#eKCnq
W pamiętny listopadowy dzień odbywał się koncert mojego idola. Ale ja, zamiast stać w pierwszym rzędzie, podniecona jego obecnością na scenie ... leżałam zapłakana i zasmarkana w łóżku, bez szans na jakiekolwiek wyjście. Jako zakochana nastolatka uznałam to za moją życiowa tragedię, bluźniłam na los, że tak mnie pokarał, bo to miało być najważniejsze wydarzenie w moim życiu, wydarzenie, którego oczekiwałam dobre parę miesięcy, wydarzenie, które miało ZMIENIĆ WSZYSTKO.
Tu nie chodziło o zwykły autograf, zdjęcie. Muzyk miał w zwyczaju schodzić do swojej publiczności, aby zamienić słowo z zainteresowanymi. Miałam tyle pytań, chciałam mu tyle powiedzieć... Przepadło.
Niepohamowane spazmy płaczu napędzał mój najlepszy przyjaciel Mati, który w wiadomościach tekstowych starannie relacjonował mi przebieg koncertu: "o, właśnie jest twój ulubiony kawałek", "rozdaje płyty ludziom w pierwszym rzędzie!!!", "zszedł do publiki!!".
Kiedy relacja ustała, a ja zmęczona bezsilną złością i płaczem położyłam się spać, zadzwonił telefon. Pamiętam nawet dobrze godzinę, to była 23:17.
Co byście zrobili, gdyby w słuchawce rozległ się głos, którego słuchacie dzień w dzień od paru lat, który jest z wami przy większości codziennych czynności, który powiedział wam jak zmienić swoje życie, a w dodatku teraz zapytał "CZEŚĆ DZIEWCZYNO, POZNAJESZ MNIE?"
Bo ja się znowu rozryczałam i niewiele powiedziałam. Za to wiele usłyszałam i nigdy tego nie zapomnę.
Do tej pory nie wiem jak Mati go przekonał i skąd mój idol tak dużo o mnie wiedział, ale dziękuję obojgu za jedno z najpiękniejszych przeżyć.
Też miałam taką sytuację :) Co prawda byłam na koncercie mojego polskiego ukochanego zespołu heavymetalowego :) Po koncercie oczywiscie udałam się po autograf do wokalisty i zamieniłam z nim parę słów (nawet nie wiecie jakie to było miłe usłyszeć, że widział, że się cały czas bawiłam pod sceną i śpiewałam każdą piosenkę - może dlatego, że specjalnie ubrałam się charakterystycznie, żeby wyróżniać się z tłumu w czarnych koszulkach :P), ale niestety nie zdążyłam iść po autograf do ulubionego gitarzysty, bo musiałam już jechać i poprosiłam koleżankę, żeby mi wzięła od niego autograf. Będąc już w domu, zadzwoniłam do niej, czy już ma ten autograf dla mnie, a ona w tej chwili mówi do mnie "Czekaj chwilę" i daję mi tego gitarzystę do telefonu :D Radość nie do opanowania :)
Miałam dosyc podobnie. Tylko ze wokalista mnie pocałował w rękę ze sceny i perkusista dał mi pałeczkę prosto do ręki. Miny wszystkich dookoła były bezcenne. Późniejsze czekałam na zespol zeby zdobyć autografy i wtedy podszedł do mnie wokalista i powiedział ze widział ze sie swietnie bawię i mi podziękował. Wtedy zdobyłam zdjęcie, autograf i buziaka w policzek. Najlepszy dzien w moim zyciu.
Jakie zespoły? Z ciekawości pytam :D
Acid Drinkers :")
Haha, tak myślałam :D a @77anonymous? pochwalisz się? :D
Też mam świetne wspomnienia z pewnym angielskim zespołem. Autografy, rozmowa, zdjęcia, całusy w policzek, bycie orzez chwilę w ich ramionach... Potem kontakt na Twitterze, to, że mnie rozpoznają chcciaż przez intetnet to spełnienie moich marzeń.
Kiedy byłam gówniarą z problemami, ogromnie pomógł mi ten koncert i wiele ciepłych słów. No i od tamtego czasu wciąż jeżdżę za nimi po kraju, kiedy tylko tutaj są, żeby przeżyć najwspanialsze wieczory w moim życiu ;)
Niesamowite, jak wiele można zmienić w czyimś życiu przez jeden wieczór :)
TSA :)
Jak już wszyscy się chwalą to i ja!
Dostałam jako jedyna osoba na koncercie babeczkę od wokalisty jednego z ukochanych zespołów :)
Kurde to jest nawet fajne co piszecie:) mnie to zawsze trochę bawiło te czekanie aż dany artysta zejdzie se sceny, żeby tylko zrobić sobie z nim zdjęcie czy tam powiedziec, że jego muzyka jest dla ciebie ważna. Serio nie mam ani jednego autografu. Na koncerty chodzę w miarę często, zdarzało mi się kilka razy napić się z jakimś raperem, pogadać, ale raczej nie na zasadzie fan-idol, tylko tak jak z z nowopoznaną osobą, ziomkiem takim samym jak ja czy moi znajomi.
zazdro ;-;
Jak wszyscy to i ja 😂 Mój ulubiony wokalista wywołał mnie ze sceny: Ty w czerwonej bluzce 😂 Wszystko mam nagrane...
Bohater xd
Piękna historia :D
Miałam podobną. Większość informacji się zgadza - ulubiony raper, wszystkie kawałki znałam na pamięć, był moim idolem (w sumie nadal jest). Z okazji mojej 18stki dostałam od brata płytę Rovera ze specjalnymi życzeniami i autografem. Byłam wniebowzięta, ale to nie był koniec.
Tydzień po 18stce dzwoni telefon. Nieznany numer. Odbieram. Słucham - głos znajomy. Dopiero za chwilę dotarło do mnie, że rozmawiam właśnie z Nim - moim idolem. Pamiętam, że rozmawialiśmy kilka minut, a ja nie mogłam dojść do siebie przez najbliższe kilka dni.
Kocham mojego brata. To był najpiękniejszy prezent na świecie :)
Dobrego masz przyjaciela :)
Ten raper działa nadal! (o ile autorka nie postarzala sie za bardzo i mowimy o tej samej osobie) Teraz pod ksywka TAU :) A Twoje marzenie jeszcze może się spełnić w czerwcu tego roku w Dębowcu :)
Ooj, po tylu latach widziałam go tyle razy, że z jego fizjonomii mogłabym pisać klasówkę!
Fani Tau łączmy się! :P
:)
Cóż... Co do fizjonomii, to naprawdę przystojny mężczyzna.. ^^ Ale jakie ten facet ma wnętrze.. I teksty! Uwielbiam :)
Ja bylam na kilkunastu koncertach swonego ulubionego zespolu, az w koncu na jednym z afterów, basista mnie pocalowal. Piekne przezycie, niezapomniane!
Co za zbieg okoliczności, właśnie czytając to wyznanie słucham Medium - Pamięć, mam tak samo jak Ty, jest to mój najlepszy raper i posiadam całą dyskografie jak i Tau! Pozdro :D
Wspaniałe :) Jak ja byłam na koncercie ulubionego wokalisty mojego siostrzeńca, a biedny siostrzeniec z ospą w domu, to mi nie uwierzył, że ma specjalne pozdrowienia od wokalisty. Naprawdę miał!
Masz wspaniałego przyjaciela
Uwielbiam tego rapera, teraz znanego jako Tau. Jest świetnym człowiekiem, tez miałam okazję zamienić z nim kilka słów ;)