#dLALy

Wyznanie będzie o mojej pracy dorywczej.

Mam 17 lat i jestem uczniem liceum. Mam normalną rodzinę i nie jesteśmy biedni, stać nas na różne rzeczy. Jednak nie lubię pasożytować na rodzicach i brać od nich pieniędzy, chociaż oni mogliby mi je dać albo coś mi kupić. I teraz przechodzę do części głównej wyznania.

Ta moja dorywcza praca polega na zbieraniu złomu. Wiele ludzi uważa że jest to praca upokarzająca i niepasująca do przeciętnego człowieka. Jest to praca, która wymaga cierpliwości, dużej siły oraz sprytu. Mieszkam na blokowisku, gdzie są altany śmieciowe. Są tam kubły na metal i często biorę z nich puszki. 


Oprócz tego czasem zaglądam na tyły altan, gdzie jest wyrzucone są czasami elektrośmieci. Jak już znajdę taki sprzęt to jestem zadowolony, ponieważ zawiera on miedź, która jest dość że tak powiem cenna, ponieważ na skupie kosztuje 15 zł za kilogram (żelazo i stal kosztują ok.0,5 zł, a aluminium ok. 2-3 zł). Chociaż wiem, że na innych skupach jest czasami wyższa cena, ale mieszkam w małym mieście i nie ma tam wiele skupów. Puszki i żelazstwo dość łatwo znaleźć, bo mogę je wyciągnąć z kosza, ale z miedzią jest nieco problemu, ponieważ trzeba dość długo jej szukać, bo ludzie nie zawsze wyrzucą elektrośmieć do altanki. 


Oprócz tego znajdowałem rzeczy, które później bardzo mi się przydawały np. koszyk do roweru lub stara lampa naftowa, którą odrestaurowałem. Ale nie ograniczam się tylko do altanek na blokowiskach. Bardzo często zbieram elektrośmieci ze śmietnika na tyłach galerii handlowej w moim mieście. Często są tam pralki, lodówki i inne duże AGD. Nie mogę rozebrać tego na miejscu więc taki sprzęt zabieram do babci. Wymaga to dobrej siły fizycznej, bo spróbujcie nieść 2 odkurzacze lub duży metalowy okap idą w szybkim tempie aby nikt was nie zauważył. Jednak zabranie sprzętu to połowa drogi. 


Sprzęt ten trzeba rozebrać aby dostać się do miedzi. Biorę w tedy duży młot i rozbijam obudowę. Wystarczy kilka uderzeń i ma się już dostęp do elementów w środku np. silniki i transformatory. Następnie trzeba te elementy rozebrać aby uzyskać zwoje miedzi. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ niektóre silniki lub transformatory są bardzo mocno złożone i nie raz trzeba użyć młotka lub szlifierki, aby to rozebrać.

Teraz opowiem o zarobkach. Mój dziadek również zbiera złom i czasem mi pomoże w rozbieraniu. Gdy idziemy na złomowisko, on zbiera swój złom (zbieramy oddzielnie, on ma swój złom, a ja swój). Gdy otrzymamy pieniądze to dzielimy się po połowie. Zazwyczaj mam z tego 60 zł.

Najbardziej "dorobiłem" się na złomie w czasie powodzi. Gdy powódź przeszła przez miasto, dużo ludzi wyrzucało zalane rzeczy. W tym wiele elektrośmieci. Raz znalazłem 2 ogromne transformatory z których uzyskałem 3 kg miedzi.

Co prawda nie mam z tego dużo pieniędzy, ale zawsze jakiś grosz wpadnie i jestem 😀
Odpowiedz

Jest to na razie moja obecna praca dorczywcza. W lecie skończę 18 lat i pójdę do zwykłej pracy na wakacje. Pracę tą wykonuje teraz, ponieważ jest zima i nie ma ofert pracy dla młodych oraz teraz chodzę do szkoły (e-lekcje) i nie mam czasu na zwykłą pracę.

