#eE1wL
Dla mojego ojca, zagorzałego socjalisty, każdy kto może pozwolić sobie na droższy samochód, czy zagraniczne wakacje to "pieprzony złodziej". Oczywiście on sam jest wzorem wszystkich cnót tego świata, co niedziela na kolanach do kościoła, no po prostu świętością bije na głowę samego papieża, jednak mimo to nie on jest najgorszy.
Najgorsza jest moja matka - manipulatorka, która okręciła sobie mojego ojca wokół małego paluszka. Uważa, że wszystko jej wolno i do wszystkiego ma prawo.
W swoim pokoju na wierzchu nie mogę zostawić niczego, ponieważ zaraz jest pootwierane, przekopane itp. Na wszystko ma jedno wytłumaczenie "Skoro to mój dom, to wszystko co w nim jest również należy do mnie". Jedak przegięła pałę, kiedy odebrała od listonosza list, podając się za mnie. Listonosz najwidoczniej w dupie miał to, komu przekazuje list. Był to list z zawiadomieniem o spóźnionej zapłacie raty, którego ona NIE MIAŁA PRAWA odbierać, a co dopiero otwierać.
To, co stało się po tym, jak go przeczytała, to prawdziwe piekło. Zaczęła wyzywać mnie od złodziei i oszustów, nie docierały do niej żadne moje argumenty, że to była jednorazowa sytuacja. Z udawanym płaczem zadzwoniła do ojca, żeby powiedzieć mu o wszystkim, a kiedy się rozłączyła z uśmiechem powiedziała, że jak ojciec wróci, to mnie "zaj*bie". To, co działo się po jego powrocie, to był jakiś chory cyrk. Żadne tłumaczenia nie docierały do jego pustego łba. Rozpowiedzieli całej rodzinie, że jestem złodziejem i dłużnikiem, wskutek czego wszyscy się ode mnie odwrócili. Nikt nawet nie chciał wysłuchać mojej wersji. Moja kochana mamusia osiągnęła swój cel - udało jej się nastawić całą rodzinę przeciwko mnie. Zrobiła ze mnie najgorszego potwora "bo przecież ona otwarła ten list dla mojego dobra, a ja nie doceniam tego, jak ona się dla mnie poświęca!".
Po tym wszystkim w przeciągu kilku dni wynająłem sobie małą kawalerkę i wyniosłem wszystkie swoje rzeczy pod ich nieobecność. Wyszedłem bez słowa i więcej nie wróciłem, dla mnie ci ludzie już nie istnieją. Jak tylko uporządkowałem swoje życie, poszedłem na policję złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, jakim jest otwieranie i powielanie cudzej korespondencji, ponieważ od kuzynki dowiedziałem się, że ojczulek skserował sobie to pismo i porozsyłał je po całej rodzinie "jako dowód".
Jestem ciekaw, czy jeśli dostanie wezwanie na komisariat, to dalej będzie święcie przekonana, że ma prawo otwierać cudzą korespondencję.
Otwierać prawa nie maja. Ale co do listonosza to ma on prawo przekazać list domownikowi. Chyba że byłby oznaczony jako doręczenie do rąk własnych. Ja odbierając listy do mojej mamy nawet z sądu podpisuje się za siebie .
Dobrze że potrafiłeś się postawić a nie siedziałeś bezczynnie i płakałeś, bardzo szanuje takich ludzi jak ty.
Dobrze zrobiłes, powodzenia
Mają prawoodebrac jeżeli tam mieszka(ale podpisać się musi swoim odpisem- jeżeli się podpisała twoim, to jest to przestępstwo i należy zgłosić na policje.). Za to otworzyc i przeczytać, czy powielac nie ma prawa, bez twojej zgody i też chyba jest to karalne.
Gratuluję, że umiałeś się postawić i podjąć dojrzałą decyzję o odizolowaniu się. Nawet jak rodzice się wystraszą, że sprawa poszła wyżej i przeproszą to doprowadź to do końca i pod żadnym pozorem nie wracaj do domu, bo zmiana będzie chwilowa, ze strachu, a jak zobaczą, że zadziałało to wrócą do dawnego zachowania (zwłaszcza skoro matka jest taką manipulatorką). Życzę powodzenia.
@kadabro nie wydaje mi się, by przeprosili. po opisie wynika, że to jest ten typ człowieka, który rozpowie po rodzinie że własną matkę na policje podał! no jak tak można??!!!!!
Widzę tą małpę nosacza jak przeczytałem o twoim ojcu.
tę małpę
@Vstorm biedne małpy, nawet nie wiedzą jak obrażane są :(
I bardzo dobrze, to ich może oduczy takich zachowań
Do końca wyznania czekałam na te piękne zdania: "Już z nimi nie mieszkam." oraz "Już ich nie znam." :D
Popieram Cię na wszystkie sposoby
I prawidłowo! Brawo dla autora za wzięcie sprawy we własne ręce zamiast użalania się nad swoim losem!