#eYMJs
Ostatnio opracowałam nowy system, aby właśnie na te nocne karmienia nie przechodzić do drugiego pokoju, tylko wziąć małą do siebie do łóżka i karmić na leżąco. Świetne rozwiązanie, bo dużo mniej męczące dla mnie i małej łatwiej z powrotem zasnąć.
Wczoraj w nocy, postępowałam więc zgodnie z powyższym planem. Półprzytomna wstałam, wzięłam małą do naszego łóżka, położyłam obok siebie, rozpięłam biustonosz i zabieram się do karmienia. Gdy wzięłam w ręce główkę małej, wydała mi się jakoś nienaturalnie duża, ale zbagatelizowałam ten fakt i zaczęłam przystawiać ją do piersi.
Jakież było moje zdziwienie, gdy po chwili obudziło mnie szturchanie męża. Okazuje się, że wszystko było snem, a ja zamiast dziecka, próbowałam nakarmić mojego męża. Ja obudziłam się przerażona, a on mało nie pękł ze śmiechu...
Trzeba budzić dziecko by je nakarmić? Nie można poczekać az się obudzi? Pytam bo się nie znam...
Trzeba w pierwszym miesiącu życia. Dziecku może spać cukier i może wpaść w śpiączkę i się nie wybudzic.
Ja swoje dziecko karmiłam cały czas na żądanie tylko w szpitalu co 3 godziny kazali mi go wybudzać. Czasy się zmieniają, teraz nawet wcześniaków nie trzeba karmić co 2-3 godziny.
ooolllaaa8883, już widzę jak nasze prababki budziły swoje dzieci co kilka godzin w nocy by przypadkiem się coś nie stało.
Nie trzeba. Trzeba korzystać, że dziecko śpi w nocy...
Moja młoda dudlała mleko, aż furczało przez sen.. dzieci mają odruch.
Lifehack: jak ściągniesz zawczasu więcej pokarmu to co drugie nocne karmienie może odbyć facet. On łapie więź z dzieckiem, Ty pod 6 godzin nieprzerwanego snu. Win, win.
Wytyczne które znam brzmiały: karmić na żądanie ale nie rzadziej niż co 3-4godz. Spotkałam się z tym, że dziecko miało faktyczne problemy przez zbyt rzadkie karmienie i spadki cukru, ale to był jednostkowy przypadek - okazało się że mała ma jakieś zaburzenia i nie wybudzała się gdy była głodna. Podstawą jest obserwacja czy dziecko dobrze przybiera na wadze. Jeżeli przybiera jak należy to nie potrzeba pilnować karmienia jak w zegarku, ale jeśli są jakieś problemy to nie ma wyboru.
jeśli dziecko jest zdrowe, to wystarczy karmić na żądanie. Ja miałam to szczęście, że oboje dzieci w nocy przesypiało po przynajmniej 6godzin. W szpitalu urodzeniu drugiego dziecka tylko ja odkładałam dziecko do łóżeczka i spalam. Wszystkie dziewczyny siedziały z wywalonym cycem z dziećmi na rękach. I chociaż położne w szpitalu kazały wybudzać dzieci, moje słodko spały i rosły:)
Mi mówili w szpitalu co 3 godziny, ale w domu to jebnęłam i karmiłam na żądanie. I mi i córce wyszło to na dobre
Hej dziewczyno daj spokój z tym nocnym karmieniem. Jeśli dziecko się nie budzi nie pchaj mu cyca na siłę. I tu na tym skorzystasz i dziecko. Być dobrą matką a durną jest cieniutka linia.
Ps. Dla mnie jesteś wzór że karmisz piersią. To najlepsze co może spotkać twoje dziecko, bliskość, intymność,spokój, miłość i wiele innych dobrych emocji płynie id Ciebie w tej jednej waszej chwili.
Matki, które nie mają pokarmu są gorsze? Nie dają dziecku miłości i bliskości?
A co z dziećmi, które nie tolerują laktozy? Pewnie też gorsze...
Nie ma czegoś takiego jak brak pokarmu (poza jakimiś jednostkami chorobowymi, których jest niewiele). Te "braki pokarmu" biorą się z dokarmiania butelką, braku wiedzy rodziców lub cierpliwości. I powie ci to każda normalna położna o tych trenerkach laktacyjnych nie wspominając
Zdrowego noworodka karmi się na żądanie... Ktoś Ci sprzedał jakieś zabobony.
Karmi się na żądanie. A nie "jak w zegarku". Chyba, że dziecko źle przybiera na wadze, to wtedy faktycznie trzeba co 3 godziny dziecko nakarmić. Ale w przypadku zdrowego dziecka nie ma takiej potrzeby.
Ja kiedyś karmiłam poduszkę, to się zdarza 🤷♀️