#eYdkM

Dwa lata temu myłem naczynia, z pełnego zlewu wyłowiłem biały talerz.
Talerz wyślizgnął mi się, gdy odstawiałem go na suszarkę, z głośnym brzękiem tłuczonego szkła rozbił się na płytkach, byłem bardzo rozkojarzony, wszystkie moje myśli i całe skupienie krążyły wokół tego, co miałem zamiar zrobić, gdy już skończę sprzątać mieszkanie.

Nachyliłem się do okruchów i zacząłem je układać na powrót w kształt rozbitego talerza, nie miało to nic wspólnego z chęcią posklejania go, ale zawsze tak robiłem, nauczyła mnie tego babcia - jeśli są wszystkie większe kawałki, wystarczy je zebrać, a resztę pozamiatać i nie ma strachu, że jakiś większy kawałek wbije się w stopę, gdyby gdzieś daleko odleciał.
Na tą sytuację - 32-letni przeciętny facet składa talerz z okruchów na podłodze w wysprzątanym mieszkaniu - wchodzi moja żona, która wróciła wcześniej z pracy.
Uklęknęła przy mnie, objęła mnie ręką i powiedziała, że razem się z tym uporamy.

To miał być mój ostatni dzień, miałem wszystko uporządkować i odebrać sobie życie, rozbity talerz, a potem żałosny widok jak układam okruchy sprawił, że moja żona z miejsca zrozumiała, że ten gorszy humor od ostatnich miesięcy, brak ochoty na seks, ciągła niechęć do wszystkiego, brak chęci do życia to tak naprawdę depresja, którą cały czas wypierałem, bo przecież jestem silnym facetem.

Gdyby nie ten talerz i jej wcześniejszy powrót... Teraz wiem, że moja choroba okazałaby się śmiertelna, a różowa woda w wannie nie zdążyłaby ostygnąć nim bym odszedł.
Bez morału.
Gro9 Odpowiedz

Brrrr.... Smutne. Z tych słów bije taka rezygnacja i smutek że mi się zimno zrobiło. Mam nadzieję że sobie z tym poradzicie. Szacun dla żony że potrafiła zadziałać w ostatniej chwili prawidłowo..

Pokerfaceface

Zgadzam się. Trzymaj się,masz mądra i kochającą Cię żonę. Razem dacie radę.

Wafelek1

2 lata już żyje autor, więc jest doobrze

vasiravana Odpowiedz

Jako osoba, która wychodzi z depresji - nie daj sobie wmówić, że jako facet masz być silny. Nie musisz. Mężczyźni jak najbardziej mogą czuć się słabi. pierwszy krok to się do tego przyznać. Personalnie doradzam wizytę u psychiatry. Ja na swojej się popłakałam jak durna, ale wydusiłam, co mi siedziało na sercu i wyszłam lżejsza. Dostałam leki, któr naprawdę mi pomogły. Czuję radość, czuję spokój. Mam jeszcze zamiar wspomóc to terapią. I Tobie też to polecam, Autorze. Depresja to straszna choroba. Ale da się ją leczyć.

Bakura

Dokładnie. Głupoty się zresztą wpaja chłopcom, że nie powinni być smutni, a dziewczynkom, że nie powinny się złościć. Stąd później w ludziach różne blokady przed przyznaniem się do słabości, szukaniem pomocy. Ja jestem przed wizytą u psychiatry i trochę się obawiam, ale to już z innych względów niż płeć.

rassdwa Odpowiedz

Bardzo się cieszę z tego, że stłukłeś ten talerz :) Życzę Wam wiele szczęścia!

Lavandavandy Odpowiedz

Żyjesz! Czasem ratunek przychodzi w ostatniej chwili - najbardziej odpowiedniej. Powodzenia - dobrze leczona depresja (dobrane odpowiednio leki plus mądrze prowadzona terapia) jest trwale uleczalna. No i masz wsparcie...

CzyToNaPewnoJa Odpowiedz

Życie dało ci znak, że to nie czas na ciebie

pozbawiony Odpowiedz

samobójstwo ssie
zajmij się lepiej renowacją porcelany :)

Woronin Odpowiedz

Szacun za gorącą wodę w wannie, nie każdy o tym wie. Mam nadzieję, że miałeś zamiar ciąć wzdłuż nie wszerz?

budyn4 Odpowiedz

...co? Twoją żonę oświecił rozbity talerz? Ty czułeś się żałosny, bo zbiłeś talerz (do tego wszystkiego innego)? Och, ziomeczku, ależ ty potrzebujesz leków i psychoterapeuty albo wręcz szpitala. I weź się, kurła proszę!, nie oceniają, nie roztrzasaj. Jak potrzebujesz wody to pijesz, jak trzeba się wysrać to srasz, a jak masz depresję to leczysz.

Dodaj anonimowe wyznanie