#f43mY

Moje dziecko zmarło przez covid. Nie na covid, tylko przez covid.

Pewnego dnia mój 2-miesięczny syn dostał gorączki 38,5 stopnia. Diagnoza? Przychodnia? Gdzie tam, teleporada! A do przychodni nie dało się, kur#a mać, dodzwonić. Próbowałam sto razy, w końcu się wkurzyłam, zadzwoniłam na pogotowie. Dodam jeszcze, że samochodu nie posiadam i nie miałam czym dojechać. Dyspozytorka zaczęła się dopytywać, czy nie mam objawów, czy dziecko nie ma objawów itp. Powiedziałam, że ma gorączkę i aby przyjechali do mnie, bo cały czas płacze i nie wiem co robić! Babka powiedziała, że niedługo ktoś powinien przyjechać.

Czekałam godzinę na karetkę. W międzyczasie gorączka się podniosła, dziecko zaczęło mieć duszności, kaszleć, kichać. Dzwonię jeszcze raz, pytam się kiedy przyjedzie ta pieprzona karetka? Kobieta mówi, że już są pod blokiem.

Przyleźli w tych kombinezonach, zaczęli mierzyć temperaturę dla mnie, dla dziecka, to im mówię, że dziecko 10 minut temu zaczęło się dusić i chrychać, ma gorączkę, na co oni, że jedziemy do szpitala w takim razie. Pierwsze co na wejściu, to oczywiście czekanie godzinę na lekarza, bo jego oczywiście nie ma. Dziecko zaczęło mi się osuwać, wyszłam na korytarz, zaczęłam się drzeć, że dziecko mi umiera i może by ktoś łaskawie przyszedł tu do mnie. I po kolejnych 20 minutach łaskawie przyszła lekarka w kombinezonie, zrobiła testy dla mnie, dla małego, odesłała nas na oddział patologii noworodków i niemowląt. Wbili mu wenflon, podłączyli kroplówkę, powiedzieli mi tylko, abym nie wychodziła w ogóle na korytarz, nawet do łazienki, dopóki nie będę miała testu na koronawirusa. I poszli. Zostawili mnie z maluszkiem.
Całą noc nie spałam, czuwałam przy nim, a nad ranem on zmarł. Na moich rękach. Wziął ostatni oddech i przestał oddychać. Poszłam do lekarki i powiedziałam jej o tym, na co ona, że spodziewała się tego.

Nigdy nie wybaczę lekarzom, że zaniedbali mnie i moje dziecko i przez to ono zmarło, zanim jego życie się jeszcze zaczęło.
radiant Odpowiedz

Zaskarż szpital/lekarkę dyżurną o nieudzielenie pomocy i niedopełnienie swoich obowiązków. Jeżeli jest zagrożone życie, to w pierwszej kolejności powinno się je ratować, a nie bawić w procedury.
Z powodu często absurdalnych decyzji rządzących, obostrzeń, lockdownu, czy procedur zmarło znacznie więcej ludzi niż na koronawirusa, ale koronapanika robi swoje.

ad13

Nie wiemy jaki kolor dostali w triage, a to decydujące, może tu był błąd.

PiratTomi

Spoko, ale pewnie w dokumentach powód śmierci to było zachorowanie na ten śmieszny wirus.

Covidianie to największa zaraza tego świata. Mnóstwo ludzi umrze z powodu tej żałosnej paniki żałosnych covidian.

Karboksyhemoglobina

^foliarze sa milion razy gorsi. Zero wiedzy, 100% zagrozenia dla spoleczenstwa.

PiratTomi

Ale foliarze to wy, covidianie. Jak ci powiedzą, że sreberko z czekolady cię ochroni przed covid, to się nim owiniesz.

Karboksyhemoglobina

A masz jakies dowodu naukowe na to co mówisz? Bo ja mam. Na pierdzielenie ze wirusa nie ma nie ma dowodu bo (uwaga!) są dowody ze on jest.

