#dDIbc

Nie każdy alkoholik to potwór i zło wcielone. Nie chcę tu nikogo bronić, tylko opowiedzieć Wam moją historię, której nigdy gdzie indziej bym nie opowiedziała. Ze względu na szeroko pojętą anonimowość, jak i podejście większości ludzi. Muszę się nią jednak podzielić, bo...

Mój tata od zawsze pił. Czasami miał gorsze, czasami lepsze dni, czasami upił się na smutno, czasami na wesoło, czasami był zły na cały świat, w innych momentach "nawracał się" i przeżywał mega poważne uniesienia religijne. Czasami skrzyczał mnie i mamę, kilka razy solidnie nastraszył. Mama też była niezłym ziółkiem, osobą bardzo zachłanną i roszczeniową. Od kiedy mnie urodziła, siedziała w domu na tyłku i nawet obiadu nie chciało jej się zrobić, pranie zanosiła do mojej babci. Często chodziłam głodna i prosiłam wracającego o 20 ojca, żeby zrobił mi cokolwiek do jedzenia, bo sama nie umiałam. Tata robił mi i sobie jeść, matce też, ale od progu już otwierał piwo, wino albo wódkę. Szykował też śniadanie na zapas, próbował pomagać mi lekcjach. Nie upijał się jakoś strasznie, ale nie umiał wytrzymać bez alkoholu więcej niż kilkanaście godzin. Wychodził do pracy na 6, kończył o 20 i miał dwa kroki do pracy. Tylko tyle co spał i pracował, to nie pił.

Kiedyś pogadał ze mną na poważnie. Powiedział, że nienawidzi swojego szarego, nudnego,przepracowanego życia i alkohol to jego jedyna odskocznia, że inaczej nie umie i w sumie to już nic mu się nie chce. Matka go nie kocha i ma krótko mówiąc, w dupie. A jedynym co sprawia, że kupuje najtańsze trunki i pije na głodniaka (żeby były bardziej wydajne) i zapieprza w pracy mimo chęci skoczenia z mostu, jestem ja. Że pracuje na 1 i 3/4 etatu, często wyrabia nadgodziny nie dla matki, której ciągle mało, tylko dla mnie. Połowy pieniędzy matka nawet nie widzi i o nich nie wie. Tata odkłada to dla mnie, żebym miała na start, studia, naukę, własną firmę, cokolwiek. Żeby chlanie, praca, dom i zobowiązania rodzinne nie zeżarły i nie wypluły mnie tak jak jego.

Trochę w to nie wierzyłam. Ale na 18 urodziny dostałam od ojca prawie 100 tys. złotych. Najpierw chciałam je przeznaczyć na jego leczenie, ale odmówił. Powiedział, że nie po to tyle zapieprzał, żeby jego alkoholizm to teraz zeżarł. To moje, dla mnie i tylko dla mnie. Kop, którego wtedy dostałam, starczył mi na ciężkie studia, własną firmę, sporo przyjemności i dzięki temu mam naprawdę szczęśliwe życie. Robię co kocham, z kimś, kogo kocham, mam dosłownie wszystko czego bym chciała.

Tata zmarł niedługo po tym, jak ujrzał mój sukces. Wszyscy dookoła mieli i mają mojego ojca za najgorszą gnidę, bo pił.
Matce nie daję ani grosza, nie przepadamy za sobą, delikatnie mówiąc, od kiedy odkryła, że tata wolał odkładać kasę dla mnie i mi ją dał, niż dla niej na fryzjera, ciuchy i telezakupy-śmieci.
krakuski Odpowiedz

niezmiernie smutna historia, w pewien dziwny sposób piękna
nadawałaby się na scenariusz filmu, którego obejrzenie zostawia mieszane uczucia i niewypowiedzianą pustkę w człowieku
z jednej strony strasznie szkoda, że ojciec trwał w nieudanym małżeństwie i uciekał w ten nieszczęsny alkoholizm
to musiało być trudne dla ciebie, widzieć go cały czas pod wpływem, a i on sam, jak ci powiedział, nie cieszył się życiem
może jakby podjął zawczasu odpowiednie kroki, ta historia miałaby jeszcze lepsze zakończenie
z drugiej strony: ludzie nie są i nigdy nie byli idealni, mają swoje słabości i bolączki, z którymi radzą sobie na różne, równie nieidealne sposoby
a ja i tak jestem pełen podziwu, że zachował wystarczająco silnej woli, żeby trzymać swój nałóg pod pewną kontrolą i dbać o ciebie nawet lepiej, niż trzeźwa matka
musiał cię bardzo kochać
i – choć teoretycznie nie powinno mnie to obchodzić, skoro to historia kompletnie obcej osoby i nawet nie mam gwarancji, czy jest prawdziwa – autentycznie cieszy mnie, że przeżył dość czasu, żeby móc zobaczyć twoje szczęście, dla którego tyle pracował

kapelusz

Niech ktoś. Zamiast kolejnej durnej komedii romantycznej albo martyrologii.
Obejrzałabym ten film,a tata zasługuje na takie upamiętnienie.