Velasco

Dobrze że samemu zarabiasz, a nie sępisz od rodziców. Tyle że zbieranie złomu jest w tym kraju postrzegane jako coś charakterystycznego dla ludzi skrajnie biednych, nie mających żadnej innej pracy, czy środków do życia, albo dla menelstwa, które w ten sposób zarabia na alkohol. Niby żadna praca nie hańbi, ale niektóre są postrzegane jako coś poniżej godności człowieka.

ohlala

Dzięki @Hvafaen bo już nie mam siły strzępić języka. To straszne, że ludzie uważają, że dzieciaki mają pracować, bo inaczej są pasożytami.. Jakbyśmy nie spędzali praktycznie całego życia na pracy, ja pierdzielę. Żenada, żałość i, chyba, zazdrość, że ktoś ma "lepiej" niż my (dorośli).

nkp6

Ja nie uważam, że 17-latek dostający kieszonkowe od rodziców jest pasożytem, ale naprawdę cenię zaradność i pracowitość w tym wieku. Pochwalam każde dorabianie w uczciwy sposób, uważam że to dobra lekcja życia, uczy to zaradności i poszanowania do pieniędzy.

Velasco

@Hvafaen
Różne osoby mają różną sytuację finansową w domu. Jedni rodzice dają dzieciom kieszonkowe, inni finansują pewne wydatki, a inni nie mają z czego. To bardzo dobrze że chłopak samemu zarabia. Za sępienie od rodziców uważam sytuacje typu np. - tato kup mi srajfona, mamo daj mi kasę na wyjazd do Paryża.

AntekBezMajtek

Ja mysle, ze ten pasozyt, to właśnie przez mowienie i powtarzanie w kolko, ze ktos kto bierze, wola ciagle pieniadze, a sam nic nie robi. Sami czesto tak mowicie :) i człowiek mlody moze poczuć sie jak ten wasz"pasozyt".
Hvafaen, kebab czy gra to nie podstawowe potrzeby. Młodzi ludzie nie zarabiaja pieniedzy na potrzeby tylko na pierdoły, na rzeczy ktore dla rodzicow wydaja sie zbędne. Gre mozesz dostac na urodziny, ale nie co miesiac, tak samo z nowymi gadżetami. Ne jest moim obowiazkiem kupowanie mu co chwila rzeczy ktore sa zbyteczne. Dostaje kieszonkowe, czyli kwota która, moze odłożyć lub wydać, to jest jego. Uczy sie oszczednosci, wydawania, kalkulowania i innych.

tramwajowe

@Velasco Jak chciałam jechać w ekstra podróż, to rodzice pożyczyli mi ekstra kase. (Bylem po maturze, mieszkałem z rodzicami, 20 lat temu, w wysokości trzech najniższych krajowych.) Spisaliśmy umowę, warunki spłaty, rady itd. Wszyscy byli oburzeni! Uważali że mi sie należy, znajomi moi, znajomi rodziców, dziadkowie.

Corazwiecejpustki

@ tramwajowe: To takie charakterystyczne. Wszyscy byli na to oburzeni ale do sfinansowania tego przedsiewziecia jakos nikt sie kwapil. :)

bazienka

no ale on najwyrazniej chce miec troche samodzielnosci
nie jest powiedziane, ze rodzice go traktuja jak pasozyta, wydaje mi sie, ze to inicjatywa wlasna, ja tez cieszylam sie, jak moglam dorobic do kieszonkowego i nie msuialam prosic o jakies rzeczy, ktore przekraczaly jego wysokosc- np. moglam sobie na spokojnie poszperac w lumpku nie muszac zdawac sie na gust mojej mamy w kwestii mojej garderoby (mielismy taki lump, ze bardzo duzo rzeczy z metkami czy papierkami bylo, wiekszosc szafy mialam h&m, te 20 lat temu to bylo cos ;) )
i tak lepiej od 30latkow mieszkajacych z rodzicami bez pracy

bazienka

Hva, 100 zl na drobne wydatki? tyle to ja dostawalam kieszonkowego na 3 miesiace i to w liceum
i tak, kebab nie jest podstawowa potrzeba

ToTylkoJa90

Zgadzam się z Hva. To, że dziecko ma potrzeby, nie oznacza,że zeruje. I owszem, kebab, kosmetyk, nowe buty, torebka, książka, płyta, bilet do kina, to nie niezbędne potrzeby. Ale, jeśli rodziców na to stać, sami sobie pozwalają, to uważam, że powinni zapewniać to dzieciom.

