#f4rtV

Jestem księdzem. Ludzie mnie lubią, nawet młodzież chętnie przychodzi na moje kazania i lekcje w szkole. Być może dlatego, że nigdy nie biorę pieniędzy za śluby, chrzty czy pogrzeby, nie mam auta, ze swojej wypłaty kupuję tylko najpotrzebniejsze rzeczy, a resztę oddaję na cele charytatywne. Żyję skromnie, nawet parę butów mam tylko jedną od pięciu lat.

Do młodych staram się mówić w ich języku i uderzać w tematy, które ich interesują, lubię rocka i Stephena Kinga, mam nawet kilka tatuaży, nie próbuję nikogo nawracać, mówię otwarcie o problemach w kościele, jakimi są pedofilia, hipokryzja, zakłamanie i miłość do pieniędzy. Ale nie byłoby mnie tutaj, gdybym nie miał swoich sekretów. Oto dwa największe.

Nie wierzę w Boga. Nigdy nie wierzyłem, a po studiach teologicznych i przeczytaniu całej Biblii jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że boga nie ma. Zresztą rzadko o nim mówię, bo nie lubię kłamać. Mówię o byciu dobrym człowiekiem raczej dla samego siebie, niż dla wyimaginowanej postaci, o odrzuceniu zła nie ze strachu przed karą, ale dla własnego spokoju ducha. Często też opowiadam dzieciakom o mojej przeszłości, o alkoholu, narkotykach i upodleniu. I z tym wiąże się moje druga tajemnica, o której nigdy nikomu nie powiedziałem.

Miałem 18 lat, byłem młodym punkiem, ćpunem, nie szanowałem nikogo ani niczego. Miałem też dziewczynę, piękną i dobrą Lucy, to ona próbowała mnie zmienić i wyciągnąć z narkotyków. Wierzyła we mnie i nie zostawiła do samego końca. Któregoś dnia pożyczyłem od ojca auto i zabrałem ją na wycieczkę. Byłem pijany i naćpany, chciałem się popisać jak dobrze jeżdżę autem, ona prosiła bym zwolnił, bym się zatrzymał, a ja tylko pędziłem coraz szybciej, aż w końcu zatrzymałem się na drzewie. Moja piękna Lucy zginęła tego dnia, a ja wyszedłem cały, poza kilkoma zadrapaniami na ciele i duszy. Nie spotkała mnie żadna kara, mimo że przyznałem się do winy. To było dawno temu, mój ojciec był kimś ważnym w mieście, zapłacił komu trzeba, sprawa została zamknięta, ot, nieszczęśliwy wypadek.

Dlatego sam postanowiłem się ukarać, zostałem księdzem, choć nie wierzę w boga, żyję jak biedak, choć zawsze uwielbiałem pieniądze i luksus, nigdy nie miałem dziewczyny po Lucy, choć codziennie spotykam piękne kobiety, o których później śnię. Unieszczęśliwiam się, bo jak mogę być szczęśliwy po tym, gdy zabiłem anioła?
DzieckoRosemarry Odpowiedz

Niesamowita przemiana. Ze skrajności w skrajność. Mimo ogólnej głupoty w tamtym czasie bardzo mocno kochales.

neverenough Odpowiedz

Jakoś nie mogę uwierzyć w prawdziwość tego wyznania...

Takeshi

Nie tylko ty.

lavidaloca

I na myśl nasuwa się ks. Robak z "Pana Tadeusza".

alamakota00

Mimo wszystko oryginalne, niebanalne... Lubię ^^

Luzaq Odpowiedz

Bo fantazja, bo fantazja, bo fantazja jest od tego...

queenB Odpowiedz

Wiem, że nie na temat, ale np. w niektórych parafiach za ślub jest symboliczna ofiara, a reszta na organistę (co uważam za słuszne, bo organista w mojej parafii zarabia 10 zł za mszę, a w okresie świąt praktycznie mieszka w kościele. W sumie praca niewdzięczna, ale muzyk na prowincji nie wybrzydza). Wiec dajmy na to jest to 700 zł do podziału za ślub (parafia na peryferiach). Mieści się w tym wynagrodzenie księży do podziału, organisty i koszty utrzymania kościoła, które nawiasem mówiąc są w stosunku rocznym kosmiczne. ALE DO CZEGO ZMIERZAM: gralam kiedyś na ślubach i niezmiernie bawią mnie janusze, którzy mogą wydać 300 zł za talerzyk, 3000 za suknię, 3000 za fotografa i 1000 za ozdoby z żywych kwiatów, ale będą płakać, że w kościele nie jest za darmo 😂 i te 700 to tak ich będzie bolało 😂 spoczko, wiem, że mogą być wierni których nie stać zapłacić za ślub/pogrzeb/chrzest i wtedy warto zwrócić się do fajnych księży, a na pewno nie będzie problemu. Ale sorry, nie żal mi ludzi, którzy wynajmują karetę na wesele, a potem się żalą, że "czarni" wzięli ofiarę za ślub

ToTylkoJa90

Zgadzam się z Tobą całkowicie. :)

blazenek

W mojej wiejskiej parafii na prowincji opłata za ślub wynosi ok. 2000 zł.

queenB

blazenek, myślę, że gdyby ludzie nie płacili tyle za ślub, albo brali ślub w innej parafii, to proboszcz zszedłby ze stawek. No i na szczęście można teraz bez problemu brać ślub w nie swojej parafii.

malinowalejdi

Sama prawda!

