#ebaKb
Nigdy nie zapomnę tej sytuacji jaką wtedy zobaczyłam. Gdy weszłyśmy do dziadka, babcia podeszła do niego i tak pięknie pocałowała go w usta, zupełnie jakby mieli 20 lat. Rozkleiło mnie to zupełnie. Babcia z taką czułością poprawiała poduszki dziadkowi, czesała mu włosy, trzymała za rękę. Popatrzyłam na tych dwoje schorowanych ludzi, ledwo się poruszających i pomyślałam że właśnie to jest ta prawdziwa miłość, o której każdy z nas marzy. Bo miłość to codzienne życie i pokonywanie przeszkód, a nie tylko patrzenie sobie w oczy.
Kiedyś zapytałam się babci jak to jest, że z dziadkiem są już tyle lat po ślubie i nadal w sobie zakochani, a w dzisiejszych czasach ludzie tak łatwo się rozstają, mimo że też świata poza sobą nie widzieli? Babcia odpowiedziała mi wtedy: "Bo widzisz dziecko jak mogłabym go zostawić jeśli obiecałam mu, że będę z nim w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej doli, aż do końca życia? A ja zawsze dotrzymuję obietnic które złożyłam sobie, dziadkowi i Bogu".
Moi dziadkowie są razem już 56 lat. Boję się dnia kiedy któreś z nich odejdzie bo wiem że wtedy umrze także cząstką tej drugiej osoby, która zostanie tu na ziemi.
Dla kontrastu, pomyśl ile kobiet z ich pokolenia żyło w skrajnej patologi, alkoholizmie, przemocy fizycznej, psychicznej i gospodarczej, a nie uciekło od chłopa, bo przecież ślubowała, przecież to grzech...
Tak się kończą szczęśliwe małżeństwa. Jedno zostaje samo. Z ziejącą pustką obok siebie.