#T23YU
Ogólnie ostatnio zaczęło się u nas dziać trochę dziwnie. Drugi rok studiów. My mieszkamy ze sobą od samego początku w akademiku (studio, dwa pokoje 3+2 ze wspólną łazienką) i w piątkę tworzymy mocno zgraną ekipę. Ja mieszkam w tym pokoju 3-osobowym a on w dwójce.
No i jakoś w połowie kwietnia się zaczęło. Niby wszystko normalnie ale zaczął częściej do nas przychodzić i najczęściej siadać na moim łóżku albo za moim biurkiem. I niby nic ale jak już przychodził to a to niby tak zwyczajnie stanął za mną i oparł się o mnie żeby zobaczyć co robię na laptopie. A to później zaczął się bawić moimi włosami... Jak ja leżałem na łóżku to on usiadł na moim kreślę i położył nogi na moim łóżku ale tak żeby jego stopy leżały na moich nogach... I tak zacząłem zauważać że idzie to dalej i dalej, ale nic nie mówiłem ani nie robiłem, raczej ignorując temat. A później parę razy oglądaliśmy filmy i jak siedzieliśmy razem na moim łóżku to też niby tak zwyczajnie się o mnie oparł... Następnym razem siadł już od samego początku blisko i oparty I tak szło to dalej i dalej... I doszliśmy do tego że kiedy ostatnio tak coś oglądaliśmy to właściwie leżał za mną przytulony do mnie (właściwie jak na łyżeczkę... I to on jako ta duża) i jeszcze mnie głaskał po plecach i głowie... Reszta chłopaków obecna w pokoju ale nic nigdy nie powiedzieli... Chociaż parę razy widziałem spojrzenia, więc pewnie swoje pomyśleli. Więc na razie nie ma problemu, jednak samo miejsce nie należy do super progresywnych.
Znamy się dosyć dobrze i no on nie jest gejem... Jak zaczynaliśmy studia to miał dziewczynę i nawet ją poznałem bo byliśmy całą ekipą w zeszłym roku na Mazurach, zresztą potem zimą się rozstali ale dość szybko ogarnął sobie inną a po drodze dość intensywnie tinderował z laskami (ons-y i inne konfoguracje xd) czego nie ukrywa, wręcz przeciwnie. Zresztą z tamtą pierwszą rozstali się bo ją notorycznie zdradzał (studia w innym mieście). Swoją drogą to też było trochę słabe, bo my ją znaliśmy a jednocześnie musieliśmy wszyscy udawać, że nic nie wiemy. No ale do rzeczy... Gejem nie jest ale jednocześnie czasami się zachowuje... No właśnie... Nawet jakby mnie nie podrywał tylko już ze mną był. A dodatkowym problemem jest to... Że nawet mi się to zaczęło podobać (chociaż sam nigdy nie robiłem nic mm)... Trochę to dziwne ale nigdy nie zdarzyło mi się żeby ktoś mnie tak przytulał... W sensie nic podobnego jak z żadną inną laską... A przy okazji (to będzie dziwna uwagę) ale nie mogę pozbyć się myśli, że on zawsze jakoś tak za...cie pachnie xd No ale nie dałem po sobie do tej pory nic poznać. Nie jest tak, że dałem mu jakieś niejednoznaczne sygnały... Więc temat tak wisi zupełnie nie omówiony i wszyscy udajemy, że nikt nic nie widział.
Pogadaj z nim "po męsku", że sobie tego nie życzysz i niech się odp...i.
Tylko autor zdaje się życzyć sobie tego. Albo przynajmniej ma ambiwalentne emocje w tej sprawie.
Co więcej, uważa, że nie dał żadnych sygnałów na "nie", a jednak wymienił mnóstwo takich sygnałów - akceptowanie przytulania czy choćby niecofnięcie stóp, kiedy druga osoba kładzie na nich swoje, to też sygnały.
Istnieje niestety szansa, że pan autor jest po prostu za miły, albo "nie chce robić dramy". Zobaczył, że inni w pokoju zachowują się jakby to było normalne, to siedzi cicho, żeby nie rzucać się w oczy, żeby nikogo nie urazić. Dużo ludzi tak ma. Stąd są często właśnie komentarze jak stanie się coś złego, że czemu ktoś w ogóle kogoś wpuścił, za kimś poszedł, czemu wcześniej w pysk nie dał. Ludzie czasem zgodzą się na wszystko po prostu dla świętego spokoju. Więc może być tak, że pan autor bardzo chętnie by te odnóża współlokatora połamał, ale skoro w sumie się kolegują, skoro inni się zachowują, jakby to nie był żaden problem, to sobie siedzi cicho, żeby nie wyjść na dziwnego czy niemiłego. Jest nadzieja, że może to jakoś po prostu być trochę zbyt bliska przyjaźń i nic się nie stanie. Ale może być tak, że któregoś dnia współlokator przyjdzie i od razu zacznie jakieś straszne rzeczy właśnie z wyjaśnieniem "No bo jakbyś nie chciał, to byś mnie odepchnął, przecież dawałeś sygnały, że mogę". A wtedy już może rozmowa nie docierać. Ale właśnie, też jest opcja, że jakby teraz pan autor coś zrobił to by go koledzy wyśmiali, albo uznali za niemiłego. Zdarza się usłyszeć dosłownie "a co ci przeszkadza, że cię nie chciał z samochodu wypuścić, pewnie chciał pogadać". Ale wiadomo co by ludzie powiedzieli jakby ktoś jednak drugi raz wsiadł do tego samochodu.
