychmiast, dała mi w twarz i uciekła. Zdezorientowany wybiegłem za nią, krzycząc, że to nie tak - ale tu zaskoczyli mnie moi koledzy.
Dostałem po pysku, naruszyli mi żebra, na pamiątkę zostało mi parę siniaków, dodatkowo śmierdziałem szczochami, bo mnie potraktowali jak ściankę w męskim klopie. Rodzicom wyjaśniłem, że to szkolne przepychanki o głupią sprawę. Niestety w kolejnym dniu, w drodze do tamtej dziewczyny, naskoczył mi na plecy jakiś gość i runąłem na ziemię bez tchu. Przybiegł drugi, zapięli mi łapy w kajdanki, coś krzyczeli i wrzucili do radiowozu.
Gdyby nie to, że dałem namiary na moich koleżków, którzy o dziwo się przyznali do wielu przeskrobań, miałbym większy wyrok. I tak swoje dostałem za narkotyki, za chęć podania "niezidentyfikowanych substancji odurzających", co wiadomo wyszło po testach. Mogło skończyć się dużo gorzej, ale nie narzekałem. W papiery swoje wpisali, szukanie pracy z tym to szlam, ale przynajmniej dziewczyna na ludzi wyszła, bez traumy.
Morału zero, konkretnego zakończenia zero.
Mam nadzieję, że ty też wyszedłeś na ludzi.
dobrze przynajmniej, ze i tym debilom sie ober3walo, a nie tylko autorowi...
Całe szczęście, że tylko tak się to skończyło dla tej biednej dziewczyny.
Ej ale za co Ty właściwie dostałeś wyrok? Przecież dziewczynie nic nie zrobiłeś. Za posiadanie? To Ty z tym na następny dzień normalnie łaziłeś w kieszeni? I to w drodze do niej?
Widocznie to nie była jednorazowa sytuacja
Na pewno doszło do przeszukania mieszkania, ponieważ sprawa była o narkotyki. Poza tym "koledzy" raczej nie mówili tylko o sobie. No i był zamiar gwałtu, a zamiar popełnienia przestępstwa również jest ujęty w kk.
ohala - nie ma żadnych dowodów na zamiar gwałtu. autor równie dobrze mógł sam chcieć zażyć narkotyk. nie mówiąc już o tym, jak dziewczyna rozpoznała, że tabletka jest tabletką gwałtu.
@chlef123
Nikt nie wie, co tam się dokładnie zadziało i ile dowodów zebrali, ja tylko mówię, co przeskrobał i za co mógł beknąć.
Poza tym jasne, obrona mogła twierdzić, że autor sam chciał zażyć tabletkę gwałtu (XDD), ale szanse na to, że sędzia to łyknął są malutkie. Prawie każda świadoma dziewczyna widząc, że kolesiowi wypada jakaś tabletka z kieszeni (zwłaszcza, jak jest tylko jedna) pomyśli o tabletce gwałtu. No i w wyznaniu jest napisane, że on wybiegł za nią, więc to, co mu wypadło, zostało na miejscu i policja nie musiała wierzyć jej na słowo. Cytując samo wyznanie: "za chęć podania "niezidentyfikowanych substancji odurzających", co wiadomo wyszło po testach."
zarówno benzodiazepiny jak i ketamina są chętnie zażywanymi substancjami rekreacyjnymi. nie widzę nic absurdalnego w oświadczeniu, że ktoś chciał zażyć je jako narkotyk, a nie użyć jako tabletki gwałtu. pamiętajmy, że "tabletka gwałtu" to tylko jedno z możliwych wykorzystań paru typów narkotyków, nie jedyne i nawet nie najważniejsze.
poza tym - jaką chęć? czy jeśli ktoś rozmawiając z nieletnim otworzy piwo, to popełnia przestępstwo, bo domyślnie chciał mu je podać? od kiedy to mamy w prawie polskim domniemanie winy? chlopak nawet nie poruszył tematu tych tabletek 0rzy dziewczynie, nie oferował jej napoju z nimi itp. na jego "winę" nie ma ŻADNYCH dowodów.
ps. chęć czegokolwiek nie jest karalna - usiłowanie już tak, a w tym przypadku o jakimkolwiek usiłowaniu nie mogło być mowy. wyznanie to bujda na resorach.
podejrzewam, ze nie byl na tyle madry, by to ustrojstwo wywalic gdzies lub oddac kolegom, albo po prostu nie pozbieral tego z tamtego miejsca i policanci to znalezli
i myslal, ze dziewczyna tylko obrazila sie i uciekla, a nie, ze komus naskarzy (i bardzo dobrze, ze powiedziala, takich zwyroli nalezy lapac i karac!)
ohlala nie zamiar gwaltu a zamiar/usilowanie podania substancji- choc to dla mnie naciagane, bo noszenie w kieszeni to jeszcze nie usilowanie podania
Mam wrażenie, że po tym wszystkim i tak bardziej martwisz się o swój tyłek, niż żałujesz, co zrobiłeś innym osobom.
Czy ja wiem? Po prostu pisze o tym z dużym dystansem, bo i co ma się płaszczyć na anonimowych, to niczego nie zmieni.
morału zero, zakończenia zero i realizmu też zero. o ile jeszcze uwierzyłabym w zdolności profetyczne dziewczyny, która widząc u ćpającego kolegi tabletkę od razu myśli "tabletka gwałtu" i w twój brak pomyślunku, żeby powiedzieć, że to twoje narkotyki, to już policja obezwładniająca z zaskoczenia (!) nastolatka (!!) który nie miał postawionych żadnych zarzutów (!!!) to za dużo.
ja rozumiem, że anonimowe to w 3/4 fikcja, ale proszę, nie popadajmy w elfy i jednorożce.
Zgadzam się z Tobą.
Szłam to jesteś ty. Ćpałeś, zadawałeś się z patologią i na końcu zgodziłeś się dla fejmu odurzyć i zgwałcić kobietę, zniszczyć jej życie. A to wszystko w liceum, w wieku, w którym człowiek powinien umieć samodzielnie myśleć. Nie zasługujesz na nic dobrego w życiu. Jesteś śmieciem.
Twój komentarz zmieni tak wiele...
To nie tak, że autor wie, że zrobił źle i z wyznania wynika, że w tym już nie siedzi, nie no, lepiej bawić się w sędzie
Czyli miałeś okazję ponieść konsekwencje swoich działań. Miejmy nadzieję, że czegoś Cię to nauczyło.