#dCheb
Ok. roku temu poznałam K. Zabawny, mega inteligentny, poczucie humoru totalnie w moim stylu, szerokie zainteresowania. To wszystko mocno mnie w nim intrygowało. Zaczęliśmy znajomość na stopie koleżeńskiej, ale z czasem zauważyłam, że K. dąży do czegoś więcej. Kwiaty, lekka zazdrość o innych kolegów, żarty z podtekstem. Wtedy zaczęłam przyglądać mu się nieco bliżej.
I zauważyłam, że duże poczucie humoru idzie w parze ze zmiennymi nastrojami; towarzyskość z czymś co nazywał zabawnie "ekshibicjonizmem emocjonalnym" (choć znaliśmy się krótko, ze szczegółami opowiadał o swoich innych znajomych, czy byłych dziewczynach); szerokie grono znajomych zbierał na licznych imprezach zakrapianych alkoholem; zabieranie mnie w ciekawe miejsca łączy z domyślną zasadą wyłączności (np. miał pretensje, że skoro kupił bilet-niespodziankę, to dlaczego nie mam czasu z nim iść dokładnie w wyznaczonym dniu, mimo że nie umawialiśmy się wcześniej).
Zaczęłam się czuć lekko osaczana.
Ale elegancko, z humorem, zabawnie. Naprawdę lubiłam K., ale uznałam że to nie facet dla mnie, że pod cudownym kumplem i ciekawym człowiekiem, kryje się rozchwiany i wymagający partner.
Jednak bogactwo jego osobowości jest tak kuszące, że co jakiś czas, od roku, daję się namówić na rozmowę telefoniczną, odpowiem na wysłaną na komunikatorze piosenkę, skomentuję przesłany nocą zabawny mem. Aż do momentu, gdy K. znów uzna, że może z nas być coś więcej, prześle bukiet, zrobi mini-scenę zazdrości na klatce schodowej. Potem kilka tygodni milczy, ostentacyjnie blokuje mnie na komunikatorze, a następnie przeprasza i od nowa...
Jednak jakieś 5 m-cy temu poznałam M. Świetny, opiekuńczy, zrównoważony facet. Ograniczyłam wtedy mocno kontakt z K., oficjalnie zostałam dziewczyną M.
Ale...
M. nie jest TAK zabawny, nie ma TAK szerokich pasji, nie dysponuje TAK bogatym słownictwem, nie słyszał o TYLU książkach, grach, piosenkach czy miejscach co K.!
Czuję się z M. kochana i bezpieczna, ale... nie czuję się z nim tak zafascynowana... Oczywiście zwycięża rozsądek, logika i rozum (dobry związek vs. niestabilny partner), ale małe "ALE" zawsze gdzieś się z tyłu tli.
Pointa? Mam 32 lata i naprawdę sceny jak z serialu dla nastolatek nie są mi potrzebne. Dlaczego więc co jakiś czas skusze się na kontakt od K.? Nie wiem, nie rozumiem...
Po prostu chciałabyś partnera, który byłby fajny jak łobuz ale poukładany jak nudziarz. Kto Cię obwini, kto w Ciebie pierwszy rzuci kamieniem? Nie ja.
Tylko nie rób żadnego w ch*ja, bądź człowiekiem nie piczą.
Można być stabilnym emocjonalnie, a przy tym ciekawym, interesującym i fascynującym człowiekiem i chyba właśnie tego by chciała autorka.
Ona nie pisze, że M. mógłby być większym łobuzem, tylko mieć więcej zainteresowań i być bardziej oczytanym.
Bezdomna - a mnie się wydaje, że autorce zwyczajnie brakuje emocji, które zapewnia jej ten facet. Stabilizacja jest dla naszego mózgu nudna.
Ja może oceniam trochę przez pryzmat siebie, bo sama wolę facetów ciekawych, inteligentnych, z wieloma zainteresowaniami, oczytanych, nie muszą być przy tym wulkanem energii i łobuzem.
Myślę, że gdyby autorce zależało na emocjach, to zostałaby przy K.