LustrzaneOdbicie

A ja się nie zgadzam. Bo ksiądz ma posługę a nie pracę. Nie rozlicza się z podatków.
A nawet jeśli to za orkiestrę płacę powiedzmy 3000. W orkiestrze mam 5 osób co daje zarobek na jedną 600 zl. Grają 10 godzin na weselu plus 5 na poprawinach co daje zarobek na osobę 600 zl za 15 godzin pracy. Ksiądz odprawia mszę przez godzinę - dlaczego mam mu dawać 700 zl za godzinę służby - nie pracy! Organiście płacę osobno.

queenB

Lustrzane, mówiłam o rozliczeniu ślubu w moim kościele. Poza tym - Twoim zdaniem kościoły utrzymują się same? I ksiądz wcale nie musi jeść, nie musi się ubierać, nie zużywa paliwa na dojazd do chorych...? Nie zużywa prądu w świątyni..? Nie podlewa kwiatków, nie płaci kościelnemu..? Nie korzysta z naczyń i szat liturgicznych? Komża, alba, sutanna to strój służbowy droższy niż toga prawnicza, zaręczam Ci.

queenB

Nie masz racji co do podatków. Księża w sensie podatkowym są potraktowani jak osoby fizyczne prowadzące pozarolniczą działalność gospodarczą - płacą podatek zryczałtowany. Jeżeli parafia prowadzi działalność gospodarczą, normalnie uiszcza pit, cit, vat. Jeżeli ksiądz pracuje jako katecheta, kapelan - normalnie płaci podatek dochodowy. Poza tym, kościoły i związki wyznaniowe w Polsce finansują działalność ok. 600 szkół i 450 placówek opiekuńczo-wychowawczych, czyli de facto wykonują zadania państwa.

queenB

Jak uważasz, ale mi byłoby wstyd robić weselicho za 30 tys., a potem kwękać, że ślub nie był za darmo. Toż to mi jako dziecku płacili 200 zł tyle lat temu za wykonanie 2-3 utworów na skrzypcach w czasie ślubu. Też uważasz, że to wygórowana cena za godzinę mojej pracy? Ból dupy o 700 czy nawet 1000 na rzecz kościoła jest dla mnie śmieszny. Nie wiem, nie stać Cię, to zgłoś to proboszczowi, ale nie ośmieszaj się takim gadaniem. W ostateczności, można iść do urzędu.

LustrzaneOdbicie

Nie powiedziałam ze ja nie zaplacilam. Dalam kilka stów księdzu za mój ślub ale zrobiłam to dlatego, że ksiądz nie podal mi konkretnej kwoty tylko powiedział "co łaska". Znam też księdza, który za ślub nie chciał nic bo młodym się bardziej przyda i takiemu też bym dała. Natomiast gdyby ktoś mi zawołał: Nie mniej niż 1000 zl to zapytałabym gdzie ma cennik. Bo powiedziane jest w Biblii że ksiądz ma żyć w ubóstwie a aż mnie nosi kiedy widzę, ze jeżdżą autami, na które większość parafian nigdy nie da rady uzbierać a jeszcze nie wyprawia pogrzebu jeśli biedna emerytka nie ta więcej kasy (i to też znam z autopsji, bo w sąsiedniej wiosce ksiądz zagroził emerytce, która dala chyba 100, bo więcej nie miała, że albo da więcej kasy - zawsze może pożyczyć albo pogrzebu nie będzie, bo on nie chowa za mniej niż...)

WredotaNr1

queenB - brzmisz dla mnie trochę jak moher, ślepo zapatrzony w kościół i księży. 700 czy 1000 zł to jest BARDZO DUŻO za ślub. I wiesz w czym jest problem? Że jak idziesz do sklepu, to przy każdym produkcie masz ceny i wiesz ile zapłacisz. Jak idziesz do fryzjera to też masz cennik. Jak Ci cena nie pasuje to wychodzisz i idziesz w inne miejsce. W kościele problem jest taki, że nie ma cennika. Że zapisujesz się na ślub, na 1-3 miesiące przed masz spotkanie z wypełnianiem papierów i nagle słyszysz od księdza - u nas śluby od 1000 zł. I co masz zrobić? Nic nie wiedziałaś wcześniej. A nawet jak dopytałaś to nie tak łatwo pójść do innego kościoła wziąć ślub, bo musisz mieć ZGODĘ ze swojej parafii plus dodatkowo płacisz swojej parafii za to!
I jeśli jestem wierząca to chcę wziąć ślub w kościele, przed Bogiem a nie w urzędzie. A co jeśli mnie na to nie stać, bo ksiądz zbiera na kolejny nowiutki samochód?

