#dAkoB
Jakiś czas temu pracowałem w jednej bardziej znanej sieci komórkowej w Polsce. Nie będę podawał nazwy tego operatora, ponieważ mam przeczucie, że większość operatorów działa na podobnych zasadach.
Do rzeczy. W takich miejscach liczy się sprzedaż, wiadomo. Dla zobrazowania posłużę się przykładem.
Wyobraźcie sobie, że idziecie do piekarni po bułki (jasno wyznaczony cel). Ja jako sprzedawca w takiej piekarni powinienem sprzedać Wam chleb, masło, a najlepiej nóż do krojenia chleba. Tak to właśnie wygląda w sieci. Niby nie ma w tym nic złego jeżeli faktycznie taki klient potrzebuje „noża do krojenia chleba”, inna sprawa, jeżeli wykorzystuje się naiwność innych. Jak?
Cóż, sprawa jest prosta. Przychodzi starsza osoba prosząc o najtańszy abonament, gdzie potrzebuje tylko rozmowy. Takowa oferta faktycznie jest, ale dla nas konsultantów jest ona nieopłacalna ponieważ, musimy być ukierunkowani na oferty, które opłacają się bardziej firmie, a także nam, ponieważ istnieje system motywacyjny, gdzie otrzymujecie premię za sprzedaż. Na samym początku nie widziałem w tym nic złego, „przecież ja tylko proponuję" itp. Jako młoda osoba miałem wizję zarobku w prosty sposób, więc oglądałem poczynania starszych stażem kolegów i koleżanek. Gdy już sam mogłem sprzedawać, zobaczyłem z czym to się je.
Mianowicie przyszedł do mnie chłopak. Wiadomo, wesoło go przywitałem i zapytałem się w jakim celu do mnie przyszedł. Chciał wziąć „najtańszego mixa” z telefonem dla swojej mamy.
Wiedziałem co chłopak chce, więc starałem się pokazać mu inne korzyści płynące z lepszych ofert. Poprosiłem go o dowód i zobaczyłem nr PESEL. Spojrzałem na niego i zrozumiałem jakim byłbym człowiekiem, gdybym próbował na siłę mu wcisnąć coś, czego by nie potrzebował. Chłopak był w moim wieku. Studiował i pracował. Chciał sprezentować swojej mamie telefon, a ja miałem wcisnąć mu ofertę, gdzie miesięcznie płaciłby trzy razy większą kwotę niż chciał?
Sumienie wygrało. Dałem mu to czego faktycznie chciał. On zadowolony, jego matka również. Kto był niezadowolony? Moja kierowniczka salonu… Dostałem upomnienie, ale się nie zmieniłem. Od tego czasu proponowałem oferty, które faktycznie mogły polepszyć ludziom życie, ale jeżeli usłyszałem „NIE”, dawałem im to czego potrzebowali.
Bądź co bądź miesięczny „plan” wyrobiłem z naprawdę dobrymi wynikami. Teraz czekałem tylko na swoje pieniądze za moją ciężką pracę. Co zrobiła moja „szefowa”? Zostałem zwolniony, ponieważ chociaż wyrobiłem swój plan, wyniki były "niezadowalające", co wiąże się z tym, iż premii nie dostanę. Niestety, pieniędzy już nie odzyskam, ale może ustrzegę kogoś przed podpisaniem umowy, której wcale nie potrzebuje. Zwracajcie uwagę również na swoich rodziców/dziadków, by i oni nie podpisali takich umów.
Zaskoczę Cię: nie tylko operatorzy komórkowi tak działają. Ba: cały współczesny konsumpcjonizm napędzany jest kampaniami reklamowymi, które mają stworzyć w człowieku wcześniej nieistniejąca potrzebę. I tak się biznes kreci
Tak było z moim wujkiem - skończyła mu się umowa i zadzwonili do niego, by ją mu przedłużyć - wcisnęli mu dodatkowo inne usługi, z których nie chciał korzystać, fakturę miał dostawać na maila - nawet o tym nie wiedział, niby miał jakiś tam czas na rezygnację z umowy, ale on podpisał umowę, nawet jej nie czytając (umowa na ileś tam stron, dostarczona przez kuriera, a łatwowierny i dobrotliwy wujo nie chciał by facet czekał), nie opłacił kilku faktur (bo nie wiedział, że przychodzą mailem na pocztę połączoną z jego kontem - myślał że dostanie fv pocztą tradycyjną za kilka miesięcy). Ogarnął, że go wrobiono, jak przyszło wezwanie do zapłaty. Operator oczywiście umywał ręce - podpisał umowę, nie reklamował jej w wyznaczonym terminie, a za wymówienie umowy przewidywali wysokie kary.
Wujek, gdy tylko skończyła się umowa, to zrezygnował z usług tego operatora - był klientem tej firmy od ~~20 lat, dotychczas był zadowolony z jakości usług i raczej by był dalej ich klientem, a tak za ~~1,5 tys. firma straciła stałego klienta.
Faktury na maila zazwyczaj dają u operatorów rabaty - pewnie temu taka forma. Dziwię się, że zamiast dopytać na infolini o fakturę, która nie przychodzi, to z góry założył, że dostanie za pół roku zbiorczą. Jaki operator tak robi? Co to za pomysł? Ludzie w ogóle nie czytają, a później pretensja do innych.
Z góry mówię, że nie pochwalam wciskania nikomu usług - po prostu w tym wypadku, to Twój wujek nawet jakby dostał tylko tę usługę co chciał to i tak nie dopilnowałby zobowiązań przez swoje zaniedbanie, czyli regulernego opłacania rachunku.
@Eliks - dokładnie. Jakby chciał płacić rachunki to by zadzwonił do operatora i się spytał co się stało, że nie dostaje faktur i nie wie jak ma zapłacić. Po pierwszym miesiącu albo dwóch by sprawę wyjaśnił. Poza tym o tej fakturze na maila to muszą uzgodnić na infolinii, więc on się musiał zgodzić. Jak nie słuchał na co się zgadza to ciężko jest mówić o wrobieniu kogoś.
Też tak pracowałam. Krótko, ale zobaczyłam jak to działa. Dzięki temu dosyć skutecznie opieram się próbom podwyższenia mi abonamentu, które trwają już 1,5 roku.