@Meannes Jasne, może być i tak w skrajnych przypadkach. Jednak przeniesienie się w inne miejsce, kiedy ktoś kładzie nogi na czyichś nogach itd. to zachowanie niewymagające konfrontacji.
Ma Pani trochę rację, Pani Domandatiwa. Jednakże niestety może zdarzyć się tak, że ktoś próbuje być tak bardzo bezkonfliktowy, że nie jest w stanie nawet tego zrobić. Dodatkowo ludzie zwykle uczą dzieci tylko, żeby całkowicie nigdy nie powiedziały "nie". I potem wyrastają młodzi ludzie, którzy pierwszy raz bez rodziców są na studiach. A co wynoszą z domu? Naukę, że jakiekolwiek wyrażenie dyskomfortu jest wręcz obrazą. Dopiero właśnie gdzieś takie sytuacje kogoś nauczą, że po prostu nie da rady po prostu siedzieć cicho. Ale nadal pozostanie ogromne poczucie winy przy każdym chociaż najmniejszym "nie". Może minąć jeszcze wiele lat zanim pan autor będzie naprawdę w stanie po prostu się od kogoś odsunąć, a tym bardziej powiedzieć, że sobie czegoś nie życzy.
@Meanness
Bycie takim zbyt miłym, to na dłuższą metę same problemy. Brak asertywności i umiejętności stawiania granic prowadzi zwykle do tego, że ktoś inny pozwala sobie na coraz więcej, aż sprawy zajdą zbyt daleko, by to odkręcić.
Ma Pan niestety rację, Panie JoseLuisDiez. I tu jest właśnie problem. Bo ktoś będzie komuś robił coś, czego on nie chce, ten ktoś nie będzie w stanie nic powiedzieć i po prostu cały czas będzie źle. Czasem ktoś istotnie nie chce nic złego zrobić, ale myśli, że jest dobrze, bo przecież nikt mu uwagi nie zwrócił. I przez to może przypadkiem skrzywdzić kogoś, kogo tak naprawdę lubi i się z tym źle czuć. No i wtedy właśnie jeszcze mu ludzie powiedzą "to trzeba się było domyślić". Ale jeśli ktoś istotnie jest zły, może użyć tego jako wymówki. Właśnie domyślać się, że robi coś złego, ale powiedzieć "no, ale mi nic nie powiedział". I wtedy właśnie ludzie jeszcze ofierze będą powtarzać, że to wina tej rzeczonej ofiary, bo "trzeba było coś powiedzieć" czy właśnie "jakby nie chciał, to by powiedział". A wszystko wynika z wychowywania lalek zamiast ludzi. Czyli takiego wychowania dzieci, żeby były jak lalki, które ładnie wyglądają na wspólnym zdjęciu, robią to, co się im każe, a potem usiądą na swoim miejscu i można o nich zapomnieć. Do tego idzie to też w dorosłość, czyli jak dzieci stają się młodzieżą i zaczynają pracę to od razu jest "tylko nie narzekaj, nie pysku, nie komentuj, nie wypominaj, jeśli szef się myli, nie idź na L4, bo cię wyrzucą" połączone z "ale ci młodzi roszczeniowi, wypłatę na czas chcą i jeszcze mieć wolne po pracy". Więc ludzie od samego narodzenia, praktycznie do emerytury są uczeni "siedź cicho i nie narzekaj". Ale jednocześnie jak ktoś tak cicho siedzi to jest "frajerem" i "sam sobie na to pozwala", zaś jak ktoś innych wykorzystuje to "potrafi sobie poradzić w życiu", za to ktoś istotnie po prostu asertywny to "wredna menda, która nikomu nie pomaga". Stąd ludzie się uczą albo być wykorzystywanym, albo wykorzystywać. I zawsze to ten wykorzystywany jest uznawany za winnego sytuacji. Trzeba by było w ogóle zmienić sposób myślenia dorosłych i sposób wychowywania dzieci, żeby mieć jakiekolwiek szanse, żeby ludzie potrafili powiedzieć zwykłe "nie".
@Meanness Jak już zauważono on nie napisał że się z tym źle czuje. Może się czuje a może nie, nie sprecyzował. Więc snucie takich domysłów nie ma sensu, dopóki nie ma informacji od źródła.
Dajesz mu nieme przyzwolenie na coraz więcej. Kto wie kiedy postanowi Cię pocałować albo wykorzystać . Pytanie, na jak wiele mu pozwolisz?
Gdzie wady? Żarcik. Tzn. jeżeli to Tobie przeszkadza to daj mu o tym znać, najpierw niewerbalnie, czyli dyskretne odsunięcie się, albo... kiedy się oprze o ciebie to za chwilę wstań, zmień położenie, zacznij jakiś randomowy temat żeby itd. rób to przez jakiś czas, żeby dać mu znać że tego nie chcesz. A jeśli to nie pomoże.... no to pogadaj z nim. Najlepiej to załatwić na poziomie niewerbalnym... czyli dawać mu do zrozumienia że tego nie lubisz. No bo jeśli... tego nie robisz to on myśli że to jest ok. Nie musi być gejem, pewnie bi.
Ale jeśli nie czujesz się z tym źle albo wręcz przeciwnie... no to już sam wiesz co z tym zrobić. No bo musisz zadecydować czy chcesz w to iść czy nie.
Zresztą... w krajach mniej pruderyjnych spora część facetów przyznaje w ukryciu że są trochę bi i to nie jest nowum.
biseksualizm być jak: