#dhrcP

Kiedy chodziłam do podstawówki, na naszym balkonie wylądował gołąbek, który nie mógł latać, miał chyba coś ze skrzydłem. Jako empatyczne dziecko oczywiście nie dałam nikomu tego gołębia z balkonu wyeksmitować, co nie cieszyło domowników. Codziennie przynosiłam mu wodę, jakieś jedzonko, opiekowałam się nim i nawet go nazwałam.
Po jakimś tygodniu mojej opieki wróciłam sobie ze szkoły, a na balkonie nie ma mojego gołębia. Pytam więc co z nim - okazało się, że odleciał! Bardzo się cieszyłam, że uratowałam mu życie.
Niestety po jakichś 5 latach od tego zdarzenia ojciec przyznał się, że troszkę mu "pomógł", bo gołąb srał na balkon :/ I tyle z ratowania gołębia...
DzikieWeze Odpowiedz

Technicznie patrząc ojciec nie kłamał, gołąb poleciał w ostatni lot 😐

Suneku Odpowiedz

Nikt nie pomyślał, że gdyby nie ten ojciec to ptak by dalej umierał w męczarniach? Powinni byli z nim iść do weterynarza, ale w takiej sytuacji to ptak się tylko męczył.

ChudzinaMalina

Wiesz, tylko male dziecko chcialo pomoc i na swoj sposob to robilo. Jak reszta domownikow chciala sie tylko pozbyc golebia to ,,po co na niego wydawac pieniadze’’

Suneku

Fakt, że dziecko chciało pomóc nie zmienia faktu, że ptak był pewnie w wielkim bólu i z dwojga złego to ta śmierć była lepsza.

Yamanate

Jak my z siostrą przyniosłyśmy gołebia do domu, to matula nastawiła mu skrzydlo zapałkami, chodził tak przez około tydzień-dwa i potem naprawdę odleciał :p więc da się jak się chce.

DarkSideOfMySoul

Z gołębiem do weterynarza 🤣🤣?!

Suneku

DarkSideOfMySoul
Tak, a gdzie indziej iść z rannym zwierzęciem?

KitsumiGinko Odpowiedz

Uwielbiam w ludziach to, jak z lenistwa, skąpstwa czy jakiegoś innego idiotycznego powodu doprowadzają do śmierci czującego stworzenia. Czy częstsze mycie balkonu to taka ogromna cena za możliwość uratowania życia? Ktoś tu musi chyba przemyśleć swoje priorytety.

SorryEverAfter

Gołębie mogą też zarazić chorobami, np. pasożytniczymi. Oczywiście to nie usprawiedliwia zachowania ojca, również uważam, że postąpił świńsko, tym bardziej że z wyznania czuć, że autorka bardzo tego gołębia lubiła.

ZjadaczKsiazek

Mój boże, zostawiam komentarz, bo z tego może wyjść niezła filozoficzna debata na temat gołębi. Co tu zaglądam jest lepiej i ciekawiej

KoszmarekOpalek

Na pohybel dachowym obsrywaczom. Miasta powinny tępić te plagę.

asienaebaam

Ciekawe czy szczura tez byś dokarmiał, bo gołębie tak samo a może i bardziej przenoszą pasożyty i choroby. Oczywiście, można było go jakoś odstraszyć tylko, ale ja sama osobiście bym gołębia w pobliżu dziecka nie chciała.

LewoskretnaWitC

Wymińcie chociaż jednego pasożyta którym może zarazić Was gołąb. Wszyscy tacy mądrzy a po prostu powtarzacie komunały.

asienaebaam

Proszzz: ptaszeniec, nicień, tasiemiec, glista, obrzeżek.

LewoskretnaWitC

Ale ptaszyńce i obrzeżki bytują w ptasich gniazdach i atakują ptaki w nocy, mała szansa, że gołąb który wylądował na balkonie będzie akurat nosicielem. Natomiast glisty i tasiemce ptasie nie są zakaźne dla ludzi.
Nie mówię, że ryzyka nie ma, z chorób przenoszonych przez gołębie najbardziej powszechna będzie chyba salmonelloza (akurat bakteryjna), ale ryzyko mimo wszystko nie jest bardzo duże.
Natomiast na pewno były bardziej humanitarne sposoby na pozbycie się gołębia niż ten zastosowany przez ojca autorki.

SweetLittleWeirdo

Biedny gołąb - chodźcie zjemy kurczaka!

yookine Odpowiedz

Niestety wielu dorosłych ma za grosz empatii do takich stworzeń. Nad kotem czy psem jeszcze by się zawahali, ale taki gołąb.. przecież to tylko obsraniec dachowy, żaden jeleń

NiebieskaTruskawka Odpowiedz

Jak byłam mała gołąb siedział na drzewie naprzeciwko balkonu. Przyszła sroga zima było z -20. gołąb dalej siedział. nawet go kupka śniegu troche przykryła. rodzice powiedzieli że on tylko śpi. Kiedy zrobiło się ciepło gołąb zniknął. Rodzice wytłumaczyli, że odleciał. Prawda była taka że zamarzł, a potem spadł z drzewa jak lód stopniał... Dowiedziałam się o tym jak miałąm 20 lat.

shineondiamond Odpowiedz

obrzyliwy czlowiek mogl go chociaz ayniesc w jakims pudełku

Szpumtrrr Odpowiedz

Spoko, moja znajoma jest tak bardzo empatyczna, ze bedac na wyjezdzie nad woda, kiedy komary mają swój największy wylęg to żadnego nie zabiła, wszystkie odganiala. I nie marudzila przy tym tutaj tak ja Wy o gołębiach. Z resztą dzisiaj chyba takie czasy, ze zamiast cos normalnie wspominac, to kazdy analizuje czy wszystko zgodnie z "modnie przyjetym powielonym sumieniem". To teraz minusujcie.

Dodaj anonimowe wyznanie