#dKH3V
Mam trochę dosyć tego, że nic nie jem, a potem się obżeram, to strasznie męczące. W ciągu dnia umiem nic nie zjeść, a po południu i wieczorem jem wszystko co powinien człowiek, który je regularnie pięć posiłków, nie wiem jak sobie z tym poradzić. Uwielbiam jedzenie, ale nienawidzę myśleć o tym, ile zjadłam.
Potrzebujesz pomocy psychologa i dietetyka.
Jak dla mnie to nie są zaburzenia odżywiania - sama tak mam. Jak wstanę, to nie potrafię nic przełknąć - niedobrze mi od patrzenia na jedzenie. Zaczynam jeść po południu i "opróżniam" lodówkę ... w nocy xD Nie jem ani za dużo ani za mało. Jestem typem sowy (lubię dłużej pospać) i zapewne stąd to się bierze. Jestem szczupła i nie wierzę w diety typu niejedzeniepo18 xD Każdy ludź jest inny i jeden lepiej jedzie na wielkim śniadaniu o 8, a inny na jego braku do 12, dopóki się nie glodzisz lub nie jesz nadmiarowo to jest ok. Jeśli chcesz to zmienić to spróbuj umówić się do dietetyka, powodzonka :)
Też kiedyś miałam problemy z odżywianiem. Jeśli chcesz pogadać podaj jakiegoś maila w komentarzu ;)
Prawidłowa waga nie na każdym będzie wyglądać tak samo, ja mam drobny niedobór mięśni i prawidłową wagę, ale w efekcie mam fałdy na brzuchu jakbym był gruby. Jakbym nie był kruchy to z taką masą tłuszczową, jaką posiadam, wykraczałbym poza prawidłową wagę :/ Więc też spotykam się z komentarzami tego typu.
Walcz prosiaku!
Największą wytrzymałość na niejedzenie mamy od rana, a największą ochotę być coś zjeść na wieczór. Odwróć to. Spróbuj zjadać posiłki od rana do godziny 17, tyle ile powinnaś zjeść w ciągu dnia. A po 17 już najedzona kontroluj swoje chęci. I znowu o 7 rano zjedz posiłek. Taka przerwa jest zdrowa dla organizmu, jest zalecana przy odchudzaniu, jest tym samym ci stosujesz - tylko, że będzie przynosiła zamierzony efekt, bo w rannym niejedzeniu, a wieczornym obżarstwie będzie przynosiła właśnie odwrotne efekty i niezadowolenie. I daj sobie czas - czyli stosuj, nie zrażaj się i nie miej pretensji do siebie, jeżeli w pierwszych tyg dalej będzie wieczorami podjadać. Umysł musi się nauczyć, że dostaje jedzenie rano i po południu i nie musi robić wieczornych napadów na żywność.
Nie jestem dietetykiem i być może jest to co najmniej niezdrowe, ale za swoich czasów szkolnych (gimnazjum, liceum) nie jadłam śniadań (ciężko było mi jeść cokolwiek o wczesnej porze, nawet smaku nie czułam), a potem do końca lekcji też niczego nie pożerałam, ale za to po powrocie do domu jadłam sporo, za cały dzień i moja waga była totalnie w porządku
@Ckawla, Widzę to już któryś raz i niezmiennie mnie to zaskakuje. Kiedy ktoś mówi o swoim niezdrowym podejściu do jedzenia, o tym jak się z tym męczy, komentujacy udzielają rad (czesto banalnych) odnośnie tego jak zdrowo schudnąć. Przecież ci ludzie nie urwali się z choinki, znają te ogólne zasady, ale mają zaburzenia odżywiania, i nie potrafią utrzymać ŻADNEJ zdrowej diety.
A tak poza tym, @jellyonka, to jest mnóstwo artykułów naukowych, że to poranne jedzenie to jest bullshit, zwłaszcza u osób z problemi z hormonami.
wszystkie grubaski tak mówią.
Grunt, że wumówka jest i sumienie czyste.
A dupa rośnie:))
O, kociambe, dawno cię nie było.
No rośnie ci dupa, a potem wmawiasz wszystkim, że to grube kości.