#dybiH
To wszystko jednak skończyło się po dwóch przypadkach, które były bardzo blisko siebie w czasie.
Na jednej stacji notorycznie widziałem pewną panią, która chodziła po pociągach i opowiadała ckliwą historię jak to nagle trafiła na bruk i potrzebuje trochę pieniędzy by od nowa zacząć sobie życie. Widywałem ją przez pół roku, w pewnym momencie zacząłem mówić słowo w słowo, wraz z nią jej historię. Nie dostała tego dnia ani grosza, widziałem ją natomiast tydzień czy dwa później, jak siedziała w słońcu w parku popijając piwo i chwaląc, że dzisiaj sporo wyciągnęła, nie usłyszałem kwoty, ale za to mówiła to do dwóch osób. które widywałem na tym samym dworcu jak żebrały.
Dwa tygodnie później, pewne romskie dziecko podeszło do mnie z kubeczkiem, w którym były niemal same grosiki i tylko grzechotało dając do zrozumienia, że potrzebuje tych pieniędzy. Spotkałem je nieco później (pociąg się opóźnił o znaczny czas, a ja postanowiłem wyjść poza dworzec by zapalić). To samo dziecko stało przy czarnej nowiutkiej terenówce BMW i wyciągało z kieszeni pieniądze które wyżebrało, mogę przysiąc, że był tam banknot 50zł, sporo innych po 10 i 20, i część banknotów temu dziecku wypadła. Z samochodu wysiadł wtedy bardzo dobrze ubrany Rom, coś tam pokrzyczał w ich języku i uderzył dziecko w twarz. Chyba zostawił jakiś ślad czy coś, bo po chwili niemal wrzucił dzieciaka do samochodu i odjechał. Jak skończyłem papierosa, z jakiegoś powodu podszedłem na to miejsce i podniosłem to co zostawili, a był to banknot 20zł i prawie 8zł w drobnych.
Nie dawajcie się oszukać żebrakom, być może wiele z nich faktycznie potrzebuje pomocy, ale ja wtedy uwierzyłem, że jednak dla większości jest to praca jak każda inna.
W żebrakach od razu czuję fałsz. Zwłaszcza jak widzę, że klęczą i wręcz się płaszczą, a potem patrzą z pogardą, kiedy ich mijam.
Ale ostatnio wręcz mnie to wzburzyło. Najpierw minęłam jakaś kobietę ok. 50-55 lat, która klęczała na rękawiczkach, ubrana w całkiem ciepłe i solidnie wyglądające rzeczy, porządnie ostrzyżona i ewidentnie farbowana (delikatne odrosty), z jakąś kartką w ręku, błagała i płakała, że ludzie źli itd. A 50 metrów dalej na plastikowym wiadrze siedziała babuszka, lat 80+ w połatanych ubraniach i uszatce, niewątpliwie wieloletniej. Sprzedawała zdaje się śmietanę w słoiczkach.
Niby nie znam ich historii, ale po prostu szlag mnie trafiał.
Ta druga przynajmniej uczciwie zarabiała coś sprzedając, a nie "poratuj grosikiem kierowniku"
O to chodzi. Zgarbiona staruszka pracuje na każdy grosz, a młodsze o ćwierć dekady od niej popłaszczą się i mają nieraz dużo więcej, bo ludzie dadzą na odczepnego.
O, przepraszam - ćwierć wieku :)
Nikt uczciwy nie musi żebrać, bo jest mnóstwo ośrodków i organizacji oferujących pomoc.
Dokladnie!!! Pamietam jak pracowalam w fabryce na bardzo ciezkim "meskim" stanowisku, raz pod sklepem jakis dziadyga moze 50 lat ktory wygladal dosc krzepko i sprawnie aczkolwiek menelowo chcial 2 zlote na piwko , sie zagotowalam to ja zaiwaniam jak wol zeby miec na rachunki zycie i oczywiscie piwko a ten bedzie siedzial jak pan nic nie robiac caly dzien i daj daj daj , nie mam litosci bo ten kto potrzebuje poszuka pomocy w specjalnych osrodkach a nie bedzie zebral
To są całe szajki oszustów, trzeba bardzo uważać, a nawet nie dawać zebrakom pieniędzy. Białą laske, ciemne okulary, kartkę z napisem "jestem niepełnosprawny" może mieć każdy. Dzieci są wykorzystywane w bestialski sposób do żebrania, a dostają z tego prawie nic.
Osoby faktycznie potrzebujące otrzymają tą pomoc w odpowiednich instytucjach.
Pozdrawiam
@triste, wydaje mi się, że policja nic z tym nie robi...
Czytałam kiedyś wpis na facebooku o tym, że dzieci trzymane na rękach kobiet, które żebrają praktycznie nigdy nie płaczą. Wyjaśniono w nim, że po prostu są usypiane jakimiś narkotykami czy czymś podobnym. I teraz tak na poważnie... czy trzymanie jakiegokolwiek dziecka na mrozie czy na ulicy powinno być akceptowalne? Gdzie jest policja? Gdzie mops? Te dzieci powinny być w szkołach, mamy narzucone prawo do edukacji! Jakim cudem przez tyle lat jazdy do szkolły, spotykałam jedną rodzinę (matka i 4 dzieci w różnym wieku), która żebrała na ulicy i nikt ich nie sprawdził? Tam produkcja dzieci musiała być normą, bo co chwilę jakiś niemowlak na rękach kobiety się pojawiał pomimo mijanych LAT!
Chcą grać na emocjach. Myślą, z resztą całkiem słusznie, patrząc na to, ilu ludzi się na to nabiera, że małe dziecko wzbudza litość. Na dorosłego żebraka często nie zwraca się uwagi, jednak wielu ludzi, widząc przy takim żebraku małe dziecko, myśli sobie "Boże, jakie biedne dziecię, niczym nie zasłużyło na taki los!". Nie od dziś wiadomo, że wielu ludzi rusza los przede wszystkim dzieci. Dlatego daje się tym kobietom niemowlaki lub dzieci do lat kilku, a żeby nie psociły, to się je usypia. Bestialstwo, jakiś czas temu widziałam podobne praktyki że szczeniakami." Zbieram na karmę".
Zastanawia mnie, tak jak i Was, czemu policja lub podobne organy się tym nie interesują. Przecież nie od dziś wiadomo, że wiele żebraczek to jedynie pionki, sterowane przez kogoś wyżej. Widzą osobę, która pali na dworcu i już lecą wystawiać mandat, ale nie widzą kobiety z dzieckiem śpiącym/nieprzytomnym już kilka godzin na mrozie?
Dlatego ja kupuje jedzenie tylko wtedy gdy mnie o to poproszą. Inaczej nie dam ani grosza. Kiedyś narzeczony opłacił zdjęcia do dowodu bezdomnemu bo siedział i płakał że jeśli dzisiaj ich nie zrobi to nie zdąży oddać papierów do pracy. I tego też nie żałował bo ten człowiek naprawdę poszedł te zdjęcia zrobić i cała drogę mu dziękował.
Na to też jest sposób. Są ludzie którzy wymieniają jedzenie na alkohol.
Dlatego już się nauczyłam i żadnemu żebrakowi pieniędzy nie wrzucam. Raz na jakiś czas chodzi u nas pani po osiedlu, ale ona się pyta czy nie ma się czegoś za dużo i czy by można ją poratować. Owszem tej kobiecie mogę dać jakieś bułki, wędlinę czy co tam akurat mam. Ale pieniędzy? Nigdy w życiu!
Akurat te romskie dzieci nie żebrają jak sam piszesz z własnej woli, tylko z przymusu i często jak nie uzbierają dość dużo to są tam bite itp. Takie dziecko nie ma wyboru, imo nie powinno się meneli i dzieci w takiej sytuacji wrzucać razem do wora.
Tym bardziej nie powinno się dawać im pieniędzy, bo wspiera się to chore zjawisko.
Ja to wiem, Ty to wiesz i większość ludzi wie, że to dziecko jest jedynie pionkiem jakiegoś bossa, ale dlaczego w takim razie nikt nie reaguje? Policja i ochrona na dworcach jest kazdego dnia. Oni widzą człowieka, który schował się za jakimś winklem, aby zapalić papierosa i już biegną wypisywać mandat, ale nie widzą kilkuletniego dzieciaka chodzącego od człowieka do człowieka, proszącego o pieniądze? Nie widzą kobiety z dzieckiem, które "śpi" już kilka ładnych godzin, które się nawet nie rusza? Dziecko jak każdy człowiek, rusza się przez sen, przekręca, cokolwiek, a nie leży jak martwe, jak jakiś worek ziemniaków. A jeśli już ktoś im pokaże palcem taką osobę, to i tak nie reagują, umywają ręce, ignorują.
@AmziTolzma Palacz, jak dostanie mandat raz czy drugi, za trzecim razem pomyśli dwa razy, zanim wyciągnie zapalniczkę i papierosa. Nie ma czegoś takiego, jak gangi nikotynowców, za to taką grupę żebraków jest dużo trudniej pogonić czy rozbić - a nawet, jeśli się uda, zaraz na miejscu jednego cygańskiego dziecka czy bezdomnego pojawi się pięć innych, pozwalając ich przywódcom dalej czerpać zysk. Najlepszym rozwiązaniem jest po prostu nie dawać żebrakom pieniędzy. Jak nie będą nic z tego mieć, to przestaną nagabywać przechodniów czy podróżnych.
Było takie opowiadanie A.C.Doyle' a o Sherlocku Holmesie i żebraku, który zgarniał z tego ogromną kasę. Polecam.
Szkoda dzieci zmuszanych do żebrania :(
Z tą Panią to na 99% mówisz o Wrocławiu, sama ją już dwa razy widziałam :D
Osobiście mam taką zasadę, że nie daję osobom żebrzącym niczego, jeśli czuć od nich alkohol, papierosy albo są cyganami. W innych przypadkach, jeśli ktoś prosi mnie o pomoc, idę z nim do sklepu np. Po jedzenie, do kasy po bilet albo lekarstwo do apteki, jeśli ewidentnie widać, że są chorzy i mają przy sobie receptę. Poza tym, regularnie kupuję babci sprzedającej jabłka z ogródka, którą mijam i która rzeczywiście wygląda na biedną, ciepły zestaw obiadowy, herbatę albo coś, czego akurat potrzebuje. W ten sposób, minimalizuję sytuacje, w których pomagam oszustom, ale też nie wylewam dziecka z kąpielą.
Leki, jedzenie, wszystko da się wymienić na alkohol. Tylko usystematyzowana pomóc może coś zmienić. Carritas czy jakaś organizacja.