PiratTomi

A czy ja mówię, że go nie ma? Jest tak jak istnieje masa innych wirusów i chorób, ale jakoś nikt nie s®a żarem z powodu grypy, nowotworów i innego dziadostwa.
Ktoś ci powie, że końskie łajno chroni przed covid, to się pewnie nasmarujesz.
A czy dotychczas w okresie jesienno-zimowym zakładałaś maseczkę, by nie zarazić słabszych ludzi wirusami, które towarzyszą nam od lat? Czy to taka paranoja, którą nabyłaś w tym roku?

Karboksyhemoglobina

Nikt nie sra zarem z powodu nowotworow? Ty w bunkrze mieszkasz? Co chwile sa naglasniane akcje o nowotworach, akcje zeby sie badac a ty twierdzisz ze wszyscy to olewaja? Aha.

Droga foliaro, glownym powodem srania zarem z powpdu tego wirusa jest to ze jest nowy. Nie wiadomo bylo jaka bedzie smiertelnosc, nadal nie wiadomo jakie sa skutki przechorowania, nadal brak nam szczepionki a leczenie to bardziej zgadywanie. Mlodzi zdrowi ludzie po przechorowaniu covid maja zniszczone pluca i czekaja na przeszczepy, zaczynaja miec problemy z ukladem krazeniowym itd. A tu pojawia sie foliara i twierdzi ze wie lepiej a wiedze ma na poziomie dna.

Dotychczas jak bylam chora to siedzialam w domu na dupie a nie latalam i zarazalam innych. Pozdrawiam ja, 21 latka z choroba autoimmunologiczną od ponad 14 lat na lekach immunosupresyjnych. Nie zamierzam kupowac trumny bo banda foliarzy postanowila egoitycznie sie buntowac dla samej idei buntu.

Mam nadzieje ze dostatecznie dopasowalam poziom mojej wypowiedzi do twojego poziomu i cos do ciebie dojdzie.

PiratTomi

Ale to ty jesteś foliarą, nie ja.

Ja po prostu nie zamierzam brać udziału w tej panice, a ty jak chcesz to zapisz się do grupy płaskoziemcow, noś czapeczke ze sreberka i owin twarz streczem. Daj żyć innym.

Karboksyhemoglobina

No noe, Tomi, to ludzie niewierzacy w pandemie sa foliarzamy, szurami. Wierza w jakies chore teorie spiskowe, cytuja slowa lekarzy, ktorzy okazuja sie nimi nie byc albo jakiegos typa zarabiajacwgo na pisaniu teorii spiskowych.

PiratTomi

Ty jesteś foliarą-panikarą, która chce odbierać ludziom wolność, bo masz jakąś paranoję. Uwierz, że niczym się nie równisz od debili od 5G i płaskoziemców.
Normalni ludzie chcą być wolni, bez kagańców na twarzy i miliona ograniczeń wziętych z głębi dupy jakiegoś troglodyty z rządu.

Zobacz więcej odpowiedzi (8)
ohlala Odpowiedz

Ciężko mi uwierzyć w tę historię. Przy dzieciach reakcja zawsze jest szybka, a teraz jak najbardziej udzielana jest pomoc. Wiem, bo sama trafiłam do szpitala w tym okresie. Albo trafiłaś z dzieckiem do wyjątkowej umieralni i covid nie ma tu nic do rzeczy, albo ściemniasz.

Karboksyhemoglobina

Moim zdaniem to ściema. Czesto tutaj pisane są wyznania tematycznie a wlasnie pod spodem mamy kolejne wyznanie o covidzie.

