#dwHBU
Nasza przyjaciółka Ania za kilka tygodni wychodzi za mąż. Dostałyśmy piękne zaproszenia, dla mnie z mężem i dla Kasi z osobą towarzyszącą. Na początku miałyśmy wizję pięknej uroczystości i wyśmienitej zabawy do rana. Jednak inflacja tak się rozszalała, że wszelkie oszczędności się rozpłynęły. O wakacjach mogliśmy nawet zapomnieć. Krucho z pieniędzmi, ale to jednak przyjaciółka sprzed parunastu lat, więc z Kasią pomyślałyśmy, że porozmawiamy o sytuacji z Anią. Ania pochodzi z dość zamożnej rodziny, w tym roku podwójne wakacje, kilka wesel i urodzin, a wraz z przyszłym mężem planują zamieszkać z jej rodzicami, w sumie to już razem u nich mieszkają. My z Kasią natomiast nie śpimy na pieniądzach, to znaczy nie żyjemy w ubóstwie, ale z Anią nie mamy co się równać.
Jak pomyślałyśmy, tak zrobiłyśmy. Miałyśmy cichą nadzieję, że powie, że nie zależy jej na pieniądzach, a naszej obecności z racji przyjaźni. Usłyszałyśmy jednak, że jest jej przykro, ale rozumie naszą sytuację.
To nie tak, że miałyśmy przyjść z niczym, chciałyśmy wykupić im prezent, który i tak by sobie sami wybrali, tj. lot balonem, lekcja nurkowania, czy też weekend w spa. Dla nas obu wyszłoby to akurat na naszą kieszeń, a wolałyśmy to niż dawać pieniądze w kopercie.
Sytuacja wygląda tak, że jednak pójdziemy tylko do kościoła na ślub. Obawiamy się jednak, że Ania odwróci się od nas i po wieloletniej przyjaźni pozostanie jedynie wspomnienie.
Ja nie mogę. Kobiety i ich urażona duma. Przepraszam za generalizowanie.
Czym jesteście zawiedzione? Ania potraktowała was z wyrozumiałością. Nie anulowała zaproszeń, nie zmieszała was z błotem. Wciąż chce, żebyście jej towarzyszyły tego dnia. Obraziłyście się, że nie odpowiedziała Wam tak, jak sobie zaplanowałyście. Wyszłyście z założenia, że skoro jest bardziej zamożna od Was, to machnie na to ręką. I zamierzacie ją wystawić w dzień ślubu. Co z Was za przyjaciółki? Jeszcze się zastanawiacie, czy po tym się od was odwróci...
To po co w ogóle z nią rozmawiałyście, skoro z góry zakładacie, że będzie Wam to miała za złe? Z jednej strony liczyłyście na wyrozumialość, a z drugiej jesteście przekonane, że jej dla Was nie będzie miała. Nawet, gdy powiedziała, że rozumie Waszą sytuację, uważacie, że będzie Was unikać, jeśli dacie jej za mało.
Wciąż uważam, że w ten sposób ją wystawicie. Miejsca dla Was i Waszych partnerów, a szczególnie catering, będą już opłacone. No chyba, że z góry zapowiecie, że nie weźmiecie udziału w weselu.
Myślicie, że będzie bardziej zawiedziona niedostatecznym prezentem niż Waszą nieobecnością na weselu?
@Indira
"Powiedziałyśmy, że nie przyjdziemy, bo nie mamy odpowiednich finansów".
"Tego samego dnia, gdy z nią rozmawiałyśmy, powiedziałyśmy, że nie przyjdziemy z tego właśnie powodu i w tym samym dniu zostałyśmy wykreślone z listy gości".
Powiedziałyście, że nie przyjdziecie na wesele przyjaciółki, bo nie macie odpowiednich pieniędzt - i czujecie się wystawione? To ona powinna tak się czuć. Tyle lat przyjaźni, a "przyjaciółki" odmawiają towarzyszenia jej w tak ważnym dniu, bo mówią, że nie mają pieniędzy. Trzeba było powiedzieć, że dziękujecie za zaproszenie i z radością przyjdziecie, tyle że z przyczyn finansowych nie możecie dać tak bogatego prezentu, jaki byście chciały jej i mężowi ofiarować. Na co ona odpowiedziałaby, że macie się nie wygłupiać, przecież najważniejsza jest Wasza obecność.
I jeszcze mówicie, że chciałyście dać prezent, który by im się nie spodobał. To, co planowałyście, kosztuje - zależnie od wersji 299-799 zł. Są i droższe, ale zakładam, że patrzyłyście na tę średnią półkę. Po co wydawać kilkaset złotych na lot balonem, jeśli nie jesteście pewne, czy to się spodoba. Idę o zakład, że Ania wolałaby dostać dwie koperty po 200-300 zł niż taki prezent, z którym nie wiadomo co zrobić. Albo coś, co oboje z mężem lubią.
Bardzo nie fair się zachowałyście.
Co też to za p*dolenie. Laski zdjęły z niej ciężar mówiąc, że nie przyjdą. Ja w ogóle nie wyobrażam sobie, że miałabym nie powiedzieć "co wy mówicie? Że nie macie po 2 stówki i z tego powodu mnie zostawicie? Zrobimy tak: wszyscy dostaną kotleta, a wy tylko ziemniaki. Będziemy kwita".
Zgodzę się tylko z tym, że mogłyby sprawy ująć inaczej, dobitniej, dosadniej, bardziej wprost. Że mamy tu problem z komunikacją.
