#dhY1s
Mojej mamy nie cierpią wszyscy moi rówieśnicy.
Moja mama jest nauczycielką.
Moja mama jest dla mnie najwspanialszą osobą na świecie. Od dziecka spędzała ze mną mnóstwo czasu, bawiąc się klockami czy pomagając mi w odrabianiu lekcji. Jako mały brzdąc zastanawiałam się, dlaczego mama idzie spać tak późno w nocy i wieczorami płacze. Gdy poszłam do gimnazjum, po raz pierwszy usłyszałam jak koledzy z równoległych klas naśmiewają się z tego, że dobrze się uczę. Zabolało mnie to bardzo, ale mama pocieszała mnie mówiąc, że zazdroszczą mi dobrych ocen. Pragnęłam jednak akceptacji kolegów z klasy, dlatego zaczęłam robić rzeczy wbrew sobie. Tym sposobem zdobyłam ich akceptację i wtedy po raz pierwszy usłyszałam od rówieśników złe słowa o rodzicielce. Nazywali są dziwką tylko dlatego, że dała im jedynkę, bo nie przygotowali się do kartkówki czy sprawdzianu. Gdy przy mnie jedna z dziewczyn powiedziała, że moja mama to sucz, nie pohamowałam się i uderzyłam ją w twarz, a potem odeszłam od towarzystwa.
Teraz wiem, że mama do 3 w nocy codziennie sprawdzała sprawdziany i kartkówki tych aroganckich dupków, dopiero dziś wiem, że z powodu pracy mama powoli traci wzrok i ma tak silną migrenę, że wielokrotnie widzę, jak płacze z bólu. Za pracę nauczycielki zarabia tyle, co ludzie bez wykształcenia na kasie w Biedronce.
Proszę, szanujcie swoich nauczycieli, to też są ludzie.
A może byś się zastanowiła dlaczego twoi rówieśnicy nienawidzą twojej mamy? Może praca nauczyciela to nie tylko robienie kolejnych kartkówek i stawianie pał, bo ktoś się nie nauczył. Chyba nie na tym polega nauka. Jak ktoś jest dobrym nauczycielem, to potrafi zainteresować swoim przedmiotem uczniów, być lubianym i szanowanym przez nich i jednocześnie mieć wyniki (ok nie wiem jak to teraz wygląda, ale chodziłem do szkoły kilkanaście lat temu i mogło coś się zmienić).
A jeżeli komuś zawód nauczyciela się nie podoba, to w biedrze ciągle szukają kogoś na kasę.
A moze to po prostu niewychowane bachory ktorym nikt nigdy w zyciu nie odmowil i sie po prostu wyzywaja na nauczycielce
Oj, nie zawsze... Od uczniów też wiele zależy.
Sa nauczyciele z powołania i są też tacy, którym się nie chce. To jedna kwestia. Druga to taka, że obecnie dzieciaki uważają, że im się wszystko należy chyba za sam fakt przyjścia na ten świat. Trzecia zaś to ta, że każdy obwinia innych za swoje niepowodzenia. Nauczycielka to sucz bo mi postawiła pale, ale fakt, ze cały dzień wcześniejszy spędziłem na graniu zamiast na nauce to nieważne. Szef mnie opierdzielił, czepia się mnie non stop ale fakt, że sie co najmniej 3 razy tyg spóźniam do pracy to przecież nie moja wina. Jak ktoś szuka wymówki to zawsze ja znajdzie.
Osobiście nie wiem skąd u dzieci/młodzieży obecnie tak wysokie przekonanie o swojej nieomylności. Głupie to takie, a myśli, że wszystkie rozumy pozjadało. Każdego pouczy, pyskuje, a nie potrafi powiedzieć dziękuje, proszę, przepraszam.
Mnie bawiło, jak ludzie na studiach wyżywali się na naszej pani promotor, która była naprawdę spoko, ale tylko wtedy, gdy wypełniało się swoje obowiązki. A ci połowa rzeczy z zajęć nie zapisana w notatkach, a potem płacz, że było o to pytanie na egzaminie :D Żałosne zachowanie.
Ojej.Jaka bohaterka.
Jak jej tak ciężko to niech robi kurs np. glazurnika i po problemie. Pfff
Większość kartkówek to wymysł nauczyciela, przynajmniej jak jeszcze nie tak dawno temu kończyłam liceum to tak było. To nauczyciel sobie też wybiera ilość sprawdzania i ilość pał. Zrobiła by abc testy to by w godzinę sprawdziła wszystko co było do sprawdzenia, jeśli kartkówki robi z dziwnych szczegółów to też jej nie lubią. Może spytaj mamę jak to jest z tym jej nauczaniem, bo nigdy w żadnej mojej szkole nie obrażano się na nauczyciela za to, że naucza trudnego przedmiotu i daje złe oceny jak się nie nauczy człowiek i jeśli uczniowie faktycznie byli się w stanie nauczyć
O miłych nauczycielach tak nie mówią:)
Mówią, jeśli nie dają sobie wejść na głowę i surowo oceniają
Oczywiście nie tylko stawianie ocen być może wpływa na opinie o twojej mamie, ale sam byłem przez lata synem nauczyciela i słyszałem bardzo skrajne opinie - te najgorsze pojawiały się od uczniów, którzy zazwyczaj albo nic nie robili, albo mój ojciec im nie poszedł na rękę w jakiejś sprawie (np. podwyższenie oceny)
no i widzisz, twoja mama spelnia sie w tym, co robi ( inaczej pewnie by sie do tej bedronki przeniosla), a ci debile zostana patusami z takim podejsciem
i kto ma gorzej w rezultacie?
odetnij sie od debili, moze sprobuj kolegow poszukac w gronie lepszych uczniow?
Z takim chamstwem można spotkać się na codzień, niezależnie od tego, kim się jest. To, że twoi znajomi to niewychowane śmieci jest niezaprzeczalne.
Dziecko nauczycielskie ma zawsze przesrane, a rodzic nauczyciel, który je na to skazuje to idiota bez wyobraźni i mówię to jako dziecko dwójki nauczycieli:]
Dzieci lubianych wuefistów nie miały nigdy problemów, a miałam taki przypadek w dwóch szkołach
Moi rodzice byli nauczycielami wychowania fizycznego i trenerami :], byli również lubiani. Rodzic w szkole to wiele kiepskich aspektów, nie tylko prześladowanie przez innych uczniów. Codzienny wgląd do dziennika, jak coś przeskrobiesz to nauczyciel nie pisze uwagi, tylko idzie do Twoich starych, bo to koledzy z pracy. Dziaciaki nawet jak nie chcą sprawić Ci przykrości to im się wymsknie i mówią przy Tobie o matce lub ojcu po nazwisku, albo i gorzej, to nie są fajne i mile rzeczy.
Skoro nauczycielka sobie nie radzi z młodzieżą czyli de facto swoją pracą (do której potrzeba niby trudnych studiow i która to pracę wykonuje od lat) to chyba cos jest "nie halo"