PrzezSamoH

Ohlala - wyznanie to ściema, bo to widać na kilometr, ale porusza ważny temat. Mój syn zachorował na początku marca, był w szpitalu, z którego wypisano nas, bo "covid". Było coraz gorzej i miałam problem, żeby dostać w weekend do pediatry (moja święta pani doktor przyjmuje normalnie) lub jakiegokolwiek lekarza - wszyscy odmawiali, bo "covid", jak już zostaliśmy przyjęci to lekarz nie bardzo chciał zbadać dziecko, bo kaszle i "covid" Tego samego dnia znowu zaczęły się problemy z oddychaniem i ostatecznie skończyliśmy w szpitalu specjalistycznym pod tlenem. Zresztą spotkałam tam dziewczynę, która wiozła prawie godzinę 2 miesięczne dziecko z silnymi dusznościami, bo szpital w ich miejscowości odmówił im pomocy - nie zbadali dziecka, odmówiono jej też karetki, kazali jechać do szpitala dla pacjentów z covid. I dziecko nie miało covida tylko zwykłe zapalenie płuc.
Ludzie będą umierać przez głupotę lekarzy, którzy widzą wszędzie covid i nie nadają się do tego zawodu.

ohlala

@PrzezSamoH

Powiem tak - jeżeli faktycznie na tamten moment dziecko nie musiało być w szpitalu, to dobrze, że je wypisali. Bo jakby się zaraził covidem chorując już na płuca, to byłoby bardzo ciężko, a szpitale (więzienia, itd.) to idealne miejsca, aby się zarazić. Mnie też wypisano ze szpitala wcześniej, żebym się dodatkowo nie zaraziła i ja akurat się z tego cieszyłam, bo czułam się wystarczająco źle i bez tego. Tyle, że mi powiedziano, że jeżeli tylko zacznę czuć się gorzej mam od razu wzywać karetkę. I szczerze mówiąc z dzieckiem, które już było w szpitalu i zaczęło mu się pogarszać tez od razu uderzałabym do szpitala, zamiast chodzić do pediatry, który niewiele może.
Z tego, co zauważyłam, to często dyspozytorzy są problemem, bo zaburzenia oddychania zawsze kwalifikują się do wysłania karetki (tak na logikę, jak nie możesz oddychać, to jak masz gdziekolwiek dojechać, nawet jako dorosły?) oraz fakt, że ludzie nie potrafią egzekwować swoich praw - bo u złych lekarzy/pielęgniarek wymówka zawsze się znajdzie, covid jest tylko jedną z wielu.
A największym problemem jest to, że mamy po prostu za mało lekarzy, najmniej w całej Europie. I my serio nie możemy sobie pozwolić na to, aby oni się nam pochorowali.

PrzezSamoH

Ohlala - według mojej pediatry dziecko powinno zostać w szpitalu. Wypisywali nas masowo. Próbowali nawet dziecko, które ostatecznie zamiast do domu wysłano karetką na operację do innego szpitala.
Nie będę tu opisywać całej historii leczenia, bo to mija się celem, ale na tamten moment wizyta u pediatry miała więcej sensu niż czekanie cały dzień na sor i powrót do domu. Jak znowu pojawiły się duszności to skierowaliśmy się prosto do szpitala specjalistycznego. Przyjęcia do szpitali były wstrzymane z wyjątkiem najbardziej pilnych przypadków - odsyłali wszystkie dzieci, które na dany moment nie potrzebowały być pod tlenem a u maluchów problemy oddechowe mogą pojawić się nagle. Oddział świecił pustkami.
Zgadzam się, że mamy mało lekarzy i nie możemy pozwolić, żeby chorowali. Dlatego ważne są procedury i jak najlepsze środki ochrony osobistej a nie ograniczenie dostępu do lekarzy. Pandemia nie była zaskoczeniem, a służba zdrowia nie została do niej w ogóle przygotowana. To jest problem.

