#emJSP
Za pierwszym razem wszystko na początku było ok. Kiedy zaczęło się ściemniać postanowiłam zrobić sobie gorącą kąpiel. Włączyłam muzyczkę, zapaliła zapachowe świeczki i napościłam wody do wanny. Oczywiście wcześniej upewniając się, że kotka jest ze mną w domu i wszystkie drzwi i okna są pozamykane. Jednak, kiedy tylko zaszło słońce, już nie było mi tak przyjemnie. Na początku radio zaczęło szumieć, potem zgasły świeczki, jedna po drugiej. Zupełnie jakby ktoś przeszedł wokół wanny i je zdmuchnął. Nie przejęłam się tym wcale. Szybko ubrałam się w piżamkę i skoczyłam na parter, żeby zrobić sobie coś do jedzenia. Wrzuciłam resztki z obiadu do mikrofali i czekam.
Nagle maszynka zapikała, zaszumiała, coś pufło i zaczął się wydobywać z niej dym. W tym samym momencie mój pies zaczął wyć (nigdy wcześniej nie słyszałam, żeby tak robił), szczekać i warczeć jak opętany. Trochę się wtedy przestraszyłam, i pobiegłam sprawdzić co się dzieje przez okno na korytarzu. Nikogo i niczego nie zauważyłam ale nie odważyłam się wyjść na zewnątrz. Jeszcze raz sprawdziłam wszystkie okna i drzwi i z trochę niespokojnym kotem poszłam obejrzeć jakiś film w telewizji, zupełnie zapominając o jedzeniu.
Jak tylko włączyłam telewizor, to ten zaczął śnieżyć i wydawać jakieś dziwne dźwięki. Przypominały one trochę takie bardzo wytłumione wycie i krzyki wielu ludzi. Wtedy zaczęłam się bać. Tak więc z sercem w gardle poszłam do łóżka i zabrałam się za książkę. Wtedy zgasło światło, a kotka zaczęła jeżyć sierść i syczeć na coś za oknem a potem za drzwiami na korytarz. Chodziła w tę i z powrotem coraz bardziej zdenerwowana. Nigdy wcześniej żadne z moich zwierząt się tak nie zachowywało, więc bardzo się wystraszyłam.
W mojej głowie miałam już wizję swojej mamy, która wróci rano z pracy i znajdzie mnie zadźganą w moim własnym łóżku... Więc siedzę po ciemku w łóżku owinięta kołdrą jak naleśnik, za oknem pies taki wściekły, że aż wariuje na łańcuchu, kot tak samo w domu, a do tego słyszę jak zaczynają trzaskać drzwi. Te same, które tuż przed wejściem do łóżka dokładnie zamykałam. Pierwsze trzasnęły na parterze na korytarzu, potem dołączyły te przy schodach, następne były drzwi, na piętrze. Kiedy okno w moim pokoju otworzyło się z hukiem (nie było żadnego wiatru na dworze), zaczęłam krzyczeć.
Krzyczałam tak długo i tak głośno, dopóki nie przebiegł wuja, który jest naszym sąsiadem. Wtedy wszystko się uspokoiło. Następnego dnia opowiedziałam mamie o wszystkim, a ta stwierdziła, że pewnie to mi przyśniło i obudził.
Dobra, jak to czytałam to mnie dreszcze przeszły...
Mnie też ...
a mnie nie
Mało powiedziane... 😨
Zgadnijcie kto zostaje sam na noc w domu...
Właśnie siedzę w wannie ze świeczkami, a psy za oknem szczekają niemiłosiernie... Dzięki za wystraszenie
A pozostałe dwa razy? Bylo okej czy znowu działy się takie dziwne rzeczy?
A pozostałe dwa razy też były okropnie, tylko uciekła mi reszta wyznania...
A dopiszesz tę resztę w komentarzu? :)
Chętnie przeczytam o pozostałych dwóch razach 😀
Są już dopisanie w innym komentarzu.
