#YlWhC
Niedoszacowałam temperatury i ubrałam się na ciepło. Kierowca nie oszczędzał ogrzewania i chwała mu za to, mi jednak po dwóch minutach zrobiło się nieznośnie gorąco. Zdjęłam więc bluzę i trzymałam na kolanach. Po chwili dosiadła się obok mnie jakaś babka w wieku starszym, nie zwracałam na nią szczególnej uwagi, zatopiona w otchłaniach internetu.
Po chwili czuję, że bluza próbuje wyemigrować z kolan. Pozwolenia na zmianę pobytu jej nie wydałam, patrzę więc, a tu obcy czynnik chce dokonać aneksji mojej własności niczym Rosjanie Krymu. A konkretnie jest to owa baba, która z wielkim zacięciem na twarzy szarpie za materiał. Uprzejmie (jeszcze) się pytam, co ona wyprawia. Odpowiedź powaliłaby mnie z nóg, gdybym nie siedziała: skoro odłożyłam, to znaczy, że jej nie potrzebuję, więc może sobie wziąć.
Tu mnie wkurzyła ostro, powiedziałam, że dojazd do Caritasu tą a tą linią, a co moje, niech zostawi w spokoju. Fuknęła, że brak szacunku do starszych i nikt mi na starość kubka wody nie da (łot?). Na szczęście nie musiałam się przepychać, wysiadła szybciej ode mnie. Strach się bać, co by było, gdyby musiało być odwrotnie - cło w postaci czapki?
co to w ogóle za argument do kradzieży? xD
niedogadanexddd
prawdopodobnie bluza leżała na części gdzie siedziała/chciała usiąść babeczka, ale zamiast powiedzieć że jej przeszkadza zastosowała taki manerwr xD
więc cóż totalnie nieporozumienie - zrodzone z irytacji wzajemnej
Przecież jest napisane wyraźnie ,,trzymałam na kolanach". Autorka trzymała bluzę na kolanach i babka próbowała jej ją zabrać z kolan, a nie z siedzenia obok. Jakby bluza leżała na siedzeniu obok, to autorka nie poczułaby, że ktoś próbuje jej ją zabrać. Chyba że trzymałaby ją ręką za rękaw np., ale to nie miałoby sensu. Nikt normalny nie położyłby bluzy obok, zamiast sobie na kolanach. Bluza nie jest ciężka, żeby nie móc jej trzymać na kolanach.