TrendyLady Odpowiedz

mój tata trafił do szpitala niedawno. Choruje od dłuższego czasu już, ale trafił do szpitala bo nagle dostał gorączki. Pomijając testy na corone, to od razu trafił na oddział i miał wykonywane zabiegi, więc nie mogę uwierzyć, że przy dziecku by tyle zwlekali. Dzieci to zawsze priorytet w szpitalach.
A lekarz pierwszego kontatku niestety by nie pomógł w przypadku zagrożenia życia :(

Przemiel3258

Obejrz sobie uwagę, to zależy od oddziału, do którego trafi pacjent, w jednej miejscowości zanim doszło do reakcji przez podobne zaniedbanie zmarły 2 osoby.

ad13 Odpowiedz

Tylko co w sumie ma do tego covid? I bez tego karetka mogła jechać godzinę, a gdybyś poszła na wizytę, też raczej nie trafiłabyś do szpitala szybciej. I bez tego często na lekarza w szpitalu czekało się za długo. A jeżeli na oddziale nie dopełnili swych obowiązków (nie zbadali dziecka w ogóle?), jak też i przed covidem się zdarzało, pozostaje już niestety tylko ich zaskarżenie.

radiant

To inna sprawa, że poziom usług świadczonych przez naszą publiczną służbę zdrowia nie jest specjalnie wysoki, do tego zawiłości proceduralne, biurokracja, chaotyczna organizacja, wieczne problemy finansowe, korupcja, braki kadrowe itd. Oczywiście usługi świadczone przez tych samych lekarzy prywatnie są na najwyższym poziomie. Koronawirus jeszcze pogorszył sytuację, bo dla służby zdrowia leczenie innych chorób przestało być ważne, a każdego pacjenta traktuje się jak potencjalnie zakażonego, nawet gdy nie ma ku temu żadnych podstaw.
Wszyscy wiedzą, że system funkcjonuje źle i że przez to giną ludzie, ale od 30 lat żaden rząd nie potrafi rozwiązać tego problemu. Dlaczego? Bo istniejąca sytuacja jest na rękę przede wszystkim lekarzom.

ad13

Z drugiej strony podobno właśnie funkcjonowanie SOR-ów generalnie się poprawiło, w związku z mniejszą ilością pacjentów typu "palec mnie trochę boli od tygodnia". Czyli (trochę) mniejsza ilość pacjentów, krótszy czas oczekiwania.
ps
ochrona zdrowia*

Caldas

Co ciekawe w Polsce na 1000 mieszkańców przypada 2,4 lekarza - najmniej w Unii Europejskiej. Nawet niektóre kraje tzw. trzeciego świata wypadają lepiej.

Kiwi12345678

Jak jest zagrożenie życia to są bardzo szybko, miałam okazję się przekonać około 20 km zajęło im około 10 min

Ifyoulikeme Odpowiedz

Ten opis brzmi tak realistycznie:

"a nad ranem on zmarł. Na moich rękach. Wziął ostatni oddech i przestał oddychać. Poszłam do lekarki i powiedziałam jej o tym, na co ona, że spodziewała się tego."

A ja na to że jak to. A ona że no tak.

Ifyoulikeme

Oczywiście ani matce, ani lekarce nie przyszło do głowy, żeby dziecko reanimować. Matka na lajciku poszła do lekarki oznajmić, że jej dziecko właśnie zmarło (po co ratować, będzie kolejne), a lekarka na to, że beka, bo ona się właśnie tego spodziewała.

jankostanko33 Odpowiedz

Jakby to była prawda, to byłaby afera na całą Polskę.

HowDeepIsYourLove Odpowiedz

No nie może być prawdziwe wyznanie. Natomiast wiem skąd jesteś, Podlasie welcome.

maIasarenka Odpowiedz

Mało wiarygodne.

Vito857 Odpowiedz

Jeżeli ta historia jest prawdziwa, to nie pozostaje ci nic innego jak walczyć ze szpitalem o odszkodowanie - dziecku życia nie wrócisz, ale niech chociaż oni poniosą konsekwencję.
Ja byłem wczoraj pod przychodnią, na szczęście tylko na USG, nie do lekarza - co tam się k**wa dzieje, nie do opisania.

Anwute Odpowiedz

Słabo zakamuflowana ściema.

Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie