#f4NxE
Któregoś razu, przed porannymi zajęciami, musiałam wrócić do siebie. Żeby zdążyć, złapałam pierwszy autobus o niedorzecznej porze (coś przed 5 rano).
Jestem jedyną pasażerką. Po ulicach z rzadka snuja się pierwsi przechodnie, miasto jeszcze śpi. Na jakimś przystanku wsiada lekko niedoprany i niedopięty mężczyzna, około 50. Z niewielką torbą w ręku i naiwnym szaleństwem w wyblakłych oczach.
Jestem jedyną osobą w autobusie, a on siada obok mnie i z łagodnym uśmiechem intensywnie mi się przygląda. Torbę kładzie między nogami. Patrzę za okno równie skoncentrowana na przydrożnym rowie, co pasażer na mnie. W torbie jest coś żywego!! Ze wszystkich sił się szamocze i próbuje wydostać. Po odgłosach domyślam się, że to gołąb. Kiedy chcę spojrzeć w stronę torby, widzę, że twarz pana jest niepokojąco blisko mojej. Wracam do podziwiania widoków miejskich. Po trwającej całą wieczność chwili pan, nadal patrząc na mnie, włożył dłonie do torby... Rozległo się krótkie chrupnięcie i ruch wewnątrz ustał...
Nie zniknął natomiast ani uśmiech z jego twarzy, ani obłęd w spojrzeniu.
Na następnym przystanku uciekłam.
O matko czy to było w Opolu ?!?!
W Opolu chodził koleś w skarpetkach na rękach i podobno zabijał miejskie gołębie... Jeździł niby tez ciagle autobusem. Jednego dnia, tłok w autobusie, ja siedzę przy oknie, zwalnia sie miejsce koło mnie, siada jakiś koleś, śmierdzący, podejrzany... Po 5 min jazdy pomyslałam ze to moze ten świr od tych gołębi, wiec powoli przekrecam głowę.. Delikatnie ruszam oczami.. Patrzę a on ma na rękach skarpetki! Prawie oddałam na zawał. Koniec
Tak, w Opolu. :) nie wiedzialam, ze byl slawny. :)
Tak blisko mnie i takie rzeczy ;o;o;o
Aż mi ciary przeszły po plecach. 😫
Nie pozwól nikomu siadać obok siebie następnym razem. Siadaj od brzegu.
Menel był koszmarny i sądzę że każdy mógłby mieć kupę w majtach w tej sytuacji.
W żadnym wypadku nie używałabym gazów, paralizatorów ani niczego co mogłoby sprowokować tego człowieka bo ludzie nie macie pojęcia jak nadludzką siłą potrafi dysponować wariat w ataku szału.
No z czym jak czym, ale z paralizatorem to by chyba nie wygrał :p poza tym lepiej działać niż w razie ataku stać jak osioł i nic nie robić...
@muza21 mi o chodziło o sytuacje autorki. Przecież jej nie atakował a ja pisałam aby nie prowokować. A paralizator to ostateczność. A jak zawału dostanie to odpowiadasz za zabójstwo człowieka
Akurat paralizator jest bezuzyteczny kiedy przeciwnik wie jak on dziala, z latwoscia mozna go wyrwac, a krotkie dotkniecie przez ubranie moze go conajwyzej zdenerwowac
http://www.nto.pl/wiadomosci/opole/art/4567915,morderca-golebi-z-opola-trafil-do-dps,id,t.html ktoś pytał o szczegóły w komentarzu. Proszę.
Ej, serio... Aż nie wiem co powiedzieć, naprawdę ci współczuję...
Nasuwa mi się na myśl pytanie, dlaczego się nie przesiadłaś, skoro były wolne miejsca?
Siedziała przy oknie a on od "wejścia" więc trochę ciężko chyba ;)
O. Mój . Boże.