Poszedłem do sklepu, aby kupić jajka. Jako świadomy, empatyczny konsument zdecydowałem się na zakup tego towaru spożywczego pochodzącego od kur z wolnego wybiegu. Dopiero w domu zorientowałem się, że jakiś polski „nosacz” zadał sobie trud podmienienia wszystkich jajek na „trójki”. Rozumiecie? Ktoś spędził parę minut na mozolnym przekładaniu cholernych jajek, zamiast dopłacić złotówkę i nie robić zbędnego przypału...
Dodaj anonimowe wyznanie
No, dlatego warto sprawdzać jajka zanim je kupić, chociażby dlatego żeby sprawdzic czy wszystkie są całe
Jajka się sprawdza przed zakupem, choćby dlatego, że mogą być potłuczone.
A wpadła byś na to, żeby sprawdzać cyferki?
Na pierwszy rzut oka widać jakiej wielkości jest jajko. Ale fakt, cyferek nie sprawdzam.
Po wielkości jajka i tak nie sprawdzisz z jakiego chowu są kury. Cyferki nie oznaczają rozmiaru, tylko warunki hodowli.
Jakby to od rozmiaru zależało, to po tej podmianie nie byłoby jak zamknąć pudełka
Ostatnio jak kupowałam w pewnym markecie, to dopiero za szóstym zaglądnięciem trafiłam opakowanie, w którym żadne nie było pęknięte i właśnie dlatego wolę sprawdzić, bo nie po to kupuję dziesięć, żeby w domu okazało się, że mam osiem. Nie wiem co z nimi robią, zapewne wystarczy, że komuś upadną, albo dobrze nimi szarpnie w transporcie. Tekturka to nie beton, jak nie wierzysz sprawdź na swoich (o ile masz)...
Kiedys bylam świadkiem jak kobieta otwierała wszystkie wytłoczki i wybierała dla siebie wizualnie największe jajka
A może sprawdzała, czy są całe. Ja też sprawdzam i otwieram tak długo aż znajde odpowiednie. Wcześniej pare razy zdarzyło mi się trafić na zbuka, albo potłuczone, także teraz sprawdzam co kupuje.
Ja patrze ze zdziwieniem gdy ktoś bierze pierwszy z brzegu pojemnik z jajkami i nie zagląda do środka...
Sprawdzać to jedno a wybierać co lepsze i ładniejsze to co innego.
A kilka dni temu było wyznanie o babci która w kolejce do kasy się tym pochwaliła 😅
Powinni w ogóle zabronić chowu klatkowego. Mi się nie mieści w głowie, że ktoś sprzedaje produkt z oznaczeniem posrednio informującym- tak, zameczamy te kury, okaleczanie je, póki nie padną, ale za to masz tańsze jajko. I ludzie to kupują.
Jak Cie nie stać na zakup normalnych jajek, to nie jedz jajek proste.
@Mieta, nie chodzi o tańsze zamienniki, chodzi o ten konkretny zamiennik, który przyczynia się do cierpienia zwierząt. Tu nie ma kompromisu. Jak byłam studentka, to nie było mnie stać na jajka, a klatkowych nigdy nie kupowałam. Można żyć bez jajek, serio.
Szczerze? Pomijajac juz kwestje sprawdzania czy jajka nie sa potluczone (nie chodzi nawet o jakies olbrzymie straty tylko zeby niezafajdac innych rzeczy glutem z salmonellowa/inne loteria w pakiecie) to z jajkami z wolnego wybiegu chodzi o to zeby traktowac zwierzeta po ludzku i wlasnie to kosztuje ekstra, placac wyzsza cene na kasie dolozyles cegielke tak samiutko jakby jajka byly orginalne...
Paradoksalnie, jajka/mieso od zle traktowanych zwierzakow wydaje sie zazwyczaj smaczniejsze (absolutnie nie powod zeby samemu sie zezwierzecac zle traktujac zwierzaki (ktore i tak nie maja przeciez przed soba swietlanej przyszlosci) zwlaszcza ze to mozna bez problemu skorygowac przyprawami/przygotowaniem do czego dostep ma prawie kazdy) - niezdziwilbym sie gdyby bylo to zwiazane z tym, ze drapiezniki z czlowiekiem wlacznie do niedawna praktycznie nigdy nie jedza zwierzat z "topki" zwierzaka sukcesu danego gatunku tylko wlasnie egzemplarze slabsze - na przyklad takie, ktorym przypadly gó*ne miejsca do gniazdowania. Nawet czesciej niz by sie to moglo wydawac, bo tracac jaja nie musi wychowywac mlodych, sklada wiecej w innym, podobnie kiepskiej jakosci miejscu a ludzio-malpki czy inne zwierzaki tylko na to czekaja...
Ale fakt faktem, ludzie jak pan/pani podmieniacz(ka) jajek to raczej zalosna gromadka gł*bów...
są tacy:) zagląda to wytłoczki i czuje się oszukany/a bo jajka ktoś za małe po złości powkładał :))