Mam ciocię, która jest nauczycielką matematyki w jednym z liceów w moim mieście (nazwijmy ją tutaj "Kowalska"). W stosunku do mnie jest jedną z bliższych mi osób w całej rodzinie, zawsze uśmiechnięta i pełna energii, ale też zawsze lubi postawić na swoim i ogólnie, to taka baba "z jajami". Jednak słyszałam co nieco na temat, że w pracy jest tzw. "żyletą". Trochę ciężko mi było w to uwierzyć, ale zdawałam sobie z tego sprawę.
Pewnego dnia siedząc u znajomego i zapoznając się z jego nową współlokatorką dowiedziałam się, że uczy się liceum mojej cioci. Więc z ciekawości zapytałam
- Ty, a kto cię matmy uczy?
- Kowalska. Ale tak s*ki nienawidzę... - i zaczyna litanię jaka to jest zła i ogólnie do dupy.
- To moja ciocia.
Jeszcze nigdy nie widziałam tak zabawnej zmiany zdegustowanej mordki w kompletne przerażenie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Przynajmniej sie dowiedzialaś co inni i niej myślą, bo jakbyś jej na początku oznajmiła ze to twoja ciocia to na pewno by tego nie powiedziala
Uwielbiam twenty one pilots, ale w tym tygodniu tyle uczyłam się historii że zwróciłam tylko uwagę na SS w nazwie.
Moja koleżanka zjechała moją kuzynke, która kiedyś była jej nauczycielką polskiego, mowiąc, że jest nienormalna i jej nienawidzi poczym zapytala mnie czy zauwazylam jak sie "spasla" doskonale wiedzac, ze jestem jej kuzynka, wiec sa i tacy.
Wiedziałam doskonale co o niej mówią. Nauczycielka matmy, która z zimną krwią potrafi nie przepuścić kogoś, kto nie umie, dodatkowo czasem się wydrze jak jest hałas czy coś, raczej nie jest najukochańszym przedstawicielem ciała nauczycielskiego (a te informacje sprzedała mi rodzinka na długo przed tą historią) ;) Często gdy usłyszę, że ktoś się uczył w liceum mojej cioci, pytam się kto go/ją matmy uczy. Odkryłam śmieszną zależność - im lepsze oceny ma dana osoba, tym lepiej się o niej wyraża. Koleżanka z historii powyżej ledwo dawała sobie radę z matmą ;__;
Te uczucie, gdy czytam twój komentarz, a w tle leci "Blurryface" ;D
Taka śmieszna zależność może wynikać z tego ze ciocia nie potrafi uczyć, więc jak ktoś nie rozumie to piłuje ryja zamiast wytłumaczyć po ludzku (przecież nie każdy w przyszłości zostanie inżynierem), a te osoby które były zdolniejsze nie miały z nią problemów.
@TwentyOnePilotss
KURDE, KINGA, CZY TO TY? XD
@AnonimioweZwierze przykro mi ale nie znalazłeś/aś swojej koleżanki, nie mam na imię kinga ;)
Plus za nazwę <3333
Dlatego uważam co komu na kogo mówie :D
Miałam w liceum taką matematyczke, że nawet moja kuzynka która ma już 40 lat dalej trzęsie się jak słyszy jej nazwisko. Królowa sarkazmu, poważnie drugiej takiej osoby nie poznałam. Jakie było moje zdziwienie gdy okazało się że zamieszkałam obok niej i zaprosiła mnie na kawę wspominając jak chciała mi kupić satelitę gdy z ostatniej ławki nie widziałam do końca co jest napisane na tablicy. Nie sądziłam że ma tak dobra pamięć. Ale przekonalam się jak bardzo pozory mylą
haha ja w gimnazjum miałam taką typową żyletę której nienawidziłam aż poszłam do liceum, okazało się że po trudnych lekcjach z nią umiem doskonale matematykę chociaż wcześniej była dla mnie czarną magią, czasem warto jest mieć ciężkiego nauczyciela ;p
Niestety uczniowie nauczycieli często nie lubią np. Za to że wymagaja, i wcale nie muszą być tacy źli ;/
Z tego co ja się spotkałam to uczniowie narzekają na nauczycieli nie gdy wymagają a gdy rzeczywiście sobie olewają prace i są okropni :)
Wtedy też, chociaż tych olewajacych też z reguły u mnie się olewało.
Gorzej, gdy olewany przedmiot jest jednym z wiodących, z których potrzeba wytłumaczenia i dużej liczby zadań. Wtedy raczej ciężko to olać i nadrabiać samemu.
Są też nauczyciele, którzy przesadzają. Tak jak moja matematyczka. Na lekcji rozwiązujemy zadania z rozszerzenia, testy też mamy z rozszerzenia i się zastanawiam po co? Skoro nie mamy rozszerzonej matematyki.
Ja też mam ciocie nauczycielkę :)
Kiedyś rodzice zaprosili do nas sąsiadów z góry żeby się trochę poznać, bo tamci niedawno się wprowadzili. Rodzice i goście siedzą sobie w salonie, ja u siebie w pokoju, po pewnym czasie myślę sobie pójdę trochę do nich bo nudno tu tak samej. Przychodzę, siadam, rozmowa zeszła na temat mojej szkoły (byłam wtedy w gimnazjum), okazało się, że po drugiej stronie stołu siedzi nie kto inny, a córka najbardziej znienawidzonego nauczyciela historii w szkole, dobrze, że zdążyłam tylko poskarżyć się, że dostałam u niego pierwszą w roku szkolnym jedynkę
Jakbym czytała o własnej ciotce... słowo w słowo :D
Krótkie i zabawne wyznania to to co lubimy najbardziej :D