#dEPVA

Byłem z dziewczyną którą kochałem ponad wszystko.
Za długo ze sobą nie byliśmy bo tylko 7 miesięcy. I na początku było dobrze tak samo była zaangażowana w związek jak ja, ciekawiło ją co robię i cieszyła się z tego ile jej czasu poświęcam i jak ją traktuję.
Ale po około 3 miesiącach zacząłem zauważać zmianę w jej zachowaniu. Odpowiadała bardzo krótko i szybko, nie poświęcała już dla mnie prawie czasu i nie interesowała się już prawie niczym czym się z nią dzieliłem. Nie obchodziło ją to że cały czas ją wspieram i miała wywalone w to jak ja się z tym czułem.
Mówiłem jej o tym że no gorzej mnie traktuje ale zlewała mnie odpowiedziami że stresuje się maturami które będą i że w związkach zawsze po czasie przechodzi ten czas "motylków".
No to wierzyłem że z czasem wróci do dawnego zachowania, ale nic takiego, nawet gorzej bo z miesiąca na miesiąc czułem od niej tylko coraz więcej dystansu.
Na jednym wspólnym wyjeździe podczas ferii zimowych nawet nie chciała mieć ze mną za bardzo jakiejkolwiek bliskości, nawet przytulanie się już dla niej było problematyczne. Mieliśmy spędzić dobrze czas razem a 70% wyjazdu czułem się jakbym pojechał sam ze sobą. (mieszkaliśmy daleko od siebie więc zbyt dużo czasu na żywo ze sobą nie spędzaliśmy).
Miesiące próśb i rozmów nie doprowadziły do niczego, nawet przeciwnie, mówiła mi że naciskam tylko na nią i chcę nie wiadomo czego, kiedy starałem się dla niej jak mogłem a jedyne o co ją prosiłem to żeby od czasu do czasu napisała mi proste "kocham cię" nic innego, bo już samo to było w stanie poprawić mi humor podczas ciężkiego dnia ale nawet to było dla niej za trudne
Nie rozpisując się już więcej, zerwałem z nią, ponieważ nie dawałem już rady psychicznie, każdą moją prośbę ignorowała po czym zrzucała jeszcze winę na mnie. Zerwanie jej w ogóle nie ruszyło pomimo "obietnic" że niby jej na mnie zależy. Na koniec jeszcze zrzuciła na mnie winę ponownie i że nie ma opcji żebyśmy kiedyś do siebie wrócili, jakby to wszystko co było wcześniej między nami nie miało żadnego znaczenia.
Dalej nie jestem w stanie o niej zapomnieć, i pomimo tego że wiem jak byłem traktowany przez nią w tym związku, to i tak obwiniam się że wszystko skończyło się przezemnie.
Shido Odpowiedz

Zwykłe zauroczenie, a nie żadna miłość, jej przeszło, Tobie też przejdzie

NAUS Odpowiedz

Cholera, już spodziewałem się festiwalu upadlania się i błagania o drugą szansę, a Ty jednak miałeś jaja i szacunek do siebie. Brawo! BRAWO! Zachowałeś się bardzo dobrze i nigdy, pod żadnym pozorem nie wolno Ci nawet przez sekundę w to wątpić.
To nie była Twoja wina, ponieważ po 1 to ona się zdystansowała i przestała mieć respekt do Ciebie i Twoich potrzeb, a po 2 - jeśli jej postawa była reakcją na coś, co zrobiłeś, a co jej nie do końca pasowało - powinna to zakomunikować.

Tak więc tak czy inaczej wina jest po jej stronie, ale jako że w tej relacji to Ty byłeś facetem, to ona oczywiście nigdy Ci tego nie przyzna i sama będzie racjonalizować sobie całą sytuację aż w jej mózgu na stałe wyryje się wniosek, że to naprawdę była Twoja wina. Kobiety potrafią zrzucać winę na partnera nawet w chwili, gdy ten przyłapie je na zdradzie, tak więc Twój przypadek to nic zaskakującego.;)

Nie chcę dawać Ci żadnych nadziei, ale jeśli kiedyś ona wróci, znów będziesz musiał wykazać się jajami i przypomnieć jej wówczas, że sama mówiła, że nie ma opcji, byście kiedykolwiek do siebie wrócili i w sumie to zrozumiałeś po czasie, że miała rację. Zasługujesz na dojrzalszą partnerkę, która Cię doceni.

Jeszcze raz - zachowałeś się bardzo dobrze, wbrew pozorom niewiele osób w Twoim wieku na to stać. Bądź z siebie dumny i tak trzymaj.

Powodzenia.

Hirex Odpowiedz

Powinieneś był tylko szybciej to zakończyć.

Dodaj anonimowe wyznanie