#eFMsx

Nie wiem jak rozmawiać z ludźmi, więc się ich boję. Najbardziej boję się, gdy ktoś zaczyna się na mnie denerwować, zwłaszcza, kiedy się staram. Bardzo mocno mnie to dotyka. Moją reakcją obronną jest ucieczka, a nie mogąc w dosłownym tego słowa znaczeniu zniknąć, zamieram w bezruchu i udaję, że mnie nie ma. Nie jestem w stanie tego przezwyciężyć. Podejrzewają u mnie Aspergera, leczę się na depresję i nerwicę. Mam silną fobię społeczną i stale towarzyszą mi myśli samobójcze. Jestem na antydepresantach i lekach na uspokojenie. Mimo tego staram się robić coś ze swoim życiem. Skończyłam studia, poszłam na następne, zrobiłam kilka kursów, znalazłam pracę, miałam pasję.

Pasję zabiły ambicje, nie moje. Kiedy się nie udawało, krzyczeli. Kiedy się udawało - nikt nie był zadowolony. Żeby motywować. Na mnie zadziałało to zupełnie odwrotnie i bojąc się reakcji innych na moją porażkę, po prostu to zostawiłam. Teraz nawet myśląc o tym jest mi przykro i wiem, że coś czym zajmowałam się całe życie nie będzie dawać mi radości. Jest mi bardzo ciężko, a jedyne co słyszę to wyzwiska i krzyki, bo zrezygnowałam. Zero wsparcia, zero nawet prób zrozumienia.

Ostatnio w pracy jedna dziewczyna zaczęła na mnie krzyczeć, bo coś nie wyszło. Nie była to moja wina, bo zrobiłam wszystko co mogłam. Początkowo próbowałam załagodzić sytuację, ale było tylko gorzej. Więc, swoim zwyczajem, przestałam się odzywać i ruszać. Siedziałam, patrzyłam, łzy leciały mi do oczu. Z nerwów zaczęłam cała drzeć. Po prawie godzinie krzyków i wyzywania mnie dziewczyna w końcu zostawiła mnie w spokoju, oznajmiając wszystkim dookoła, że jestem chora na głowę.
Zabrałam rzeczy i uciekam z płaczem do domu.

Tak, jestem chora na głowę. Nie uważam tego za coś złego, nie mój wybór, taka się urodziłam. Nie liczę już nawet na to, że będę mieć przyjaciół. Ale chciałabym, żeby moje zaburzenia nie były tematem drwin. Nie rozumiem emocji, nie odróżniam, czy ktoś mówi coś w złości, czy faktycznie tak myśli. Kiedy ktoś krzyczy momentalnie zaczynam płakać i jestem przerażona. Nie potrafię się tym nie przejmować. Czy naprawdę tak ciężko zaakceptować, że ktoś jest inny? Ciężko zrozumieć, że ktoś może nie być tak przystosowany jak reszta? Wiem, że wymagam trochę innego traktowania niż inni. Ale nikogo nie zmuszam do kontaktów ze mną. Jeżeli ktoś nie wie jak ze mną rozmawiać, wcale nie musi tego robić.
CzarnyMag Odpowiedz

Rzeczywistość nigdy się do nikogo nie nagina. Bycie uległym, wycofanym, a nawet skorym do kompromisów to droga do mrocznego miejsca. Ludzie będą Ci wchodzić na głowę w nawet najbardziej prozaicznych sytuacjach życiowych. Jedyne, co można zrobić, to pracować nad sobą i szukać swojego miejsca na świecie.

NOTHING000

Albo uciekać w nieskończoność...

tewu

Tutaj trzeba po prostu zachować umiar. Nie iść na żadne kompromisy, forsować swoje zdanie za wszelką cenę i narzucać się innym to też nie najlepszy pomysł. Nie neguję tu komentarza CM, dodaję tylko bo wielu ludzi przez próbę unikania jednej skrajności wpada w drugą.

CzarnyMag

Zgadzam się w całej rozciągłości.

