#ed5Oj
Po wypełnieniu wszystkich formalności musiałam przejść pewną nieprzyjemną procedurę - przeszukanie. Prosiłam pielęgniarki, żeby mi tego oszczędziły, ale powiedziały, że muszą to zrobić, bo mogę mieć ze sobą coś niebezpiecznego. Szczególnie młodsza z tych dwóch dość niemile się do mnie odnosiła. W czasie gdy ona mnie przeszukiwała, starsza przeglądała moje rzeczy. Rozebrałam się do bielizny, niestety, także ją musiałam zdjąć. Przeszukanie było bardzo dokładne - świeciła latarką do buzi, pod pachy, kazała się odwrócić, pokazywać podeszwy stóp.
Na końcu musiałam (jakkolwiek absurdalnie to nie zabrzmi) stanąć w rozkroku, kucnąć i kaszlnąć, bo mogłam coś schować w pochwie lub odbycie. Popatrzyłam się na nią krzywym wzrokiem, ale rzuciła tylko, żebym się pospieszyła. Nachyliła się z latarką, ja w tym czasie kucnęłam i... puściłam najgłośniejszego w całym moim życiu bąka. Kucałam tak przez dłuższą chwilę, nie wiedząc co powiedzieć, one zresztą też. Po kilkunastu sekundach milczenia babka kazała mi się ubrać.
Do końca pobytu patrzyła się na mnie dziwnie. Nigdy nie zapomnę jej wzroku, gdy się ubierałam.
Czy można się nie zgodzić żeby iść do takiego szpitala? Nie orientuję się jak to z tym jest. Jeśli wysłaliby mnie do psychiatryka i musiałabym przejść przez takie coś, to po prostu bym odmówiła i powiedziała, że chcę wyjść. Czy mają prawo zatrzymać mnie siłą lub w jakikolwiek inny sposób?
Podpinam się pod pytanie.
Przecież coś takiego jest upokarzające.
Może zależy od diagnozy.
Osoby z zaburzeniami odżywiania chyba nie powinny mieć problemu z wyjściem. Ale moim zdaniem ktoś z podejrzeniem, dajmy na to, schizofrenii jednak powinien być leczony (a przynajmniej diagnozowany) przymusowo, ponieważ może stanowić zagrożenie dla społeczeństwa
Chodzi o to że osoby po próbie samobójczej serio potrafią próbować coś niebezpiecznego dla siebie przemycić. Może sposób sprawdzania nie jest dobry a pielęgniarki powinny być milsze ale nie chodzi tu raczej o poniżenie
Jeśli ktoś będzie chciał się zabić za wszelką cenę, to znajdzie sposób nawet bez przemycania niczego, ale to już swoją drogą.
Wciąż interesuje mnie odpowiedź na moje pytanie. Dla mnie to jest poniżające, nawet jeśli nie taki jest tego cel i naprawdę musieliby mnie brać siłą, by sprawdzić czy nic nie przemycam w tyłku.
Owszem możesz zażądać wypisania cię ze szpitala, jednak ordynator musi udzielić ci na to zgody, niestety tutaj jest inaczej, w zwykłym szpitalu jest się świadomym swoich decyzji, a będąc chorym psychicznie nikt nie jest pewien czy mówisz serio czy to jakieś durnoty chorego
Jest ustawa o przymusie bezpośrednim, ale to trzeba zagrażać życiu swojemu albo innych, bezpieczeństwu powszechnemu albo niszczyć mienie. W innym przypadku możesz nie wyrazić zgody na leczenie (jeśli mówimy o osobie dorosłej)
Luesacquisita, przymus bezpośredni dotyczy m.in. przytrzymania pacjenta albo podania leków, nie ma ścisłego związku ze szpitalem psychiatrycznym, można go zastosować na każdym oddziale szpitalnym po spełnieniu przesłanek, które wskazałeś.
aceofspades, zgodnie z ustawą o ochronie zdrowia psychicznego, osobę u której podejrzewa się chorobę psychiatryczną można zatrzymać w szpitalu psychiatrycznym wbrew jej woli do 10 dni celem obserwacji, tzn. w tym czasie nie można podawać pacjentowi leków zmieniających jego stan psychiczny.
Ja po próbie miałam przymus leczenia psychiatrycznego i nie było ani me, ani be. Do szpitala nie było potrzeby mnie wsadzać, ale gdyby była, to również nie miałabym nic do powiedzenia. To tak jak z pasami w aucie - niby twoja sprawa, ale masz przymus uważania na siebie ;)
Jest obowiązek prawny, ze po próbie samobójczej taka osoba trafia na 2 albo 3 dniowa obserwacje do szpitala psychiatrycznego. Po tej obserwacji lekarz decyduje czy przedłużyć pobyt, czy wypuścić. W każdym razie leczenie itp jest przymusowe także niestety niewiele się zda brak współpracy ze strony pacjenta.
Ja kiedyś wykrzyczałam ze złości ze sie zabije, żadnej próby samobójczej nie było. Zamknęli mnie na 3 miesiące, będąc w szpitalu dostałam rzecznika prawnego który mi tłumaczył jak to wszystko prawnie wyglada. Horror nigdy więcej....
Hehe, nie oskarżyli Cię o przemycanie trujących gazów do celów samobójczych?
raczej próbę morderstwa takim gazem :D
Wzorki na posadzce się pewnie stopiły po takim morderczym podmuchu 😂
Gorzej jakby oryginalny wzorek został zastąpiony innym i to w odcieniach brązu 😂
Wzorek 3D 🤣
Rzeźba z brązu 😁
Dobrze że nie odleciała bo miałaby karę za uciekanie xD
Dobrze że nie był jesienny, czyli z kasztanami
Mnie dziwi zdziwienie pielęgniarek skądinąd naturalną czynnością organizmu. Poza tym założę się, że w szpitalu psychiatrycznym nie z takimi akcjami miały do czynienia.
Co to za szpital? Mnie nikt nie przeszukiwał.
Ja ostatnio w drogerii kucnęłam aby popatrzeć na szampony i gdy tylko przechodził koło mnie ochroniarz piernełam znienacka. To po mandarynkach.
Szkoda, że nie z gruzem i odłamkami :-)
Rutynowe przeszukanie na każdym lotnisku...
Czyżby szpitale od moich czasów nastoletnich się zradykalizowały? Nie wierzę. Przed przyjęciem na oddział trzeba się było przebrać w piżamkę/dres, żadnych sznurków.
Przemycić coś na oddział to był banał.
Ostatnio odwiedzałam przyjaciela na oddziale i widziałam, ze cywilizacja posunęła się dalej: oddział wyremontowano, już nie wygląda jak karny. Takich historii też nie opowiadał.
Dlatego po prostu nie wierzę w tę historię niczym stare opowieści z woja.
Szpital szpitalowi nie równy
To jest chore by przeszukiwać kogoś kto idzie do szpitala psychiatrycznego. Ale znając historie z dwoch miast w dwóch roznych województwach: w jednym ostrzegano mnie by nigdy nie trafić na oddział zamkniety psychiatryczny a w drugim juz na oddziale dziennym zamiast psychoterapii ludzi faszeruje sie lekami, jestem w stanie uwierzyć w tak zle traktowanie ludzi jak bydło.