Wiem, że wiele osób w to nie wierzy, ale wezwij egzorcystę. Nie mówię tu o księdzu, tylko o medium, kimś, kto umie prowadzić seanse, zna się na duchach, demonologii itd. Kiedyś sama w to nie wierzyłam, dopóki na obozie nie pobawiłam się z koleżankami w wywoływanie duchów tabliczką. To co się potem działo, jest nie do opisania... Najgorsze jest to, że w zwyczajnych okolicznościach, uznałabym, że dostałyśmy psychozy lub sobie wmawiamy. Ale kiedy osoby nie mające pojęcia o zajściu zaczęły zauważać te same dziwne rzeczy w naszym domku i twierdziły, że w naszym towarzystwie czują się dziwnie, niepewnie itd nie na żarty się przeraziłyśmy. Naszczęście jedna z starszych opiekunek miała podobne doświadczenia i nam pomogła... Boję się myśleć, co by się działo, gdyby nie ona... Same wspomnienia do dziś mnie nawiedzają we śnie...
Opowiesz ci się działo czy są to zbyt drastyczne wspomnienia dla Ciebie?
Kropka niezgubka .
Ciekawią mnie wszelkie paranormalne sytuacje. Chętnie przeczytam co dzieło sie u Ciebie ☺
Nie wzywa się medium bo po jakimś czasie dzieją się gorsze rzeczy... ksiądz egzorcysta, tylko egzorcysta... Taki ksiądz sam ci powie o co w chacie be.
O boże umarłabym ze strachu 😮😯
Dobrze, że duchy u mnie w domu są spokojniejsze bo jakby robiły mi takie akcje chyba bym się wyprowadziła
Nie wiem dlaczego, ale odkąd przeprowadziliśmy się pół roku temu z rodzicami z mieszkania w bloku do domu też nie znoszę zostawać sama w domu. W dzień jeszcze jest to do zniesienia chociaż też czuje się nieswojo, słyszę różne dźwięki, mam wrażenie, że widzę ktoś chodzi Noc natomiast jest nie do zniesienia... Zapieram się rękami i nogami żeby tylko nie zostać sama. Nawet śpię przy zapalonym świetle, czego nigdy wcześniej nie robiłam. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Czuję się jak idiotka, bo am 20lat. Ale nigdy wcześniej tak źle się nie czułam w swoim domu, a już kilka razy zmieniliśmy miejsce zamieszkania. Jakieś pomysły co z tym zrobić? Może psycholog? Będę wdzięczna za każdą odpowiedz...
Ja tak strasznie bałam się zostawać w moim poprzednim mieszkaniu. Płakałam kiedy wiedziałam, że rodzice wychodzą, a ja znowu zostane sama wieczorem. Nic się tam nie działo, ale czułam ogromny niepokój.
Moja mama zawsze śpi przy zapalonej lampce, za to ja po ciemku jak ide do łazienki to nie patrze w lustra. Za dużo horrorów żeśmy się naoglądały :D ale w każdym takim filmie jest ziarno prawdy.
U mnie w dzień jest spokojnie. To wszystko się działo dopiero jak się zrobiło ciemno na dworze. A w zeszłym tygodniu jak już wszyscy spali to zrobiło mi się tak strasznie zimno... Więc poszłam spać do mamy.
Miałam kiedyś podobnie w mieszkaniu. Zdmuchnięta świeczka? Pewnie przeciąg, w końcu to wielka płyta. No, ale samozapalające się światło w łazience, gdy byłam sama w domu, albo telewizor, który sam się włącza, albo pierścionek który miałam na palcu zniknął choć spałam sama i odnalazł się za 2 dni w mojej ściśniętej dłoni gdy się obudziłam(nie mam pojęcia jak) czy moje szczury sztywniejące nagle z przerażenia i wpatrzone w jeden punkt pomieszczenia lub notorycznie ginące przedmioty o wartości sentymentalnej. Niby nic, a jednak ja myślałam, że mnie coś obserwuje. Teraz już od dłuższego czasu się tak nie dzieje :)
Gdyby mi się taka historia przytrafiła, na pewno uciekł bym z mieszkania do najbliższej osoby.
Moja ulubiona kategoria wyznań! :)
Ma ktoś jeszcze jakieś fajne historie z dreszczykiem? :)
Oo tak :)