Zobacz więcej odpowiedzi (12)
Iksse Odpowiedz

Nie mogę uwierzyć w to wyznanie ze względu chociazby na to, ze bedac kapłanem, ma się tez obowiązki związane tylko z tą posługą. Jak się spowiadasz? Jak spowiadasz innych? Jak odprawiasz Eucharystię? Udzielasz innych sakramentow? W imię czego?

mordimer0madderdin

myślę, że z punktu widzenia kościoła, to co robi to świętokradztwo, a z jego punktu widzenia po prostu są to obowiązki wynikające z jego pracy. przynajmniej dla mnie tak by to wyglądało, a poglądy mam bardzo podobne do autora.

mordimer0madderdin

dodam jeszcze, że sama nie wierzę od wielu lat, ale kiedyś tam musiałam iść do spowiedzi więc poszłam i zmyśliłam kilka grzechów na poczekaniu, nic to dla mnie znaczyło bo po prostu nie wierzę, że jest jakiś tam bóg, tak samo na ślubie brata byłam świadkiem i "pasowało" żebym poszła do komunii, mimo że u spowiedzi nie byłam chyba z 5 lat, poszłam, zjadłam ten opłatek i tyle, nie zmieniło to mojego życia w żaden sposób. może on robi tak samo.

Limonka7

Ok, ale u Ciebie sytuacja wyglądała inaczej - to Twoja spowiedź była nieważna i świętokradzka, bo tak chciałaś. A tutaj ludzie chcący się wyspowiadać prawdziwie nieświadomie mają taką spowiedź nieważną, więc jeśli to wyznanie jest prawdziwe (w co wątpię) to ten 'ksiądz' zachowuje się nie fair w stosunku do swoich parafian.

mordimer0madderdin

okej, ale na czym polega spowiedź według kościoła? jest to wyznanie grzechów przed bogiem, a ksiądz jest jedynie pośrednikiem, więc jeśli idziesz do spowiedzi i nie masz pojęcia, czy ksiądz wierzy faktycznie czy nie, a twoja spowiedź przebiega tak jak powinna, to nadal jest ważna bo to nie twoja wina, że ksiądz jest niewierzący. nie sądzę, żeby bóg, gdyby faktycznie istniał, nie zaliczył ci spowiedzi ze względu na księdza, do którego idziesz.

xxyyzz Odpowiedz

Ksiądz, który uczył mnie w gimnazjum, został nim ponieważ też miał wypadek z dziewczyną i przysiągł bogu, że jeśli ona wyjdzie z tego to on zostanie księdzem.

Pampelonik Odpowiedz

Skoro nie wierzysz w Boga mogłeś znaleźć inna drogę pokuty... swoim zachowaniem i wyznaniem tutaj sprawiasz tylko, że umacniają się stereotypy o księżach. A ja znam wielu, którzy nie tylko wierzą ale szczerze oddają się swojej posłudze.

doznudzenia

On oddaje się swojej posłudze lepiej niż 80% kleru "z powołania"

Plamisty

80% lepiej? a czy on miał powołanie? nie, on poszedł na księdza tylko dla tego że zmarła mu ukochana.

LorealinstantCare Odpowiedz

Moj wujek w wieku 18 lat uciekl z domu. Z czasem wstapil do zakonu z ktorego na starosc odszedl i zamieszkal we wspolnocie katolicko-hipisowskiej i pierwszy raz sie.. ozenil :) Szukaj, szukaj. Nie musisz sie dobijac za bledy mlodosci do konca zycia.

RavenMocker Odpowiedz

W jakim kościele pracujesz? Pomimo, że jestem deistką chętnie posłuchałabym Twojego kazania.

Nazwanaszybkooo

Myślę że tego się nie dowiemy bo cała anonimowość by zniknęła :/

NieUmiemCzytac

Anonimowe wyznania. Mowi ci to cos?

seretuprincesa

Podpinam się pod pytanie, rzadko mnie widać w kościele ale jestem ciekawa kazań ...

Goodguychucky1293

Gdyby Ci powiedział to raczej i tak nie miałabyś okazji posłuchać jego kazania bo prawdopodobnie by wyleciał

Januszenko Odpowiedz

Przecież to jest pasta przetłumaczona na polski...

FilippaEilhart

Pierwsze slyszę, a siedzę w pastach. Jakieś źródło?

Zobacz więcej komentarzy (21)
Dodaj anonimowe wyznanie