#e6lCe
Miesiąc temu zerwaliśmy(wirus tutaj nie miał nic do tego), a ja popadłem w depresję. Boję się, że już nigdy nie znajdę partnerki, chociaż mam ujemną wiremie (nie zarażam), w Polsce ludzie nie mają świadomości co do HIV, i traktują zarażonych jak trędowatych.
Wierzę, że jeszcze zdołasz pokochać i być kochanym 😊
To, że nie ma u ciebie wiremii, oznacza tyle, że jesteś bezobjawowym nosicielem - nie ma wpływu na zdolność zarażania. Wirus wciąz jest i będzie w twoich wydzielinach - to, czy wpakujesz w kogoś ilość wirusa, którą jego układ odpornościowy pokona, czy nie, jest na tyle losowe, że nie ma mowy o "braku zdolności zarażania"
"boje się, ze nigdy nie znajdę partnerki" - opcje są trzy - osoba zarażona, celibat, albo bycie kupą gówna, która na chama z pełną świadomością opyli komuś śmiertelnego wirusa.
Ktoś tam niżej napisał, że kilka osób udało sie wyleczyć - owszem, niby się udało. Zanim zrobi się jednak komuś nadzieję, warto by było doczytać co i jak - wyleczenie udalo się dzieki temu, że trafił się koleś, którego organizm sam z siebie wytwarza przeciwciała - zsyntetyzować ich, jak dotąd się nie udało. powodzenia w załapaniu się na dawkę...
Ale niewykrywalny poziom wirusa we krwi, czyli zerowa wiremia, właśnie oznacza, że leczenie jest skuteczne i nie ma możliwości nikogo zakazić.
Partnerzy osób żyjących z HIV mogą zażywać profilaktycznie leki przeciwwirusowe, poza tym najprostszy sposób, czyli prawidłowo używana prezerwatywa jest skuteczną ochroną.
Chyba już kilka osób udało się całkowicie wyleczyć. W sensie, że nie ma już śladów wirusa w organizmie. Może Panu też się uda? A przez ten czas może Pan znaleźć inną miłą osobę. Ważne, żeby dla siebie był Pan miły. Dziękuję, że Pan żyje.
Ludzie się tego boją, normalna sprawa i trzeba to rozumieć. Inną sprawą jest to skąd to gówno przywlekłeś. Jeśli to twoja wina to musisz teraz wziąć za to odpowiedzialność.