#dNupd
Przykład mojej mamy.
Ponad 20 lat temu mama zmieniła pracę i zadowolona była bardzo, bo zarabiała prawie dwa razy więcej niż w poprzedniej. Kiedyś to było całkiem sporo, dzisiaj chyba trochę powyżej minimalnej krajowej. Inflacja rośnie, pensja nie do końca (może jakieś podwyżki czasami były).
Te 20 lat temu mama mówiła, jak to dobrze mieć umowę o pracę, bo ZUS, bo emerytura wyliczona na starych zasadach nie była taka zła. Mama dostawała listy z ZUS-u z przybliżoną kwotą emerytury, jaką może dostać. Jednak po wprowadzeniu nowych zasad ta kwota zamiast rosnąć, malała.
Teraz w wieku emerytalnym musi sobie dorabiać do emerytury (jak pewnie większość ludzi w jej wieku).
Moja mama pracuje w aptece, więc chodzi do pracy pomimo kwarantanny, ja jako dorosła kobieta nie mieszkam już z rodzicami. Tyle dobrze, że mamę podczas kwarantanny wysyłają na zaplecze, aby nie miała kontaktu z klientami, jednak nawet to może nie uchronić jej przed ludzką głupotą.
Mama siedzi na zapleczu i "robi recepty", nagle słychać krzyki, ludzie (niewielu, ale jednak) muszą wyjść i zaczyna się proces czyszczenia apteki. Co się okazało? Paniusia z miejscowości obok pojechała samochodem na zakupy do naszego miasta i po obchodzie przez miasto weszła do apteki i powiedziała, że ona się spieszy, bo w każdej chwili może przyjść do niej do domu policja.
Paniusia jest na przymusowej kwarantannie bo ktoś z jej znajomych zachorował na koronawirusa i ona mogła też się zarazić, ale ona musi zrobić zakupy, a jak przyjdzie patrol i jej nie będzie, to dostanie mandat, więc musi się pośpieszyć.
Nasze miasto jest małe, a miejscowość obok jeszcze mniejsza, więc łatwo było namierzyć co to za paniusia. Szybki telefon na policję, mąż jednej z kobiet pracujących w aptece pracuje w policji (która obejmuje miasteczko, z którego pochodzi paniusia), więc patrol powinien pojawić się przed powrotem paniusi do domu.
Czemu wstęp o ZUS-ie? Gdyby system nie był taki jaki jest, to moja mama nie musiałaby dorabiać.
Gdyby moja mama nie musiała dorabiać, to by nie była w aptece i by nie była narażona na głupie paniusie...
Paniusia tłumaczyła, że jak ona biedna ma zrobić zakupy? Nieważne, że są znajomi, rodzina, grupy pomocy z internetu... Ale nie, ona musi sama. Potem ludzie się dziwią, czemu jest coraz więcej przypadków.
Śmieszne jest to, że ludzie za granicą przechodząc na emeryturę są spokojni o swoją przyszłość i mogą sobie pozwolić na wycieczki itp. Natomiast u nas uuu, po emeryturze jedyne, na co możesz sobie pozwolić to dalsza praca, bo inaczej nie będzie nas stać na najpotrzebniejsze rzeczy. Dlatego też radzę wszystkim, żeby odkładali jak najwięcej pieniędzy na lokatę długoterminową lub po prostu na konto.
Nie wszyscy przechodzący na emeryturę za granicą mogą sobie pozwolić na podróże, wycieczki itd. Ale niemieccy emeryci na pewno nie mają biedy z nędzą. Są oczywiście wyjątki, ale są to osoby które po prostu niewiele w życiu pracowały. Zazwyczaj w gorszej sytuacji są kobiety (przerwa w pracy na macierzyńskie, praca na pół etatu ze względu na opiekę nad dziećmi, a także różnice w płacach) i wiele z nich ma niższe emerytury. Ale i tak są to lepsze stawki, pozwalające na wyższy standard życia, niż dostałyby w takiej samej sytuacji w Polsce.
Waniliowabeza, co Ty bredzisz? Jak ktoś się opierdał całe życie, to będzie miał w Niemczech bide z nędzą. Natomiast każdy, kto przepracował swoje życie biedy nie zazna. Ba, większość dzisiejszych emerytów w Niemczech ma większą emeryturę, niż obecna najniższa krajowa. Do tego refundowane leki, fizjoterapie, pampersy, sprzęt typu wózki, rollatory, łóżka odleżynowe, a nawet opieka może być całoąciowo lub częściowo refundowana, zależnie od stopnia niepełnosprawności.
