#dW0OJ
Od niedawna do jednego kawalera z rodziny przyjeżdża dziewczyna, która, jak się okazało, też była kiedyś zgwałcona. I co na to moja rodzina? „Ojej, kochana jak ty musiałaś strasznie cierpieć, to gnój jeden, powinni mu jaja urwać” i różne tam takie... Każdy ją przytula, żeby nie była samotna, każdy jej współczuje itp. Ja też lubię tę dziewczynę i absolutnie nic do niej nie mam, ale boli mnie fakt, że mi nikt nie uwierzył, nikt mi nie pomógł, nikt mnie nie przytulił, płakałam gdzieś samotnie w kącie i nikt nie widział mojego bólu... Dziś jak widzę, że ktoś tę dziewczynę przytula i jej współczuje, to stoję obok jak gdyby nigdy nic, a moje serce rozpada się na milion kawałków.
Brak słów. Trzymaj się, ja Cię tulę, tak wirtualnie
Jakoś nie wierzę w to, że dziewczyna jakiegoś dalszego kuzyna opowiada całej familii przy rodzinnych schadzkach o gwałcie na sobie.
Też nie chce mi się w to wierzyć. A jeśli to prawda, to aż chciałoby się, żeby autorka jak rodzina znowu będzie ją przytulać, współczuć, to żeby autorka wstała i wygarnęła wszystkim, że jej tak nie współczuli, nikt jej nie uwierzył, a matka do tego ją uderzyła za ,,kłamstwo", ale jednak nie byłoby to za fajne w stosunku do tej dziewczyny. Nie jej wina że dla rodziny autorki ważniejsza była kasa niż ona. Bo skoro ten chłopak, który ją molestował i gwałcił pewnie sypał kasą, skoro się wkupił w ich rodzinę. Chyba że by im to wygarnęła, kiedy dziewczyna nie byłaby obecna, np. do toalety by poszła.