#dyiOC
Ale zacznijmy od początku. Kilka lat temu wyprowadziłam się z domu do jednego z większych miast w Polsce. Zamieszkałam razem z koleżanką i dwójką obcych nam, młodych osób. Wszystko byłoby okej, gdyby nie fakt, że nigdy nie robiłam kupy poza rodzinnym domem, choć miałam 25 lat.
I tu zaczynają się schody...
Miałam wielkie trudności z robieniem dwójki do tego stopnia, że potrafiłam tydzień jej nie robić, a po tym czasie w weekend jechać do domu głównie po to, żeby zrobić szybki "zrzut". Ciągle wydęty brzuch, bóle i puszczanie cichaczy gdy nikogo nie było w pobliżu to normalka. Dopiero po pół roku gdy wiedziałam, że jestem sama w mieszkaniu, a współlokatorzy wyszli na zajęcia stwierdziłam, że nie wytrzymam, zrobię szybko swoje i będzie po kłopocie na kolejny tydzień.
No i gdy tak siedziałam na tronie i robiłam dwójkę życia słyszę, że ktoś wchodzi do mieszkania. Modliłam się, żeby od razu poszedł do pokoju. Pech jednak chciał, że pierwsze co to złapał za klamkę toalety i zapytał ile mi to jeszcze zajmie, bo strasznie chce mu się siusiu. Niewiele myśląc odpowiedziałam, że już wychodzę.
I zaczęło się... W mojej głowie miałam tysiąc myśli co teraz, narobiłam komorę gazową na całe mieszanie, zrobiłam się czerwona jak burak i aż oblał mnie zimny pot. No, ale trzeba było działać i to szybko. Spuściłam wodę. I co? Nic!!! Jeden, drugi raz i nic!!! Ten "zrzut" był wyjątkowo ogromny, w końcu trzymałam go cały tydzień w sobie i nie chciał cały się spłukać. Koledze powiedziałam, że zaraz wychodzę, a ja drugi raz czekałam, aż spłuczka napełni się wodą. Mijają minuty, a ja wpadam w coraz większą panikę. Niewiele myśląc owinęłam rękę papierem toaletowym, złapałam to co zostało, zawinęłam w niego, wypsikałam toaletę odświeżaczem i wyszłam. Kompletnie nie myśląc co robię zobaczyłam otwarte okno w kuchni, więc cały zwitek wylądował na trawniku przed domem. Tak, rzuciłam zawiniętym papierzakiem przez okno w kuchni na trawnik. Pech chciał, że sąsiad szedł z psem i akurat ten strasznie zainteresował się tym co tam leży. Jednym chapsnięciem pies rozwalił pancerz mojego papierzaka, pokazując swojemu panu całą mordkę w kupie. Do końca życia nie zapomnę miny tego gościa, gdy patrzył to na mnie, to na psa.
Od tego czasu bałam się spotkać tego sąsiada na klatce, dlatego też wyprowadziłam się z tamtego mieszkania.
Do dnia dzisiejszego mam problemy z robieniem dwójki i gdy przypomnę sobie tę historię, to nie mam pojęcia co mnie opętało...
A wystarczyło powiedzieć, że trochę Ci zejdzie
Właśnie. Trzeba było powiedzieć, żeby poczekał, bo srasz. Kto nigdy nie robił kupy niech pierwszy rzuci kamień .
Autorka rzuciła. Tylko że nie kamieniem.
Pierwsza strona gazety : ,,Uwaga. Latająca kupa" 💩
Nam na studiach jedna Pani dr powiedziała tak: "Zróbcie sobie kupe na talerz, popatrzcie się na nią i pomyślcie, czy chcielibyście z tym chodzić przez tydzień w swoim organizmie, czy moze jednak lepiej spuścić to w ścieki"
rozbawilo mnie to
- co pani wyrzuciła?
- gówno
Kiedy nie mogę spuścić kupy, używam szczotki do kibla, popycham kupę do odpływu i spuszczam wodę. Zawsze działa.
Można ją też rozdrobnić. Czym kto woli.
Też tak robię xD
Kiche rozsadzi, a nie zrobi... Jak ja tego bardzo nie rozumiem...
To lepiej jest wywalić g..no w papierku przez okno, tak?
Nie rozumiem, dlaczego tyle ludzi ma problemy ze sraniem poza swoim domem. Przecież KAŻDY to robi. Kazde żywe stworzenie. Może pora zwyczajnie dorosnąć i historie o nie-srajacych i nie-pierdzacych księżniczkach włożyć między bajki.
P. S cieszę się że koleś Cię zobaczył i że jest Ci wstyd. To gówno tam leżało i trulo atmosferę, już nie mówiąc o ludziach czy psach, którzy mogli w to wejść na spacerze. Inni sprzataja po swoich psach i wyrzucają do kosza, a Ty, człowiek z dostępem do sedesu, na trawnik.
Lecz sie psychiatrycznie.
Czasem wydaje mi się, że brakuje wam problemów w życiu. Nie wiem, naprawdę nie wiem jak można wstydzić się zrobić kupę. To fizjologia, naturalna rzecz, której nie obejdziesz. Każdy ją robi. Celebryci, prezydenci, politycy, każdy. I każda śmierdzi. Jak większość tego, co wydostaje się z naszego ciała. Wstydzisz się, użyj odświeżacza, ale błagam, nie twórzcie problemów na siłę.