Volk Odpowiedz

Niestety, ludzie wyczuwają slabą jednostkę i będą wykorzystywać ją do własnych celów. Nie wszyscy, ale jednak. Dziwne, że psychiatra nie zaproponował Ci żadnej terapii, bo w końcu ona jest podstawą przy wprowadzonej farmakologii. Zawsze możesz zapisać się na fundusz, a w przypadku myśli samobójczych myślę, że od razu znajdzie się jakieś miejsce. Nawet jeśli miałby to być zakład zamknięty, nie ma co się bać. Wbrew powszechnej opinii takie miejsca istnieją po to, aby Ci pomóc. ;)

TakaJa12345

Z wlasnego doświadczenia moge powiedziec że ludzmi nieuleczalnie chorymi psychicznie, od momentu diagnozy nie bardzo chca sobie zawracać głowę.

Whiteknight

TakaJa12345 - potwierdzam.

Owsiankozerca Odpowiedz

Nie wiem gdzie pracujesz, czy u jakiegoś Janusza biznesu, czy w większej firmie, ale to co się stało w pracy nadaje się do zgłoszenia do HRu. Takie zachowania nie mają wytłumaczenia w pracy I powinna chociaż notka pójść w kartotekę laski. Więc pisz oficjalnego majla, kiedy, gdzie, kto był świadkiem, nawet jak teraz nic nie zrobią, to kiedyś taka informacja może ci się przydać. Następnym razem włącz nagrywanie w telefonie, albo komputerze.

justas Odpowiedz

Potrzebna jest psychoterapia, musisz odbudować poczucie własnej wartości. Ludzie będą na Ciebie krzyczeć, bo jak wampiry wyczują nawet kroplę krwi, która zwie się Twoją słabością. I większość z nich uwielbia się pastwić nad innymi.

nowysystemppoz Odpowiedz

Niestety, do zrozumienia tego z czym się zmagasz potrzeba dojrzałosci.

Heppy Odpowiedz

Nikt nie ma prawa na ciebie krzyczeć przede wszystkim. Jesteś dorosła osoba, a nie przedszkolakiem. Jak mnie tacy ludzie wkur*iaja ... to nie jest twoja wina. To oni nie panują nad swoimi emocjami w społeczeństwie.

Woronin Odpowiedz

Czemu zdrowi ludzie oczekują od psychicznie chorych, by zachowywali się jak zdrowi?

TakaJa12345 Odpowiedz

Ja mam zespól aspergera i nerwice natrenctw. Pomogło mi ślęczenie w bibliotece nadziale psychologii i probuję obejść to że nie rozumiem mimiki, gestykulacji i sarkazmu, robiąc sobie na dzień dobry obraz psychologiczny danej osoby na podstawie jej ubioru, fryzury, dodatków. Najgożej jak ktoś jest z wyglądu kompletnie nijaki. Tacy zwykle są złośliwi albo paplają jak najeci na tematy godne rozpuszczonych nastolatkow (nie wszyscy, większość z analizowanych od lat ludzi).

No i mówie na początku znajomosci że jestem chora i jak to się objawia. Przykro jeśli kilka głąbów to wyśmieje ale to dobry sposób na odsianie jednostek z którymi i tak nie chciałabym sie po chwili zadawać. No i życie towarzyskie mi sie zaczęło dopiero jak skonczylam jakies 22 lata , czyli jakieś 8lat od diagnozy. Do tego czasu uczylam sie dostosowywać, nie bylo łatwo, wiele razy traciłam nadzieję ale ostatnio daje radę. Trzymam kciuki by Tobie też się udało.

Rainbowhorse Odpowiedz

Moja przyjaciółka ma podobnie i nie którym niestety to przeszkadza i traktują ją tak jak ciebie w tym wyznaniu. Przykro mi że trafisz tylko na takich idiotów :( ale lepsze czasy napewno nadejdą !

Dragomir Odpowiedz

Trudny temat. Sama nie umiesz sie dostosowac do otoczenia, a oczekukesz ze otoczenie bedzie umialo do Ciebie? To powazny problem przede wszystkim dla Ciebie. Mam nadzieje, ze uda Ci sie to jakos naprawic ale sama nie zrobisz tego, musi pomoc dobry terapeuta. Pozdrawiam, zycze powodzenia.

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie