#dRvuh

Mój pradziadek, choć Polak, mieszkał w Prusach Wschodnich (dzisiejszych Mazurach). Mimo sporego odsetka etnicznie polskich autochtonów był to teren Niemiec.
W 1940 roku mój pradziadek miał 17 lat. Wielu jego kolegów i znajomych trafiło do wojska, przyjeżdżało do wsi we wspaniałych mundurach, opowiadało o życiu na froncie, o "przygodach", o dalekich krajach jakie widzieli... Tak więc pradziadek też zapragnął do wojska. Zaciągnął się do Wehrmachtu.

Jego jednostka została wysłana na Bałkany, gdzie zamiast wojny mieli wakacje. Ciepło, w miarę spokojnie, jedzenia w bród, dziewczyny... Jednak sielanka nie trwała wiecznie. Rzesza zaczęła ponosić klęski na froncie wschodnim, kierowano tam posiłki, w tym jednostkę pradziadka.
Jakoś pod koniec wojny, gdy front stał już przy Prusach Wschodnich, pradziadka i kilku jego kolegów złapali Rosjanie. Postawili w szeregu nad rowem, wycelowali... Rozstrzelali. Przysypali trupy wapnem i ziemią, odeszli. Nocą ze świeżej mogiły wygrzebał się żywy trup - ciężko ranny młody żołnierz.

Wiem, scena jak z filmu, jak z "Karnego batalionu"... Pradziadek dostał w głowę i lewe płuco. Ledwo żywy włóczył się przez las, gdzie natknął się na niego jakiś gospodarz. Opatrzył pradziadka i ukrył w stodole - jak się później okazało, bardzo blisko pradziadka rodzinnej wsi.

Niedługo potem pradziadek został ponownie schwytany przez Rosjan i trafił do obozu jenieckiego. Panowały tam straszliwe warunki - mróz, głód, brud i choroby... Pewnego dnia do pradziadka podszedł niesamowicie wychudzony, zarośnięty starszy żołnierz i błagał go o kawałek chleba. Pradziadek miał jedną kromkę. Mógł wybrać wielkoduszność lub ukojenie własnego żołądka. Nie oddał obcemu chleba. Później okazało się, że o chleb prosił go jego rodzony ojciec, którego nie rozpoznał...

Ostatecznie obaj przeżyli wojnę, zostali w Polsce.
Życie pisze czasem naprawdę niesamowite scenariusze...
Odelo Odpowiedz

Mój dziadek w maju 1944 roku trafił do obozu za działanie w podziemiu, miał niecałe 17 lat. Po dojechaniu na miejsce usłyszał, że przyjechał aby tam umrzeć i użyźnić niemiecką ziemie. Był wielokrotnie przesłuchany ale nie chciał nic powiedzieć. Przesłuchiwania skończyły się w momencie kiedy jeden ze strażników zobaczył jak dziadek żegna się przed jedzeniem, zrozumiał, że nic nigdy nie powie. Pracował po wiele godzin przy naprawie samolotów, potem w kamieniołomie a na koniec przy sprzątaniu gruzów w zniszczonym mieście. Żadna praca nie była lekka a jedzenia wielekrotnie nie dało się jeść. Albo było bez smaku albo przesolone. Punkt medyczny tak naprawdę nie istniał, jak ktoś do niego poszedł to dostawał kulkę w głowę i po kłopocie. Mój dziadek był w 5 obozach. Przewożenie z jednego do drugiego trwało po kilka dni. Więźniowie nie dostawali nic do jedzenia, z głodu zjadali własne palce. W czerwcu 1945 roku dziadsk został uwolniony przez czeskich partyzantów. Do obozu trafiła z nim jego siostra ale nie wiedział co się z nią stało, czy przeżyła. Gdy wrócił do wioski zastał pustkę. Wszystko spalone i ani jednej osoby. Był przerażony. Następnego dnia poszedł do rodziny w wiosce obok. Liczył na to, że oni przeżyli i coś będą wiedzieć. Już z daleka zobaczył swoją siostrę. Idąc do obozy ważyła 75 kg po powrocie 35 a była "jedynie" poł roku. Na szczęście wszyscy przeżyli. Jednak obozowe przeżycia zmieniły mojego dziadka. Silny mężczyzna na samo pytanie o obóz zaczynał płakać.

PanheadForever Odpowiedz

Woow brzmi jak film i to taki naprawdę ciekawy

diablica

Rzeczywiście. Na podstawie tej historii można by nakręcić świetny film. Bo wiadomo - mega historia

Caldas

Mój dziadek został przymusowo wcielony do Armii Czewonej. Z opowiadań odziny wynika, że jego losy w czasie wojny mogły być dobrym scenariuszem do filmu - walki na froncie w 1941/42, zesłanie na Sybeię, później przeniesienie do LWP, walki w Polsce i Niemczech w latach 1944/45, czy życie na "dzikim zachodzie" (ziemiach odzyskanych) w piewszych latach po wojnie. Dziadek w czasie wojny był wielokrotnie raniony, podczas jednej z bitew leżał nieruchomo cały dzień udając trupa, rodzina nawet dostała list, informujący że zginął w walce. Dziadek był też wielokrotnie odznaczany za dokonania bojowe min. Virtuti Militari V klasy, Order Wojny Ojczyźnianej I klasy, czy Medal „Zasłużonym na Polu Chwały” - zasady nadawania tych odznaczeń niejako poświadczają wojenne dokonania dziadka.
Dziadek niestety zmał, gdy miałem kilka lat, szkoda - miał tyle ciekawego do opowiadania.
Zresztą pewnie mogło by powstać wielę ciekawych filmów, na podstawie wojennych losów niektórych ludzi.

JoseLuisDiez

@Caldas
Virtuti Militari V klasy, Order Wojny Ojczyźnianej I klasy, czy Medal „Zasłużonym na Polu Chwały” - czytałem kiedyś zasady nadawania tych odznaczeń. Takich wyczynów Rambo by się nie powstydził.
Szacun dla dziadka.

CindyCin Odpowiedz

Mi babcia zawsze mówiła: możecie narzekać jak wam źle, co mają inni a wy nie, możecie narzekać że komputer się wam zepsuł, że rodzice was nie puścili na miasto wieczorem, ale cieszcie się, że nie żyliście podczas II Wojny Swiatowej. Wtedy nawet na suchą kromke chleba byscie nie narzekali.

Velasco

Moja babcia miała 11 rodzeństwa, wojnę przeżyło poza nią 2 jej braci, ale krótko po wojnie jeden braci zmarł.

Emkasremka Odpowiedz

Mam dreszcze... Niesamowita historia

LubieAvocado Odpowiedz

Tak mi się przypomniało odnośnie nierozpoznania rodziców. Jak wybuchła druga wojna światowa moja babcia miała ok. 12 lat. Mieszkali na wsi, na którą najechali Niemcy. Pradziadkowie wpadli na pomysł, aby każdy się rozbiegł po całej wsi, przecież kiedyś się znajdą. Babcia wbiegła w pole kukurydzy, była tak wystraszona strzałów i wybuchów, że nie ruszyła się stamtąd przez kilka dni. Kiedy w końcu się przemogła to zaczęła szukać rodziców - z marnym skutkiem. Znaleźli się po kilku latach, jakoś przez sąsiada. Prababcia nie rozpoznała swojej córki, bo ta była już panną i zarzucała sąsiadowi kłamstwo, ale wszystko dobrze się skończyło :)

Zastaranatestrone Odpowiedz

Bo życie niejednokrotnie pisze scenariusze o wiele ciekawsze i dziwniejsze niż nawet bardzo wymyślne filmy...

JaneUmbridge Odpowiedz

Bardzo mocne. Historie o wojnie zawsze mną wstrzasaja

RikaAleksandra91 Odpowiedz

Straszna historia. Nie lubie sluchac o wojnie. Sama mam babcie ktora wojne pamieta i czesto opowiada. Mi zawsze jednym uchem wlatywalo a drugim wylatywalo ale postanowilam sie przelamac. Chce spisac wszystkie babci wspomnienia zeby moje dzieci mogly poznac jak to wygladalo ze strony "zwyklego" czlowieka.

Velasco

Jak odwiedzam babcię staram się wypytywać o lata wojny - niestety niezbyt chętnie o tym mówi, zresztą była wtedy małą dziewczynką.

NieUmiemGotowac Odpowiedz

Mocne.

samwieszkto Odpowiedz

"okazało się, że o chleb prosił go jego rodzony ojciec, którego nie rozpoznał..."
To zdanie zawiera w sobie cały dramat wojny i jest jakieś takie... No robi wrażenie

Zobacz więcej komentarzy (28)
Dodaj anonimowe wyznanie