Nie zostałaby, bo rozsądna, dojrzała kobieta nie wybierze na partnera życiowego kogoś takiego. To co najwyżej materiał na kochanka, jeśli ktoś lubi takie klimaty.
Kiedyś myślałam tak, jak Ty, ale obecnie duża ilość zainteresowań mojego męża jest dla nas przytłaczająca ;)
O widzisz, dla mnie mała ilość zainteresowań jest przytłaczająca :)
To dość przykre jak większość wciska autorkę w schemat "leci na łobuza, a porządnego nie umie docenić", kiedy wyjaśnieniem może być to, że ten dobry facet po prostu do niej nie pasuje. Ja też kiedyś długo myślałam o relacji, która nie wyszła (z innego powodu), szukałam u innych podobnych cech, ale trafiłam na kogoś kto mnie zainteresował, mimo całkowicie innego charakteru. I wydaje mi się, że to jest po prostu normalne.
Ja w tej sytuacji radzę dobrze przemyśleć czy obecny związek to na pewno to czego chcesz. Napisałaś, że czujesz się kochana i bezpieczna, mówisz, że rozum wygrywa, ale co ty do niego czujesz? Osobiście wolałabym, żeby facet był ze mną z miłości, nie tylko z rozsądku.
Chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko. Stabilnego partnera, który da ci poczucie bezpieczeństwa i bycia kochaną, ale jednocześnie łakniesz dreszczyku emocji, bad boya, który dostarczy ci zastrzyku adrenaliny. Tak jak Retiro, też cię rozumiem. Ale trzymaj swoją niepewność w ryzach, zanim kogoś skrzywdzisz.
Naprawdę chęć bycia w związku z kimś kto jest stabilny, a przy tym ma zainteresowania określasz jako "mieć ciastko i zjeść ciastko"? Wam się wydaje, że są 2 typy facetów i można wybierać tylko między interesującym łobuzem i dobrym nudziarzem?
A według mnie autorkę ciągnie do K bo jest bardziej intrygujący i zapewnia jej huśtawkę nastrojów, nie ma tam tej monotonii której doświadcza z M. Wybrała M, bo na chłodno analizując sytuację, jest on bardziej przewidujący i stabilniejszy (swoją drogą - gratuluję trzeźwego myślenia, co w stanie zakochania bywa trudne). Tak na moje oko to ten K ma cechy osobowości narcystycznej a z takimi bywa ciężko... prędzej czy później miałabyś dosyć tej huśtawki, humorów, wiecznych niewiadomych, manipulacji.
Ty się lepiej trzymaj tego swojego M bo ten K to jakiś dziwny jest sądząc po Twoim opisie. Nigdy nie byliście razem to jakim prawem robi Ci sceny zazdrości? Przypuszczam, że skoro Ty masz 32 lata to K jest w podobnym do Ciebie wieku, a czytając Twoje wyznanie.ma się wrażenie , że ten K to jakiś niestabilny emocjonalnie nastolatek, w sumie zdziwiło mnie też to że wyznanie napisała 32 latka...ale mniejsza o to. W każdym bądź razie dałabym sobie spokój z K raz na zawsze i skupiłabym się na obecnym partnerze. A tak na przyszłość czy nie lepiej wymsylic jakieś imiona zamiast tych liter?
*w każdym razie
W tym wyznaniu to ty jesteś trudną osobowością. Po co dajesz K nadzieję? Wiać że chłop coś do ciebie czuje, a ty się bawisz jego emocjami przez własne zachcianki. Widać że M, zamiast dobry związek wybrał niestabilną partnerkę.
nie jest odpowiedzialna za życie uczuciowe K. jesli tylko nie udziela mu niejednoznacznych odpowiedzi na pytania o związek i aktywnie nie sugeruje zainteresowania w sensie romantycznym (np. nie wysyła pikantnych zdjęć czy nie proponuje spotkań w walentynki), to nie jest mu nic winna i nie ma obowiązku wybrać między wstąpieniem w związek lub zerwaniem kontaktu.
