Byłam kiedyś na pogrzebie matki mojej najlepszej przyjaciółki. Po złożeniu kondolencji rodzina dziękowała mi za przybycie i mówi, że śmiało mogę już iść, bo spóźnię się do pracy. Odpowiedziałam: "Och, nie martwcie się, przecież nie umrą beze mnie".
Dodaj anonimowe wyznanie