Ty najpierw dopytaj ludzi zza granicy jakie maja emerytury a dopiero potem pisz.
Słucham? Akurat mieszkam w Niemczech i emeryci żyją godnie i nie pracują (większość). Wszystkie leki i zabiegi są refundowane a emerytura nie może być niższa niż 1100 euro bo wtedy dopłaca państwo. Za 1100 euro jesteś w stanie spokojnie żyć miesiąc w wynajmowamym mieszkaniu, jako osoba samotna i żyć na normalnym poziomie. Mówimy o najniższej emeryturze a wiele osob ma wyższa więc jak ktoś ma bide z nędza to na własne życzenie
Waniliowabeza, chyba nie przeczytałaś ze zrozumieniem. Kwestia kto, co robił przez całe życie. Jeśli ktoś całe życie jechał na zasiłkach, albo coś tam porobił na pół etatu, to rzeczywiście będzie miał mało. Natomiast jak ktoś normalnie pracował na etat, to nie będzie miał problemy z utrzymaniem się. Sporo osób po przejściu na emeryturę dorabia sobie, ale niekoniecznie ze względów finansowych. Tam ludzie w przedziale 65-75 są jeszcze całkiem sprawni i nie chcą siedzieć w domu.
No i jeszcze jedna kwestia. Wielu emerytów w Niemczech jest zwyczajnie skąpa. I oni potrafią mieć niezłe majątki, a skąpić na podstawowe rzeczy, np jedzenie, ubrania itd.
Co do refundacji, to nie porównuj Niemiec do Polski. W Niemczech wózek, czy krzesło toaletowe dostaniesz w leasing za 10 euro. Tak samo leki, za realizację recepty, niezależnie od ilości leków płacisz 0-10 euro. Jedynie za leki homeopatyczne płacisz normalnie.
Jeśli się porównuje emeryturę polskiego emerytowanego architekta i niemieckiej pani domu która prawdopodobnie w życiu nawet tygodnia nie przepracowała, to może się wydawać że w Niemczech bieda. Ale większość Niemców jednak normalnie całe życie pracowała i mają normalne emerytury, nawet jeśli nie mieli tak prestiżowego zawodu jak architekt.
Lokata, konto, no nie jestem przekonana. Lepiej mieć parę garaży na wynajem.
System ubezpieczeń społecznych istniejący w obecnej formie powstał jakieś 100 lat temu. Wtedy były inne czasy, kobiety rodziły średnio 5+ dzieci, do wieku emerytalnego nie dożywała nawet połowa osób, a reszta nie żyła na emeryturze zbyt długo. Niestety społeczeństwo się starzeje, obecnie na kobietę przypada średnio 1,2 dziecka, zwiększa się długość życia i coraz większa część społeczeństwa to emeryci. System staje się niewydolny, a co najlepsze wiadomo było o tym od jakiś 40 lat i przez ten czas nikt nie był w stanie zreformować systemu tak by był funkcjonalny i zapewnił emerytom godziwą emeryturę.
Dokładnie... Mam 32 lata i pogodziłam się już z myślą, że nie mam co liczyć na emeryturę pomimo ogromnych składek, które odprowadzam co roku. Trzeba się i tak samemu zabezpieczyć
Patologii nie brakuje... Niestety instytucje takie jak ZUS sa tylko skarbonką dla naszego kraju którą w dowolnym momencie można rozbić i załatać dziurę. Przykre w tej historii jest to że za glupote innych płaci porządny człowiek który chcę tylko godnie żyć.
Z tym, że tutaj źródłem problemu nie jest zus, a tepi ludzie, którzy celowo narażają innych.
Miałam kwarantannę i przecież jak policja przyjeżdża to pytają się zawsze czy czegoś nie potrzeba...
Mimo wszystko teoria, że duża emerytura chroni przed zachorowaniem jest trochę naciągana. :)
no to pyk, zatrzymanie obywatelskie i telefon na policje
po co pozwalac jej wyjsc, zastanawiac sie, kim jest i gdzie mieszka? od razu babsko zgarnac, drzwi zamknac, policje wezwac to ja do domu odwioza z honorami
@bazienka jak taki odważny jesteś to podejdź do niej i się szarp
Co ma emerytura twojej mamy do pani łamiącej kwarantannę? To 2 różne tematy na 2 osobne wyznania. Naciągane to powiązanie.