Skoro już zauważyłaś że niestabilnie emocjonalny facet nie jest dla ciebie to może zerwij z nim kontakty zanim zrobisz coś głupiego. Bo potem pojawi się tu wyznanie o tym jak przez swoją głupotę straciłaś szanującego cię mężczyznę.
A jak dla mnie i jeden i drugi się dla Ciebie nie nadaje. Typ K Cię zlewa i nie szanuje, a drugi będzie zawsze za nudny i nie dość dobry w porównaniu z pierwszym badboyem. Są ciekawi i interesujący faceci, którzy potrafią dać kobiecie poczucie bezpieczeństwa i jako taką stabilność, bez tej całej huśtawki emocjonalnej. Obyś kiedyś na takiego trafiła.
Ten twój k. Ma cechy bordera, tacy ludzie zawsze fascynują i będzie do nich ciągnęło.
Przecież nie tylko ma te złe cechy, ma również dobre. Chodzi raczej o to, że życie z taką osobą jest pełne niespodzianek i się na pewno nie będziesz nudzić.
No nie wiem czy tacy ludzie są fascynujący. Są wyniszczający otoczenie to na pewno. Ale żadnej fascynującej rzeczy w nich nie dostrzegłam jak do tej pory.
Za to genialnie potrafią niszczyć czyjeś związki i przyjaźnie. Zaś konkretny przypadek którym teraz mówię potrafił jeszcze lepiej kłamać i kraść zainteresowania.
I o ile "kradzież zainteresowań" brzmi głupio to był to niezwykle irytujący problem.
I nie twierdzę że takie osoby to zło. Osoby które tego nie leczą lub świadomie się tym wymawiają to zło.
Ale przecież to jest udowodnione naukowo. To nie ja to sobie napisałam, że tacy ludzie przyciągają. Niektórzy ludzie są bardziej podatni i będzie ich ciągnęło do takich osób. Rozumiem wasze obóżenie, widać przeżyliście swoje w związkach :D
Niezywa ja nie ale jestem dobrym obserwatorem i widzę jak to wygląda. A że takie przypadki są interesujące w obserwacji to mogę powiedzieć że ten typ ludzi jest obrzydliwy. Mówię o tych którzy nie chcą się leczyć lub tym się wymawiają.
Nie wiem, czy odnosisz się do borderów, czy krytykujesz zachowania, ale osoby zaburzone też są ludźmi.
Ale czy coś złego o nich pisze? Są to ludzie bardzo wrażliwi, zaburzeni. Nigdy nie obraziłabym, bo sama mam bliski kontakt z taką osobą. Po prostu pisze jak to widzę.
Obóżenie 😯
Jakoś problem nie pasujący do wieku. Chcesz zakładać rodzinę - zakładaj. Chcesz się pieprzyć z łobuzem - pieprz. Obu wariantów na raz nie osiągniesz
Może założyć rodzinę z łobuzem, więc może osiągnąć dwa na raz.
Byłam z kimś jak K. a potem z kimś jak M.
Na początku M. był nudny jak flaki z olejem, myślałam o K. non stop, jakby wspaniałe było przeżyć znowu coś wyjątkowego. Jednak rozsądek wygrał i zostałam z M. Po 5 latach związku i zaręczynach muszę stwierdzić, że to była najlepsza decyzja w moim życiu. Jestem szanowana, kochana i doceniana. Widzę, co się dzieje z K. i szkoda mi jego nowych partnerek.
Po jakimś czasie znudzą Ci się ulubione piosenki K. i nastanie proza życia codziennego. Wspólne chodzenie do dentysty, sprzątanie, później założenie rodziny. W takim wypadku docenisz stabilność. Z moim K. nie mogłam nawet ustalić spotkania wieczorem, bo był zawsze zajęty „ważniejszymi, bardziej emocjonującymi” sprawami i to on decydował o spotkaniu 5 min przed. Z M. do tej pory zwiedziłam pół świata i jestem w stanie dogadać się odnośnie wszystkich szczegółów. Anyway, to moja historia i mój wybór. Zrobisz jak chcesz i będziesz żyła z tym wyborem.