Myślałem, że wyznanie dotyczy tego, że przyszła panna młoda jest materialistką, a dostaję dwie mameły, które spotkały się ze zrozumieniem, a szukają dziury w całym.
Nie bardzo rozumiem, czego się właściwie spodziewalyscie? Że Ania pokryje wszystkie wasze wydatki związane z jej ślubem?
Kupi im sukienki, buty i zapłaci za fryzjera! Ah i pewnie jeszcze pokryje koszty noclegu bo pewnie impreza gdzieś daleko. To i nie możemy zapomnieć o transporcie proszę Państwa bus już jedzie.
Nie wierzę w to co czytam, moja najlepsza przyjaciółka na prezent ślubny dała nam deskę do śniadań w łóżku. Deskę za 100zł. Nawet nie przyszło mi do głowy by zrywać znajomość czy nawet jej robić wyrzuty bo przyjaźń jest cenniejsza niż jakiś głupi prezent o którym i tak zapomni się za kilka lat. Kupcie jej ten weekend w spa czy lot balonem albo tylko kartkę z życzeniami i idźcie towarzyszyć jej w jednym z najważniejszych dni w jej życiu zamiast się fochać bo to nie o Was chodzi tego dnia.
powiedziałyście, że nie przyjdziecie na wesele - miała was prosić? jakieś dziwne podejście macie, same powiedziałyście, że was nie będzie, to was wykreśliła z listy gości.
Same sobie tworzycie problem bo dziewczyna zachowała się bardzo w porządku
Ładna ta przyjaźń z Waszej strony, skoro zakładacie, że Ania się od Was odwróci, bo dałybyście mniej. Niby wieloletnia przyjaźń, a strasznie się porównujecie: Ania bogata, Wam się nie przelewa. Może przestańcie patrzeć przez pryzmat pieniędzy i szukać problemów tam, gdzie ich nie ma. Przecież Ania wam powiedziała, że rozumie sytuacje.
ale tu się wylało wiadro pomyj na autorkę.
Wydaję mi się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Dziewczyny mogą mieć trochę żalu, bo liczyły, że młodej zależy na przyjaźni, nie na kwocie, powiedziały szczerze, że chodzi o finanse.
Gdyby powiedziały, że nie przyjdą, to młoda i tak by pewnie dopytała o powód i zapewne skończyłoby się to tak samo.
Z drugiej strony, pamiętam jak mój kumpel odmówił udziału na weselu ze względu na kasę, mimo to kazałem mu przyjść z dobrą butelką whisky i też się dobrze bawił na moim weselu.
Także komentujący, ciekaw jestem jak Wy byście zareagowali, gdybyście znaleźli się po jednej, jak i po drugiej stronie.
ja bym powiedziala, ze lepsze puste rece niz brak rak i niechze mi dadza ten bon, albo zrobia kartke wlasnorecznie, jesli chca miec wklad w ten slub
z drugiej strony np. powiedzialabym, ze teraz nie mam kasy, bo inflacja, kredyt, cokolwiek, ale np. zaproponowalabym danie prezentu czy koperty w innym terminie, jak sytuacja sie poprawi
Ja uważam, że wszystko zależy od tego, kiedy dostały zaproszenia. Jeśli kilka tygodni przed slubem - ok, można nie zdąrzyć przyoszczędzić. Rok wcześniej - no to już powinny cokolwiek przyoszczędzić. Jakby poszły bez osoby towarzyszącej, to znowu mniejsza koperta. Więc zamiast prezentu lot balonem itp mogłyby tą kasę wsadzić w kopertę. Panna młoda też może być zawiedziona że jej przyjaciółek nie będzie na jej weselu...
Nie zadawałbym głupich pytań, a podczas wręczania prezentów i życzeniach przeprosiłbym że trochę biednie ale ostatnio ciężko z kasą ale jeszcze jakoś im to wynagrodzę.
Ja na miejscu Kasi poczułabym się wystawiona i odrzucona i doszłabym do wniosku, że to chyba była przyjaźń jednostronna. Będąc Kasią, znając sytuację, nie oczekiwałabym wielkiego prezentu tylko obecności, wsparcia, dzielenia ze mną ważnego dla mnie dnia. Raczej nie przyjaźni się z Wami dla pieniędzy.
Zawsze warto wyciągnąć do niej rękę, nawet po jakimś czasie, a nuż wszystko wróci do normy. A jeśli nie i rzeczywiście nie było w tym Waszej winy, to nie ma za kim żałować. Spodobał mi się taki cytat: "Nie proś się o przyjaźń, nie żebraj o miłość. Kto miał odejść - odszedł, kto miał zostać, został". Chyba że koleżanka pomagała Wam materialnie i czuje się teraz wykiwana - wtedy warto ją zrozumieć
@Indira: Przyszło mi do głowy, że może teraz koleguje się bogatszymi osobami, co nie musi wynikać z tego, że jest płytka, tylko z tego, że całe grono koleżeńskie stać na rozrywki i wyjazdy, więc tak spędzają czas. Poza tym, ludzie się zmieniają, może łączy Was mniej niż kiedyś. Posłuchaj "Nie mam na fejsie" Kękę, albo przeczytaj tekst, tam o tym raper napisał mądrze. A co do oddalenia się od Was po wejściu w związek- to bardzo typowe.
Możliwe też, że autorka ocenia ludzi przez pryzmat pieniędzy, a nie panna młoda ;) Skoro spotykała się z innymi osobami, a z Wami nie, to może ona nie uznaje Was za przyjaciółki?