#eRHD6
Po zajęciach prawie codziennie chodziłam na świetlicę, a że szkoła była spora, to dzieci zostawało bardzo dużo, a wszystkie tornistry i ewentualne kurtki leżały w kącie sali, bo szatnia w takich godzinach była już zamknięta. Ja zawsze byłam straszną bałaganiarą i mój tornister wyglądał jak pobojowisko. Papierki, stare śniadanie, walające się poza piórnikiem przybory itd. to była norma. Ale któregoś dnia po powrocie do domu zauważyłam, że w tornistrze panuje idealny porządek. Wszystko było idealnie poukładane (tornister sztywny, więc nic się tam za bardzo nie przesuwało) i posprzątane, jakieś ewentualne drobniaki, które mama dawała na zakupy w sklepiku schowane do kieszonki, i nigdy nie zginęła choćby złotówka. Do tego ktoś tam wsadził butelkę z nieotwartym napojem (ja zawsze dostawałam wodę). Przeszedł mnie wtedy dreszcz, byłam dość paranoicznym dzieckiem, co zostało mi zresztą do dzisiaj... Myślałam, że to może jakiś dziwny żart, ale ta sytuacja się powtarzała dopóki rok później nie zmieniłam szkoły. Pytałam dyskretnie innych koleżanek, ale żadnej coś takiego nie spotkało. Nawet jeśli starałam się obserwować plecak przez cały pobyt na świetlicy, to zawsze się znalazł moment nieuwagi, a plecak zastawałam prawie zawsze wysprzątany. Nie mam pojęcia kto to był i dlaczego to robił, ale dziękuję bardzo, mama była bardzo zadowolona widząc poprawę w moich nawykach :D
U nas w przedszkolu były takie kolorowe pudełka wsuwane do szafy, kazde dziecko miało swoje. Była tez dziewczynka ze skrajnej patologii, nigdy się nie odzywała i bała się innych dzieci. Zawsze kiedy wychodziliśmy gdzieś z panią ona się wymykała i sprzątała wszystkim te pudełka, później zabrali ją do domu dziecka i żadne z nas nigdy jej już nie widziało.
Może któreś z dzieci było pedantyczne, a twój nieuporządkowany plecak zakłócał jego/jej spokój
Też o tym pomyślałem, ewentualnie pani nauczycielka ze świetlicy.
To na bank nie było dziecko, tylko opiekun/ka. Napój na to wskazuje.
@Morgenrot
Zawsze jest ten %0,01 szansy. A sprzątał, żeby załagodzić poczucie winy ;)
Czy tylko ja pomyślałam, że inne dziecko miało dokładnie taki sam plecak i się nieświadomie wymieniały?
Dziecko, które sprzątało plecak połapałoby się, że to nie jego. Inne zeszyty, piórnik, woda.
Może to jakiś chłopiec, który się w tobie podkochiwał, ale nie potrafił zagadać otwarcie.
Widzę po komentarzach, że tylko ja skojarzyłam napój z próbą odurzenia dziewczynki... Niedobrze ze mną...
trzeba bylo caly czas patrzec z ukrycia na plecak.
jestem ciekawa kto to robil ale serio tez bym chciala miec kogos kto sprzata mi plecak i daje picie xd
Napewno nie zamieniłaś się z kimś niechcący na plecak?
Jak mogłabym się zamienić i nie zauważyć? Inny piórnik a co najważniejsze nie moje zeszyty. Każde dziecko zauważy że coś jest nie tak ;)
Od razu skojarzyła mi się Monica Geller z serialu Przyjaciele i jej obsesja na punkcie porządku i sprzątania :-)
Chodziłaś NA świetlicę? Na dach się wspinałaś czy jak?
Nie masz poważniejszych powodów, do których możesz się doczepić?
Zanim zaczniesz kogoś poprawiać, to sam się doedukuj, bo forma "na świetlicę" jest jak najbardziej poprawna w mowie potocznej.
Nadgorliwość jest chyba jeszcze gorsza niż popełnianie błędów.
Chciałeś być śmieszny, ale jak zwykle nie wyszło...
może i poprawna, ale zawsze mnie drażni xd
@GeddyLee i rozumiem ze jak idziesz NA podworko to chmurce siedzisz