Zobacz więcej odpowiedzi (9)
rocanon Odpowiedz

Nie wiem czy to ma związek z programami wsparcia pasożytów, zmianami w stylu życia, czy po prostu wykruszaniu się "pionierów recyklingu", ale w ostatnich latach coraz rzadziej widuję różnego rodzaju zbieraczy. Kiedyś (w latach 90-tych i pocz. XXI wieku) takich zbieraczy było w moim mieście całkiem sporo, a widok jakiś facetów pchających wózek pełen starych gratów, albo worków z puszkami był niemalże codziennością.
Ogólnie zbieranie złomu chyba jest postrzegane jako ostateczność - sposób na zarobek dla ludzi, którzy nie mogą/nie chcą podjąć normalnej pracy.

TymRazemNieZapomne

Cena złomu spadła mocno, może to też ma wpływ?

Esza Odpowiedz

Dodam jeszcze, że nie uważam zbierania złomu za cokolwiek uwłaczającego. Mam duży szacunek do pracy i na pewno zbieracze złomu bardziej na szacunek zasługują niż cała rzesza Polaków siedzących na zasiłkach.

PiratTomi

Zbieranie złomu nie wyklucza gnicia na zasiłku.

Kars

Ale nie kradnie. Przynajmniej nie bezpośrednio, a za pośrednictwem państwa

usmiechnietakobieta Odpowiedz

Kiedy zabierasz sprzęt z "tyłu galerii" to może zamiast wszystko na złom oddawać za grosze to wymontój dobre części np: pralki ( nie wiem co za części się tam znajdują😁) i sprzedać je na olx , może dziadek Ci pomoże, zarobisz trochę więcej.

bazienka

wymontÓj? #oczukapiel

Całkiem dobry pomysł

tramwajowe Odpowiedz

A próbowałeś czasem, choćby taką lampę sprzedać na olx? Jak mieszkałem w Krakowie to miałem 200-300 zl miesięcznie z tego co ludzie wystawili przed śmietnik.

Esza Odpowiedz

Brzmisz jakby sprawiało Ci to przyjemność, jeśli tak jest - kontynuuj, pamiętaj jednak, że rodzice mają obowiązek zapewniać Ci podstawowe potrzeby i nie jest to łaska z ich strony.

DioBrando Odpowiedz

Jak dla mnie, to całkiem spoko forma dorobienia sobie. Od razu skojarzyło mi się z Markiem i Edkiem z serialu ,,Złomowisko".

DioBrando

Tak, niestety :(

Odpowiedz

Do komentujących. Czytam wasze wypowiedzi i chcę jedno powiedzieć. Część z was pisze rzeczy w stylu: "szkoda, że dziecko uważa się za pasożyta". Rodzice wiedzą, że zbieram złom, ale mówią mi że jakbym coś chciał (grę lub pieniądze) to mogą mi je dać/kupić. Nie uważam się za pasożyta, nie mam postawy rozszczeniowej i nie wymagam od rodziców kupowania mi nowych rzeczy. Poprostu wolę sam zarobić i mieć z tego satysfakcję.

Oxmgaomuch Odpowiedz

Moja mama opowiadała, że jak była młoda to u nas w mieście był taki chłopaczek, chodził i zbierał złom. Ludzie uważali go generalnie za wiejskiego głupka. Teraz, po ok 40 latach facet ma 3 albo 4 szroty i nie wie co z kasą robić. Także autorze powodzenia :)

bazienka Odpowiedz

no i brawo za przedsiebiorczosc :)
moj wujek pracuje jako elektromonter, przynosi dziadkowi scinki kabli, dziadek obiera je z gumy i raz na jakis czas zbiera sie takie kilkukilogramowe wiaderko, moze to tez jakas opcja dla ciebie? skoro elektrosmieci, to pewnie tez maja jakies kable

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie