#dsolp
Ojciec wrócił z misji, pił, wracał późno, mama zawsze szybciej kładła mnie spać. Raz w nocy obudziłem się, szukałem rodziców, aż znalazłem. Pijany ojciec bił mamę w piwnicy, wydzierał się na nią, że na pewno się puszcza, te wszystkie jej awanse nie biorą się znikąd.
Mama to kobieta można powiedzieć sukcesu, inżynier budownictwa, niesamowicie ambitna. Potrafiła doskonale zorganizować czas. Zawsze miała czas dla mnie, pilnowała mnie z lekcjami, wychodziliśmy na spacery, a nawet jak się uparłem pojechała ze mną na ryby, bo koledzy jeździli z ojcami, więc ja chciałem chociaż z mamą.
W tamtej chwili cały obraz taty - superbohatera znikł. Z czasem, gdy byłem starszy, ojciec już się z tym nie krył, bił mamę gdy wrócił i sobie popił. Nienawidziłem go, nie potrafiłem zrozumieć czemu mama nie odejdzie od niego.
Jednego razu ojciec wrócił z misji szybciej, coś się wydarzyło, niedowład rąk. Tak bardzo się cieszyłem z nieszczęścia ojca, że w końcu Bóg go pokarał, że dobrze mu z tym. A mama od razu załatwiła miejsce w szpitalu na operację, później rehabilitacje. Codziennie woziła go na zabiegi, pomagała jeść. A ja byłem na nią wściekły, po co, za te wszystkie lata utrapienia, mu pomaga. Ojciec, dzięki staraniom mamy, ma sprawne ręce na tyle, że może funkcjonować normalnie. Fakt, jego kariera z wojskiem się skończyła.
Zmienił się, próbuje nadrobić stracony czas, nie pije, nie awanturuje się, docenia mamę. W końcu mama odpowiedziała mi na pytanie, czemu to robiła, czemu znosiła to wszystko. Opowiedziała, że gdy ojciec się jej oświadczał, oznajmił jej, że wojsko jest ponad wszystko, zapytał, czy będzie w stanie wytrwać z nim to wszystko. Mama zgodziła się, powiedziała mi, że dotrzymywała obiecanego słowa, stwierdziła, że od początku miała jasno postawioną sytuacje.
A teraz? Wśród rodziny ojciec dalej jest bohaterem, w środowisku uznawany za wspaniałego faceta, ojca i męża.
A tak naprawdę bohaterem w tym wszystkim jest ktoś inny - moja mama.
"Bohater" za dychę. Szkoda że go jakieś arabusy tam nie zarżnęły, to chociaż renta by była niezła.
Znaczy się, wiedziała że ją będzie bił?
Co ma piernik do wiatraka? Że niby jak wojsko ponad wszystko to równa się "będę cię bił"?
Policja i wojsko to instytucje, których funkcjonowanie opiera się na stosowaniu przemocy :)
Czegoś takiego nie zrozumiem i nie zaakceptuję nigdy. Kobieta znosiła bicie bo mąż sobie z niej zrobi odstresowywacz od wojska;/ Może być super matką ale szacunku do niej też bym już nie miała bo widac do siebie go nie ma.
A nie lepiej jednak szanować kogoś za zalety? Jedną wadą przekreślasz wszystkie. Jeśli ktoś nie doznał wcześniej zdrowych oznak szacunku może wierzyć ze taki szacunek mimo wszystko mu się nie należy, sam do siebie go traci. Może gdyby doznał zdrowego szacunku wobec siebie z czasem sam by go zyskał na tyle, by móc zacząć ubierać go w czyny...?
@Wodazrury Nie, nie w tym przypadku. Ja byłam tym dzieckiem. Ojciec robił sobie z mamy torbę treningową a ja i mój brat byliśmy zbyt mali by mu się postawić. Nie odeszła bo rodzina. Jaka kurwa rodzina. Baliśmy się każdego dnia. Mój ojciec pracował za granicą też przyjeżdżał co jakiś czas i zawsze było to tragiczne. Więc sorrrrryyyy ale nie. Takie kobiety u mnie szacunku nie mają. Ojciec to wiadomo że nie. Nie mamy kontaktu teraz od lat. Moja mama też. Kocham ją, zmusiłam ją do rozwodu jest teraz szczęśliwa z innym. Ale nie zmienia to przeszłości i tego co ona mi i mojemu bratu zrobiła zgadzając się na to. Terror dziecka które śpi z nożem pod poduszką bo boi się że ojcec wejdzie do pokoju do nas jak mu się znudzi bicie matki. Dorwał się do brata. Wszystko skończyło się zanim zdążył do mnie.
Więc sory. ale nie.
Backwards, w pełni rozumiem Twój żal do niej i sposób w jaki postąpiłaś. Przykro mi, że musiałaś tego doświadczyć i naprawdę szczerze życzę Ci wszystkiego dobrego. Rozważałam to raczej w innym kontekście, mniej osobistym, bardziej ogólnym. Komentarz Bukina zawiera w sobie to co przy tym wszystkim chodzi mi po głowie.
@Bukina s*ranie w banię. Oczywiście, że są powody, by takim ofiarom było trudno odejść ale powó to nie jest usprawiedliwienie.
Są sprawy, które są trudne i wymagające, a mimo to są moralnym obowiązkiem. Gdyby od człowieka oczekiwać tylko tego, co nie wymaga żadnego wysiłku ani wkładu własnego to okazałoby się, że nawet pedofil nie ma obowiązku się powstrzymywać przed gwałceniem dzieci. No bo mu trudno i nieprzyjemnie się powstrzymywać, ma powody, by tego nie robić, no to jak można w ogóle go winić, że przeleci jakiegoś pięciolatka?
Wybacz, ale Twoja mama nie jest żadnym bohaterem, jest słabą kobieta, która nie umiała uchronić dziecka przed patologią.
Jakby ktoś mi powiedział że wojsko/ cokolwiek innego jest najważniejsze i zamiast MI się oświadczyć zapytał czy będę w stanie to wytrzymać, to bym pogoniła.
Przypuszczam, że chodziło o to (przynajmniej po części), że wojskowi nie chcą, żeby im ktoś truł, że mają zrezygnować z pracy, bo jest niebezpieczna. I szukają kogoś, kto, jak chociaż nie umie ich zrozumieć, nie będzie im urządzał dzikich awantur po każdym powrocie do domu. Też nie chciałabyś, żeby ktoś ciągle wtrącał się do Twojej pracy, jeśli byłaby niebezpieczna i dosłownie co tydzień próbował przekonać, żebyś ją zmieniła, prawda? Choć najlepiej jest znaleźć osobę, która zrozumie jakieś Twoje ciągoty do poświęcenia się, adrenaliny czy cholera wie czego. Bo jakby nie było wojsko raczej nie daje super pieniędzy. Co do stałej pracy, to nie wiem, czy to taki bardzo mocny argument.
Nie kumam takich lasek. Jedna nie odejdzie, bo przysięgała przed bogiem, druga bo musi nieść swój krzyż, a kolejna bo obiecała zbierać wpi3rd0l od swojego męża? Co jest nie tak z kobietami?
Taki męski i w ogóle duzo emocji jest
@bukina jestem kobieta. Doskonale rozumiem mechanizmy o których mówisz. Tylko one nie biorą się od pierwszego pobicia. Sama przeżyłam przemoc domowa jako dzieciak i dalej nie rozumiem matki czemu się nie rozwiodła. A no, bo przysięgała przed bogiem, ze da sobie i dzieciom zgotować piekło. I to chyba tez daje extra punkty do niesionego krzyża. Nigdy nie pozwoliłam facetowi na agresje względem mnie, a jak widziałam ze ma takie zapędy to go zostawiłam zanim dostałam w jape.
Ps: Sama jesteś frajer, frajerze
Niestety, ale nie jest bohaterem. Przywoływanie na świat dziecka wiedząc że będzie dorastać i żyć w patologii to żaden heroizm.
Żołnierze wracający z misji często mierzą się ze stresem pourazowym, ale to się leczy, a nie wyładowuje na żonie. Żonie która to znosi w ramach jakiejś tam obietnicy x lat temu.
Nawet w USA, gdzie ogólnie panuje kult wojskowych jest problem ze wsparciem psychicznym dla weteranów, a sądzisz, że w Polsce jest lepiej i nasze trepy są takie super świadome traum i są wysyłani, albo lecą na skrzydełkach samoświadomości do terapeuty? Niestety w Polsce jest też jakiś absurdalny kult matki polki i my się lubimy tak poświęcić, dać się bić w ukryciu. Dlatego trzeba uświadamiać dziewczynką, że nie muszą brać na siebie zrycia męża i mają prawo odejść jeśli je bije. To są problemy kulturowe.
@karlitoska
jestem DZIEWCZYNKĄ, idę z DZIEWCZYNKĄ
Trzeba uświadamiać DZIEWCZYNKOM
Karlitoska no okej, może faktycznie to grupa zawodowa ludzi zazwyczaj bystrych inaczej, ale nie są niepełnosprawni. Nawet ostatni kretyn powinien zakumać związek przyczynowo-skutkowy między stresem a agresją i ogarnąć, że trzeba coś z tym zrobić.
To raczej nie nieświadomość ani trudność w otrzymaniu pomocy, tylko postawa świętej krowy, której wygodnie jest ze światopoglądem według którego rabowanie ropy arabom zbawia świat i usprawiedliwia wszystko. Łatwiej jest wyżyć się na żonie a potem posłuchać, jakim to się nie jest biednym udręczonym bohaterem niż wziąć się za siebie i zachować jak człowiek.
No fajnie, mama podjęła decyzję za siebie, ale nie miała prawa wciągać w to Ciebie.
Każdy ma prawo sobie zmarnować życie z przemocowcem i pijakiem, ale nikomu innemu. Gdy pojawiło się dziecko, obietnica mamy przestała obowiązywać. Szkoda, że tego nie zrozumiała. Trochę to jednak się kładzie cieniem na jej heroizmie.