#dC3di
Była już noc, a mnie chciało się siku, bardzo. I to co chwilę. Taki nerwowy sik wynikający ze świadomości tego, że mam cały korytarz do pokonania, a chce mi się spać i mam już dość tego wstawania, wspinania się po drabince i chodzenia do łazienki.
W pewnym momencie już przysypiałam i znowu mi się zachciało. Byłam już okropnie sfrustrowana. Udało mi się sięgnąć po mały worek nylonowy leżący na biurku koło łóżka, zrobiłam siku do tego worka, zawiązałam i położyłam z powrotem na biurku, tyle że z zawartością. Już do rana nie musiałam wstawać.
Rano, z nieuzasadnionych przyczyn, zamiast do jakiegoś kosza, wyrzuciłam ten worek przez okno na chodnik. Patrzyłam oczywiście, czy nikt nie idzie. Wylało się trochę tego moczu na biurko, posprzątałam. Nie zalało na szczęście żadnych notatek ani nic innego.
Co wy macie z tym wywalaniem wszystkiego przez okno?