Angel12345 Odpowiedz

Brawa dla taty. I rozumiem jego podejście. Mam trójkę, i płace na ich konta co miesiąc. A oni nawet jeszcze nie wiedzą że je mają.co do alkoholizmu, to różne odmiany przybiera. Czasem nawet nikt nie zauważy.

MarMarSze Odpowiedz

Też miałam dobrego ojca alkoholika i dalej mam matkę dla której pieniądze są najważniejsze więc trochę wiem jak to jest.
Dlatego chciałabym zobaczyć minę Twojej matki gdy się dowiedziała o prezencie od ojca... Ojj moja by była wściekła choć pewnie bardziej jakby nic ode mnie nie wysępiła.

sinusoidazemniejest Odpowiedz

Wow, ta historia jest niesamowita

Anonimowane Odpowiedz

Nie rozumiem. To nie mógł rozwieść się z kobietą, zabrać dziecko, pracować na jednym etacie i dać Ci to co było Ci najbardziej potrzebne - miłość, opiekę i szczęśliwe dzieciństwo.

fpn

Polskie sądy niechętnie dają opiekę nad dzieckiem ojcu. A pewnie wolał tak niż widzieć dziecko 2 razy w miesiącu, płacąc alimenty, który autorka pewnie w życiu by nie zobaczyła

molek

Nie odłożyłby dla niej nic - dostałby taką kwotę, że musiałby w ząbkach biednej samotnej matce odnosić wszystko, a ona by sobie dobrze żyła mając wszystko tak samo w d... jak miała.
Brawo dla gościa, a z taką babą to nie ma co się dziwić, że pił

Kurkuma Odpowiedz

Jeżeli ta historia jest [prawdziwa to i rzeczywiście twój tata nie był w czambuł zły, pomógł ci wejść w dorosłe życie na spokojnie, co nie zmienia faktu że oprócz ciężkiej pracy i odkładania pieniędzy mógł też i nie pić dla ciebie, zamiast tego spędzać z tobą czas, na to przeznaczyć pieniądze które wydawał na alkohol.

ToTaPostrzelona Odpowiedz

Mam wujka alkoholika, którego właśnie lubię najbardziej z całej rodziny od strony mamy. Facet w ciągu roku robi gdzieś przy drzewie, pomaga znajomemu pszczelarzowi itd., codziennie musi napić się piwa, aczkolwiek jest zupełnie nieszkodliwym typem, jak popije-to głównie śpi, gdy czasem odwiedzę babcię i jego to on normalnie pożartuje, życzliwie zagadnie i nie jest przede wszystkim wścibski jak reszta rodziny stamtąd, jest wbrew pozorom taktownym człowiekiem :P

HoustonNaZadupiu Odpowiedz

Twoj Tata byl dobrym czlowiekiem. A Tobie zycze powodzenia Autorko. Miej piekne zycie - takie, aby Twoj Tato byl dumny jak i z Ciebie, tak i z wlasnych decyzji.

Karina1210 Odpowiedz

Bardzo smutna historia, ale rozumiem Twojego ojca. Ja wyprowadziłam sie z domu rodzinnego po trzech latach od studiów,a chciałam po 3 mcach. Nienawidziłam przychodzenia do domu i siedzenia w domu. Ogolnie uwazam ze siedzenie w domu jest nudne. Zawsze wkurzał mnie marazm, siedzenie w miejscu itd. Moi rodzice maja domek. Obiecałam sobie, ze ja nie bede miała domku widzac jak są spracowani. Sama kilka lat temu piłam. Dwa wina miesiecznie ale to była moja doskocznia i sposób na uwolnienie emocji. Bo u mnie alkohol zamykał i otwierał emocje. Dziasiaj sa to skoki ze spadochronem. Skoki ze spadochronem, adrenalina powoduje ze budze sie do zycia z tego marazmu. Dobrze ze ojciec zadbał o Twoją przyszłość a jeszcze bardziej, że Ci o tym powiedział. To wazne. Niektórzy rodzice duzo robia dla swoich dzieci ale nigdy o tym nie mówią bo nie chca sie tłumaczyc. A to bład !!! Mówienie to nie tłumaczenie.

MrsMarvel Odpowiedz

Jezusie, aż mnie w sercu ścisnęło. ;-; Twój ojciec był wspaniałym człowiekiem a to, że pił nie ma w tej sytuacji znaczenia.
A co do twojej matki - dobrze jej tak. Niech sobie gnije dalej w samotności.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie